Wieczór cudów w Londynie. Łzy Suareza, dramat "The Reds"

Być może Liverpool zaprzepaścił w poniedziałkowy wieczór szanse na mistrzostwo Anglii. Zawodnicy z miasta Beatlesów 10 minut przed końcem meczu prowadzili jeszcze z Crystal Palace 3:0, by ostatecznie zremisować 3:3. "The Reds" stracili dwa punkty i muszą trzymać kciuki, by Aston Villa zatrzymała Manchester City.
Ewentualne zwycięstwo Liverpoolu w spotkaniu z Crystal Palace sprawiało, że jakiekolwiek szanse na mistrzostwo traciła londyńska Chelsea, która w niedzielę niespodziewanie zremisowała w meczu z Norwich. Wygrana z londyńczykami była podopiecznym Rogersa potrzebna jak woda, ponieważ tylko trzy punkty dawały realną szansę na nawiązanie walki z prowadzącym w tabeli Manchesterem City.
I do 79. minuty wydawało się, że nic ani nikt nie odbierze Stevenowi Gerrardowi i spółce zwycięstwa. Już w pierwszej połowie kapitan Liverpoolu zaliczył asystę, świetną główką popisał się Allen i goście prowadzili 1:0.
Tuż po przerwie nastąpiły dwie minuty, które wstrząsnęły trybunami Selhurst Park. Najpierw doskonałe podanie Gerrarda wykorzystał Sturridge, który strzałem zza szesnastki pokonał zasłoniętego Speroniego. Już chwilę później trybuny ponownie uciszył Luis Suarez, wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem Crystal Palace.
W tym momencie, gdyby ktoś powiedział, że Crystal Palace może się jeszcze podnieść byłby w Londynie wyśmiany i uznany za szaleńca. Piłkarze stołecznej drużyny spróbowali jednak dokonać niemożliwego....i udało im się to. Najpierw sygnał do ataku dał w 79. minucie Delaney, który z dystansu pokonał Mignoleta. Już po chwili Gayle po raz drugi umieścił piłkę w siatce i kibice na trybunach oszaleli.
Zawodnicy Liverpoolu wyglądali w tym momencie jakby ich nogi były z waty, co skrzętnie wykorzystali przeciwnicy. Do wyrównania w 89. minucie doprowadził Gayle, który na boisko wszedł w drugiej połowie spotkania.
Po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze Liverpoolu nie ukrywali rozgoryczenia z ostatecznego rozstrzygnięcia. Luis Suarez nie krył łez, Steven Gerrard ze złością odsuwał od siebie kamerę, a trener Brendan Rogers patrzył przed siebie nieprzytomnym wzrokiem. Nikt z nich nie mógł uwierzyć, że to co stało się w poniedziałkowy wieczór było prawdą.
W środę zaległy mecz rozegra rywal Liverpoolu w walce o tytuł - Manchester City, który zmierzy się z Aston Villą. Natomiast w ostatniej kolejce, która zadecyduje o mistrzostwie, The Reds podejmą na Anfield Road Newcastle, a na Etihad Stadium zawita West Ham United.
Crystal Palace - Liverpool 3:3 (0:1)
Bramki: Delaney (79'), Gayle (81'), Gayle (89') - Allen (18'), Sturridge (53'), Suarez (55')
CRYSTAL PALACE: Speroni, Mariappa, Dann, Delaney, Ward, Dikgacoi (85' Ince), Jedinak, Ledley, Bolasie, Puncheon (65' Gayle), Chamakh (71' Murray)
LIVERPOOL: Mignolet, Johnson, Flanagan, Skrtel, Sakho, Gerrard, Allen, Lucas, Sterling (78' Coutinho), Sturridge (86' Moses), Suarez
Zółte kartki: Mariappa, Dann - Allen, Skrtel, Suarez
Sędzia: Mark Clattenburg
I do 79. minuty wydawało się, że nic ani nikt nie odbierze Stevenowi Gerrardowi i spółce zwycięstwa. Już w pierwszej połowie kapitan Liverpoolu zaliczył asystę, świetną główką popisał się Allen i goście prowadzili 1:0.
Tuż po przerwie nastąpiły dwie minuty, które wstrząsnęły trybunami Selhurst Park. Najpierw doskonałe podanie Gerrarda wykorzystał Sturridge, który strzałem zza szesnastki pokonał zasłoniętego Speroniego. Już chwilę później trybuny ponownie uciszył Luis Suarez, wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem Crystal Palace.
W tym momencie, gdyby ktoś powiedział, że Crystal Palace może się jeszcze podnieść byłby w Londynie wyśmiany i uznany za szaleńca. Piłkarze stołecznej drużyny spróbowali jednak dokonać niemożliwego....i udało im się to. Najpierw sygnał do ataku dał w 79. minucie Delaney, który z dystansu pokonał Mignoleta. Już po chwili Gayle po raz drugi umieścił piłkę w siatce i kibice na trybunach oszaleli.
Zawodnicy Liverpoolu wyglądali w tym momencie jakby ich nogi były z waty, co skrzętnie wykorzystali przeciwnicy. Do wyrównania w 89. minucie doprowadził Gayle, który na boisko wszedł w drugiej połowie spotkania.
Po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze Liverpoolu nie ukrywali rozgoryczenia z ostatecznego rozstrzygnięcia. Luis Suarez nie krył łez, Steven Gerrard ze złością odsuwał od siebie kamerę, a trener Brendan Rogers patrzył przed siebie nieprzytomnym wzrokiem. Nikt z nich nie mógł uwierzyć, że to co stało się w poniedziałkowy wieczór było prawdą.
W środę zaległy mecz rozegra rywal Liverpoolu w walce o tytuł - Manchester City, który zmierzy się z Aston Villą. Natomiast w ostatniej kolejce, która zadecyduje o mistrzostwie, The Reds podejmą na Anfield Road Newcastle, a na Etihad Stadium zawita West Ham United.
Crystal Palace - Liverpool 3:3 (0:1)
Bramki: Delaney (79'), Gayle (81'), Gayle (89') - Allen (18'), Sturridge (53'), Suarez (55')
CRYSTAL PALACE: Speroni, Mariappa, Dann, Delaney, Ward, Dikgacoi (85' Ince), Jedinak, Ledley, Bolasie, Puncheon (65' Gayle), Chamakh (71' Murray)
LIVERPOOL: Mignolet, Johnson, Flanagan, Skrtel, Sakho, Gerrard, Allen, Lucas, Sterling (78' Coutinho), Sturridge (86' Moses), Suarez
Zółte kartki: Mariappa, Dann - Allen, Skrtel, Suarez
Sędzia: Mark Clattenburg
Komentarze