Widzew przedłuża nadzieje na utrzymanie

Nie tak miało wyglądać to spotkanie dla Cracovii. Czerwona kartka dla Pilarza i wymuszone zmiany na początku meczu ustawiły spotkanie. Przyjezdnym z Krakowa obrona w dziesięciu nie wychodziła najlepiej. Po nieporadnej grze i festiwalu zmarnowanych okazji z dwóch stron starcie wygrał Widzew. Zwycięskie gole dla gospodarzy zdobyli Visnakovs i Leimonas.
Niepomyślny początek Cracovii
Zawodnicy obu drużyn przespali pierwszy gwizdek sędziego. Początek był bardzo spokojny, ale do czasu. W 13. minucie Cetnarski po górnym podaniu Kaczmarka wychodził sam na sam z Pilarzem. Bramkarz Widzewa widząc co się święci wybiegł przed pole karne i wybił piłkę. Zrobił to tak niefortunnie, że trafił łokciem w głowę napastnika, a ten padł jak długi. Sędzia nie miał wątpliwości, pokazał golkiperowi czerwoną kartkę. Boisko opuścił Bojlević, którego zmienił Perdijić.
Chwilę później Wojciech Stawowy, trener "Pasów", musiał dokonać kolejnej zmiany. W starciu z Kaczmarkiem ucierpiał Szeliga. Zniesionego na noszach kolegę zastąpił Kuś.
Do trzech razy Visnakovs
Trzy minuty później przypomniał o sobie napastnik z drużyny z Łodzi. Zapomniał jednak jak się skutecznie strzela. Łotysz dostał kapitalne podanie z prawej strony na drugi metr przed bramkę, ale "setki" nie trafił. W kolejnej dogodnej sytuacji również spudłował.
Następnej doskonałej okazji jednak nie zmarnował. W 34. minucie po szybkiej kontrze Widzewa Visnakovs trafił. Cetnarski dostrzegł Kaczmarka, który podholował piłkę i wstrzelił piłkę pomiędzy obrońcami w pole karne. Dopadł do niej (nie)zawodny Visnakovs i z bliskiej odległości wpakował ją do bramki.
Cracovia próbuje, Widzew nokautuje
Z przytupem w drugą połowę weszli gospodarze. Kwadrans po przerwie z daleka uderzał Alex Bruno, ale górą był Perdijić. Chorwackiego bramkarza sprawdzał także Kaczmarek. Golkiper Cracovii wyciągnął się jak struna i piłkę uderzoną z dystansu odbił.
Cracovia nie poddawała się i raz po raz atakowała bramkę czerwonych. W 81. minucie Nowak powinien wyrównać. Wyszedł on sam na sam z bramkarzem Widzewa, ale tak długo tańczył z piłką, że z powrotem zdażyli obrońcy, bramkarz rzucił mu się pod nogi, a sam zainteresowany. przewrócił się i strzału na bramkę nie oddał.
Wydawało się, że Cracovia zdąży z wyrównaniem wyniku przed końcem meczu, ale Widzew wyprowadził ostateczny cios. Visnakovs po centrze w pole karne uderzył piłkę głową. Futbolówka odbiła się od ziemi i szczęśliwie dotarła do wprowadzonego wcześniej Leimonasa, który główką z najbliższej odległości ustalił wynik na 2:0.
Na listę strzelców mógł jeszcze wpisać się drugi z braci Visnakovs, ale w ostatniej akcji spotkania gola nie zdobył.
Po meczu powiedzieli:
Wojciech Stawowy (trener Cracovii): Przede wszystkim chcę pogratulować Widzewowi i trenerowi Arturowi Skowronkowi zasłużonego zwycięstwa. Mecz się dla nas ułożył tak, jak się ułożył. Czerwona kartka wcale nie spowodowała tego, że musieliśmy ten mecz przegrać. Całe nieszczęście zaczęło się od głupiego gola, który był kopią tego, jaki straciliśmy w meczu z Podbeskidziem. Po raz drugi taki błąd nie miał prawa się zdarzyć, a jednak się zdarzył. Później mogliśmy jednak doprowadzić do remisu, ale jeśli nie wykorzystuje się dwóch sytuacji nie 100, a 200-procentowych, to przegrywa się mecz. Mieliśmy bezpieczną sytuację, ale po podziale na grupy wszystko się zmieniło. Liczyliśmy na miejsce w czołowej ósemce i było dla nas dużym rozczarowaniem, że znaleźliśmy się w grupie spadkowej. Musimy się jednak szybko otrząsnąć, bo na razie nie zrobiliśmy nic, żeby się w tej ekstraklasie spokojnie utrzymać. Trzeba to jak najszybciej zmienić.
Artur Skowronek (trener Widzewa): Na pewno wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, w którym miejscu jesteśmy. Dlatego przed tym meczem mobilizacja i ciśnienie były bardzo duże. Po tym zwycięstwie dopiero dobijamy do tego peletonu, ale myślę, że optymizm, który zawodnicy wlewają w serca kibiców pociągnie nas do końcowego sukcesu. Dzisiaj mieliśmy pod kontrolą pierwszą połowę i pomimo dużej presji wytrzymaliśmy ciśnienie. Mogliśmy szybciej zamknąć ten mecz, ale tak się nie stało. W drugiej połowie trochę się to rozeszło, ale bardzo dobre zmiany przesądziły o wyniku. Cieszymy się z wygranej, ale tylko na chwilę, bo patrzymy już dalej, w kierunku pracy, która poprowadzi nas do kolejnych zwycięstw.Widzew Łódź - Cracovia Kraków 2:0 (1:0)
Bramki: Visniakovs (34'), Leimonas (85')
Widzew: Wolański - Mroziński, Nowak, Augustyniak (82' Lafrance), Kikut - Kasprzak (73' Leimonas), Okachi, Kaczmarek, Cetnarski, Alex Bruno (61' Visnakovs) - Visnakovs
Cracovia: Pilarz - Szeliga (21' Kuś), Żytko, Dąbrowski, Marciniak - Danielewicz (66' Bernhardt), Ntibazonkiza, Bojlević (16' Perdijić), Straus, Steblecki - Nowak
Żółte kartki: Kasprzak - Danielewicz
Czerwona kartka: Pilarz (14'-faul)
Sędzia: Krzysztof Jakubik Widzów: 5 000
Komentarze