Kapitalna pogoń Trefla! Sopocianie w półfinale Tauron Basket Ligi

Koszykarze Trefla Sopot przeszli drogę z piekła do nieba. Na niespełna 6 minut przed końcem decydującego meczu ćwierćfinałowego Tauron Basket Ligi przegrywali z Energą osiemnastoma punktami, ale w niesamowity sposób odrobili stratę i pokonali rywala 75:74! Losy spotkania w ostatnich sekundach mógł jeszcze odwrócić Roderick Trice, ale źle rozegrał akcję, z której ostatecznie wyszły nici.
Spotkanie rozegrane w Ergo Arenie było meczem o być albo nie być dla obu drużyn. Szczególnie na wygranej zależało gospodarzom z Sopotu, dla których ewentualna porażka byłaby fatalnym zakończeniem tak dobrego przecież sezonu. Sopocianie byli już jedną nogą w półfinale, kiedy to podczas czwartego meczu prowadzili z rywalem już piętnastoma punktami. Czarni podnieśli się jednak z kolan i odwrócili losy spotkania, doprowadzając do decydującego - piątego starcia.
Wiara czyni cuda
- W ostatniej kwarcie na boisku istniał tylko jeden zespół. Byli to Czarni. Nie mogę powiedzieć, że nasi zawodnicy nie walczyli. Starali się, ale nie utrzymali koncentracji przez całe spotkanie – z goryczą powiedział po piątkowym meczu trener Darius Maskoliunas.
W zupełnie innym nastroju był szkoleniowiec Energi Czarnych Andrej Urlep. – Przez cały ostatni mecz moi zawodnicy wierzyli, że mogą wygrać ten mecz. Nie wyróżniam nikogo indywidualnie, bo to cały zespół nie poddał się, nie dał się złamać i walczył o każdą piłkę. Taka wygrana dodaje nam jeszcze więcej wiary w to, że w tym sezonie możemy coś osiągnąć - stwierdził słoweński trener.
Niemoc gospodarzy
Tą wiarę było widać od pierwszych sekund spotkania i choć pierwsze punkty zdobył dla gospodarzy niezawodny Vasiliauskas, to kolejne 7 "oczek" padło łupem graczy Energi. Słupszczanie grali świetnie w obronie i co chwila wychodzili z szybkimi kontratakami. W pewnym momencie prowadzili już 25:15, a kibice piali z zachwytu po kolejnych doskonałych akcjach Czarnych, jak np. po efektownym wsadzie Taylora.
Druga kwarta rozpoczęła się od wyrównanej gry z obu stron. W pewnym momencie rzuty przestali trafiać gracze gości, a po czapie w wykonaniu Nicholsona o przerwę na żądanie poprosił Andrej Urlep. Po niej, do końca akcji pozostało 3 sekundy, a w takich sytuacjach piłka w ekipie ze Słupska trafia do Trice'a. Ten oddał rewelacyjny rzut za trzy punkty, po którym ponownie 7 punktów przewagi mieli gracze gości. Końcówka pierwszej połowy również należała do koszykarzy Energi i to oni prowadzili po 20 minutach spotkania 45:36.
Cud znowu się zdarzył
Kibice zgromadzeni w Ergo Arenie liczyli z pewnością na poprawę gry swoich pupili. Gracze z Sopotu szybko zostali jednak sprowadzeni na ziemię w trzeciej kwarcie i po trójce Nowakowskiego na 4 minuty przed jej końcem prowadzili już 15 punktami! W większości przypadków drużyna prowadząca 61:48 po trzeciej kwarcie mogłaby już wtedy świętować wygraną, ale mając w pamięci piątkowy mecz obu drużyn, to w hali w Sopocie wszystko było jeszcze możliwe.
Początek ostatniej części meczu nie wskazywał na to, że w Ergo Arenie kibice będą jeszcze świadkami jakichkolwiek emocji. W pewnej chwili strata gospodarzy do Czarnych wynosiła już 18 punktów i chyba tylko najwięksi optymiści wierzyli w comeback gospodarzy. Na 5 minut przed końcem Trefl zaczął jednak grać obroną jeden na jednego, przy której goście zaczęli mieć problemy z wyprowadzeniem akcji.
Wydawało się, że akcja na 61:72 dla Czarnych odbierze jednak gospodarzom wszystkie nadzieje - Trice zagrał alley-oopa do Taylora, a ten z przytupem wpakował piłkę do kosza! Po chwili jednak trafił Michalak, trójkę dołożył Waczyński i Trefl doszedł rywala na jedyne cztery punkty. Wreszcie na kilkadziesiąt sekund do końca Sopocianie wyszli na drugie prowadzenie w tym meczu 75:74 i nie oddali już go do końca!
Trefl Sopot - Energa Czarni Słupsk 75:74 (20:27; 16:18; 12:16; 27:13)
Kalendarz półfinałów Tauron Basket Ligi:
Stelmet Zielona Góra (2) - Trefl Sopot (3)
w sezonie zasadniczym 4-0 dla Stelmetu
(w Zielonej Górze 90:88 po dogrywce i 93:85 oraz w Sopocie 85:66, 89:88 po dogrywce)
mecze 15, 17 maja w Zielonej Górze, 20 i ew. 22 maja w Sopocie oraz ew. 25 maja w Zielonej Górze
PGE Turów Zgorzelec (1) - Rosa Radom (5)
w sezonie zasadniczym 3-1 dla PGE
(w Zgorzelcu 68:65 i 92:79, w Radomiu 77:73 dla Turowa oraz 82:80 dla Rosy)
Mecze 16 i 18 maja w Zgorzelcu, 21 i ew. 23 maja w Radomiu, ew. 26 maja w Zgorzelcu.
Wiara czyni cuda
- W ostatniej kwarcie na boisku istniał tylko jeden zespół. Byli to Czarni. Nie mogę powiedzieć, że nasi zawodnicy nie walczyli. Starali się, ale nie utrzymali koncentracji przez całe spotkanie – z goryczą powiedział po piątkowym meczu trener Darius Maskoliunas.
W zupełnie innym nastroju był szkoleniowiec Energi Czarnych Andrej Urlep. – Przez cały ostatni mecz moi zawodnicy wierzyli, że mogą wygrać ten mecz. Nie wyróżniam nikogo indywidualnie, bo to cały zespół nie poddał się, nie dał się złamać i walczył o każdą piłkę. Taka wygrana dodaje nam jeszcze więcej wiary w to, że w tym sezonie możemy coś osiągnąć - stwierdził słoweński trener.
Niemoc gospodarzy
Tą wiarę było widać od pierwszych sekund spotkania i choć pierwsze punkty zdobył dla gospodarzy niezawodny Vasiliauskas, to kolejne 7 "oczek" padło łupem graczy Energi. Słupszczanie grali świetnie w obronie i co chwila wychodzili z szybkimi kontratakami. W pewnym momencie prowadzili już 25:15, a kibice piali z zachwytu po kolejnych doskonałych akcjach Czarnych, jak np. po efektownym wsadzie Taylora.
Druga kwarta rozpoczęła się od wyrównanej gry z obu stron. W pewnym momencie rzuty przestali trafiać gracze gości, a po czapie w wykonaniu Nicholsona o przerwę na żądanie poprosił Andrej Urlep. Po niej, do końca akcji pozostało 3 sekundy, a w takich sytuacjach piłka w ekipie ze Słupska trafia do Trice'a. Ten oddał rewelacyjny rzut za trzy punkty, po którym ponownie 7 punktów przewagi mieli gracze gości. Końcówka pierwszej połowy również należała do koszykarzy Energi i to oni prowadzili po 20 minutach spotkania 45:36.
Cud znowu się zdarzył
Kibice zgromadzeni w Ergo Arenie liczyli z pewnością na poprawę gry swoich pupili. Gracze z Sopotu szybko zostali jednak sprowadzeni na ziemię w trzeciej kwarcie i po trójce Nowakowskiego na 4 minuty przed jej końcem prowadzili już 15 punktami! W większości przypadków drużyna prowadząca 61:48 po trzeciej kwarcie mogłaby już wtedy świętować wygraną, ale mając w pamięci piątkowy mecz obu drużyn, to w hali w Sopocie wszystko było jeszcze możliwe.
Początek ostatniej części meczu nie wskazywał na to, że w Ergo Arenie kibice będą jeszcze świadkami jakichkolwiek emocji. W pewnej chwili strata gospodarzy do Czarnych wynosiła już 18 punktów i chyba tylko najwięksi optymiści wierzyli w comeback gospodarzy. Na 5 minut przed końcem Trefl zaczął jednak grać obroną jeden na jednego, przy której goście zaczęli mieć problemy z wyprowadzeniem akcji.
Wydawało się, że akcja na 61:72 dla Czarnych odbierze jednak gospodarzom wszystkie nadzieje - Trice zagrał alley-oopa do Taylora, a ten z przytupem wpakował piłkę do kosza! Po chwili jednak trafił Michalak, trójkę dołożył Waczyński i Trefl doszedł rywala na jedyne cztery punkty. Wreszcie na kilkadziesiąt sekund do końca Sopocianie wyszli na drugie prowadzenie w tym meczu 75:74 i nie oddali już go do końca!
Trefl Sopot - Energa Czarni Słupsk 75:74 (20:27; 16:18; 12:16; 27:13)
Trefl: Adam Waczyński 18, Paweł Leończyk 13, Michał Michalak 10, Sarunas Vasiliauskas 9, Lance Jeter 9, Yemi-Gadri Nicholson 6, Milan Majstorovic 6, Marcin Stefański 4, Simas Buterlevicius 0, David Brembly 0, Krzysztof Roszyk 0.
Energa Czarni: Roderick Trice 13, Derrick Zimmerman 13, Garrett Stutz 10, Tomasz Śnieg 10, Joseph Taylor 8, Jarosław Mokros 8, Michał Nowakowski 8, Karol Gruszecki 3, Kacper Borowski 1.
Kalendarz półfinałów Tauron Basket Ligi:
Stelmet Zielona Góra (2) - Trefl Sopot (3)
w sezonie zasadniczym 4-0 dla Stelmetu
(w Zielonej Górze 90:88 po dogrywce i 93:85 oraz w Sopocie 85:66, 89:88 po dogrywce)
mecze 15, 17 maja w Zielonej Górze, 20 i ew. 22 maja w Sopocie oraz ew. 25 maja w Zielonej Górze
PGE Turów Zgorzelec (1) - Rosa Radom (5)
w sezonie zasadniczym 3-1 dla PGE
(w Zgorzelcu 68:65 i 92:79, w Radomiu 77:73 dla Turowa oraz 82:80 dla Rosy)
Mecze 16 i 18 maja w Zgorzelcu, 21 i ew. 23 maja w Radomiu, ew. 26 maja w Zgorzelcu.
Komentarze