Pawela nie stanął na Pasach - Podbeskidzie wygrywa w Krakowie

Fabian Pawela ładnym lobem nad Krzysztofem Pilarzem, ustalił wynik meczu Cracovii z Podbeskidziem na 0:1. Bez dwóch zdań – zasłużone zwycięstwo. Podbeskidzie przeważało od początku, ale nie tworzyło sytuacji. W końcu się jednak przełamało i doliczając akcje z drugiej połowy – powinno wygrać przynajmniej 2:0. Cracovia niską porażkę zawdzięcza jedynie szczęściu.
Pierwszy mecz po podziale na grupy, Cracovia chciała zacząć z wysokiego C. W jej składzie aż czterech napastników: Dawid Nowak, Saidi Ntibazonkiza, Edgar Bernhardt i Giannis Papadopoulos. Ale, jak na ironię, to Podbeskidzie zaatakowało pierwsze.
Z błędu Damiana Dąbrowskiego skorzystał Marek Sokołowski, który po chwili wyszedł sam na sam z Krzysztofem Pilarzem. Kapitan „Górali” zachował się jednak jeszcze gorzej niż Dąbrowski – bramka niemal całkowicie odkryta, a on trafił w ten jeden zasłonięty punkt: w praktycznie leżącego na murawie Pilarza…
„Pasy” odpowiedziały dopiero w 40. minucie. Ale była to odpowiedź równie groteskowa, jak sytuacja Sokołowskiego. Saidi z Nowakiem stanęli przed ostatnim obrońcą rywali i, skądinąd efektowną klepką, chcieli przyprawić go o zawroty głowy. Niestety – nie zmierzyli sił na zamiary i w decydującym momencie Saidi źle przyjął piłkę. Akcja spłonęła na panewce.
Mimo niewielu sytuacji, Podbeskidzie przeważało przez całą pierwszą połowę. Sprawiedliwości stało się zadość w 58. minucie, kiedy kontrę „Górali” perfekcyjnym lobem nad Pilarzem wykończył Fabian Pawela. Cracovia na łopatkach.
Drugi gol dla Podbeskidzia wisiał w powietrzu. W 75. minucie Żytko odegrał do Pilarza, ten nabił napastnika „Górali” i piłka minęła słupek o centymetry. To chyba jakaś siła wyższa uchroniła „Pasy” przed dotkliwszą porażką. Koniec. Mimo przegranej, Cracovia nadal liderem grupy spadkowej. Przynajmniej do jutra.
Po meczu powiedzieli:
Leszek Ojrzyński (trener Podbeskidzia): - To właśnie na stadionie Cracovii zaczynałem swoją pracę jako trener ekstraklasowy. Wówczas prowadziłem Koronę, a mój zespół zdołał wygrać. Zarówno wtedy, jak i dziś, o wynik trzeba było się trząść do ostatnich sekund. To zwycięstwo dedykujemy naszemu masażyście, który ma dziś urodziny. Zrobiliśmy jemu, ale i sobie miły prezent. Triumf daje nam trochę oddechu, ale trzeba pamiętać, że już w czwartek gramy kolejny mecz.
Wojciech Stawowy (trener Cracovii): - Patrząc na układ tabeli, po podziale punktów zdawaliśmy sobie sprawę, że pojedynek z Podbeskidziem będzie z gatunku tych o sześć punktów. Porażka powoduje, że zaczyna się robić bardzo nerwowo. Nie można jednak wygrać, gdy przez 90 minut nie stwarza się dobrej okazji do zdobycia gola. Nie chcę teraz dokładnie analizować, co było tego powodem. Teraz zobaczymy jaki charakter mają moi piłkarze, jak zareagują na tę porażkę. Oczywiście odpowiedzialność za wynik spada na moje barki. To ja miałem dwa tygodnie na odpowiednie przygotowanie drużyny na to spotkanie. W poniedziałek zeszliśmy z boiska jako przegrani, ale do rozegrania zostało jeszcze sześć spotkań.
CRACOVIA - PODBESKIDZIE Bielsko-Biała 0:1 (0:0)
Bramka: Pawela 58. Sędzia: Złotek. Widzów: 6393.
CRACOVIA: Pilarz - Nykiel (78 Dudzic), Żytko, Marciniak, Jaroszyński (68 Steblecki) - Straus, Dąbrowski, Papadopoulos (62 Boljević) - Bernhardt, Nowak, Ntibazonkiza.
PODBESKIDZIE: Zajac - Górkiewicz, Telichowski, Konieczny, Adu - Sokołowski, Iwański, Sloboda, Kołodziej (46 Malinowski), Chmiel (87 Bartlewski) - Pawela (68 Lebedyński).
Żółte kartki: Żytko, Nykiel, Boljević - Kołodziej, Konieczny.
Z błędu Damiana Dąbrowskiego skorzystał Marek Sokołowski, który po chwili wyszedł sam na sam z Krzysztofem Pilarzem. Kapitan „Górali” zachował się jednak jeszcze gorzej niż Dąbrowski – bramka niemal całkowicie odkryta, a on trafił w ten jeden zasłonięty punkt: w praktycznie leżącego na murawie Pilarza…
„Pasy” odpowiedziały dopiero w 40. minucie. Ale była to odpowiedź równie groteskowa, jak sytuacja Sokołowskiego. Saidi z Nowakiem stanęli przed ostatnim obrońcą rywali i, skądinąd efektowną klepką, chcieli przyprawić go o zawroty głowy. Niestety – nie zmierzyli sił na zamiary i w decydującym momencie Saidi źle przyjął piłkę. Akcja spłonęła na panewce.
Mimo niewielu sytuacji, Podbeskidzie przeważało przez całą pierwszą połowę. Sprawiedliwości stało się zadość w 58. minucie, kiedy kontrę „Górali” perfekcyjnym lobem nad Pilarzem wykończył Fabian Pawela. Cracovia na łopatkach.
Drugi gol dla Podbeskidzia wisiał w powietrzu. W 75. minucie Żytko odegrał do Pilarza, ten nabił napastnika „Górali” i piłka minęła słupek o centymetry. To chyba jakaś siła wyższa uchroniła „Pasy” przed dotkliwszą porażką. Koniec. Mimo przegranej, Cracovia nadal liderem grupy spadkowej. Przynajmniej do jutra.
Po meczu powiedzieli:
Leszek Ojrzyński (trener Podbeskidzia): - To właśnie na stadionie Cracovii zaczynałem swoją pracę jako trener ekstraklasowy. Wówczas prowadziłem Koronę, a mój zespół zdołał wygrać. Zarówno wtedy, jak i dziś, o wynik trzeba było się trząść do ostatnich sekund. To zwycięstwo dedykujemy naszemu masażyście, który ma dziś urodziny. Zrobiliśmy jemu, ale i sobie miły prezent. Triumf daje nam trochę oddechu, ale trzeba pamiętać, że już w czwartek gramy kolejny mecz.
Wojciech Stawowy (trener Cracovii): - Patrząc na układ tabeli, po podziale punktów zdawaliśmy sobie sprawę, że pojedynek z Podbeskidziem będzie z gatunku tych o sześć punktów. Porażka powoduje, że zaczyna się robić bardzo nerwowo. Nie można jednak wygrać, gdy przez 90 minut nie stwarza się dobrej okazji do zdobycia gola. Nie chcę teraz dokładnie analizować, co było tego powodem. Teraz zobaczymy jaki charakter mają moi piłkarze, jak zareagują na tę porażkę. Oczywiście odpowiedzialność za wynik spada na moje barki. To ja miałem dwa tygodnie na odpowiednie przygotowanie drużyny na to spotkanie. W poniedziałek zeszliśmy z boiska jako przegrani, ale do rozegrania zostało jeszcze sześć spotkań.
CRACOVIA - PODBESKIDZIE Bielsko-Biała 0:1 (0:0)
Bramka: Pawela 58. Sędzia: Złotek. Widzów: 6393.
CRACOVIA: Pilarz - Nykiel (78 Dudzic), Żytko, Marciniak, Jaroszyński (68 Steblecki) - Straus, Dąbrowski, Papadopoulos (62 Boljević) - Bernhardt, Nowak, Ntibazonkiza.
PODBESKIDZIE: Zajac - Górkiewicz, Telichowski, Konieczny, Adu - Sokołowski, Iwański, Sloboda, Kołodziej (46 Malinowski), Chmiel (87 Bartlewski) - Pawela (68 Lebedyński).
Żółte kartki: Żytko, Nykiel, Boljević - Kołodziej, Konieczny.
Komentarze