Legia wieńczy dzieło. Emocje na pożegnanie z ekstraklasą

Legia Warszawa wygrała 2:0 z Lechem Poznań w najciekawszym meczu ostatniej kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Przed wieńczącymi sezon spotkaniami 37. serii spotkań wszystko było już wiadomo: Legia obroniła tytuł mistrzowski, Lech Poznań, Ruch Chorzów oraz Zawisza Bydgoszcz zagrają w europejskich pucharach.
Mistrz nie pozostawił wątpliwości
Mecz mistrza z wicemistrzem Polski rozpoczęto z kilkuminutowym opóźnieniem, z powodu rac odpalonych przez kibiców Lecha. W 38. minucie Legioniści mieli najlepszą w tej części gry sytuację do zdobycia bramki, której, po podaniu Michała Kucharczyka nie wykorzystał Tomasz Jodłowiec. Nie brakowało walki, ale również fauli z obu stron. W 44. minucie po starciu Karola Linetty'ego z Tomaszem Jodłowcem doszło do spięcia między piłkarzami obu ekip. Linetty i Jodłowiec zostali ukarani żółtymi kartkami.
Druga część gry nie rozpoczęła się na dobre, gdy Karol Linetty dotknął piłkę ręką we własnym polu karnym. Arbiter z Japonii Minoru Tojo podyktował za to zagranie rzut karny, który pewnie - strzałem w środek bramki - wykorzystał Ivica Vrdoljak. W 58. minucie strzał Kaspera Hamalainena trafił w łokieć Jakuba Rzeźniczaka, tym razem jednak arbiter nie podyktował jedenastki. Dusan Kuciak poradził sobie z kolejną próbą Hamalainena, dobrze interweniował przy dośrodkowaniu Szymona Pawłowskiego. W 77 minucie świetną interwencją popisał się Krzysztof Kotorowski, który wybił na rzut rożny ostre, zaskakujące dośrodkowanie Tomasza Brzyskiego.
Legia wygrała z Lechem. / fot. PAP
W 85. minucie Bartosz Bereszyński wykorzystał brak komunikacji między Krzysztofem Kotorowskim i obrońcami Lecha i ładnym lobem z linii bocznej pola karnego zdobył swoją pierwszą bramkę w sezonie. W 90. minucie gry spotkanie zostało przerwane z powodu odpalenia rac i wrzucenia na boisko serpentyn. Po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze stołecznego klubu rozpoczęli świętowanie tytułu mistrzowskiego.
Legia Warszawa - Lech Poznań 2:0 (0:0)
Legia: Dusan Kuciak - Bartosz Bereszyński, Inaki Astiz, Jakub Rzeźniczak, Tomasz Brzyski - Michał Żyro, Ivica Vrdoljak, Tomasz Jodłowiec, Ondrej Duda (75. Helio Pinto), Michał Kucharczyk (68. Jakub Kosecki) - Marek Saganowski (90+4. Orlando Sa).
Lech: Krzysztof Kotorowski - Tomasz Kędziora (46. Mateusz Możdżeń), Marcin Kamiński, Hubert Wołąkiewicz, Luis Henriquez - Gergo Lovrencsics (55. Daylon Claasen), Łukasz Trałka, Karol Linetty, Kasper Hamalainen (87. Dawid Kownacki), Szymon Pawłowski - Łukasz Teodorczyk.
Bramki: 1:0 Ivica Vrdoljak (48-karny), 2:0 Bartosz Bereszyński (85).
Żółte kartki: Jakub Rzeźniczak, Tomasz Jodłowiec (Legia), Luis Henriquez, Tomasz Kędziora, Karol Linetty, Łukasz Trałka (Lech).
Sędzia: Minoru Tojo (Japonia). Widzów: 29 749.
Z rzutów karnychW pierwszej połowie meczu Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk nie brakowało sytuacji podbramkowych. W 20 minucie Szymon Drewniak próbował zaskoczyć Mateusza Bąka strzałem z rzutu wolnego. Kilka minut później Grzegorz Kasprzik instynktownie obronił strzał głową Patryka Tuszyńskiego, a Stojan Vranjes nie popisał się skuteczną dobitką. W 34 minucie Bąk znów zaimponował interwencją przy strzale Seweryna Gancarczyka z rzutu wolnego.
Zaur Sadajew był wyróżniającym się piłkarzem w meczu z Górnikiem. / fot. PAP
W 67. minucie meczu w narożniku pola karnego Seweryn Gancarczyk sfaulował Zaura Sadajewa. Jedenastkę pewnie wykorzystał Stojan Vranjes, a sędzia pokazał żółty kartonik zarówno faulującemu Gancarczykowi, jak i bramkarzowi gospodarzy Grzegorzowi Kasprzikowi, który podawał w wątpliwość decyzję arbitra. Kilka minut później Sadajew mógł sam wpisać się na listę strzelców, ale jego strzał z bliskiej odległości znakomicie obronił Kasprzik. W doliczonym czasie gry kolejny faul Gancarczyka w polu karnym, tym razem na Macieju Makuszewskim, przyniósł gościom drugą jedenastkę. Stojan Vranjes ponownie okazał się skutecznym egzekutorem i celnym strzałem ustalił wynik spotkania.
Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk 0:2 (0:0)
Górnik: Grzegorz Kasprzik - Paweł Olkowski, Adam Danch, Seweryn Gancarczyk, Rafał Kosznik (88. Ołeksandr Szeweluchin) - Łukasz Madej, Radosław Sobolewski, Bartosz Iwan (78. Mateusz Zachara), Szymon Drewniak (78. Przemysław Oziębała), Dzikamai Gwaze - Prejuce Nakoulma.
Lechia: Mateusz Bąk - Paweł Stolarski (46. Deleu), Rafał Janicki, Paweł Dawidowicz, Nikola Lekovic - Maciej Makuszewski, Patryk Tuszyński (90. Przemysław Frankowski), Marcin Pietrowski, Stojan Vranjes, Piotr Grzelczak - Zaur Sadajew.
Bramki: 0:1 Stojan Vranjes (68-karny), 0:2 Stojan Vranjes (90+3-karny).
Żółte kartki: Szymon Drewniak, Grzegorz Kasprzik, Seweryn Gancarczyk (Górnik), Zaur Sadajew (Lechia).
Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów: 3 000.
Nudy w ChorzowieBartłomiej Babiarz oddał jedyny strzał w światło bramki w pierwszej części spotkania Ruch Chorzów - Pogoń Szczecin, jednak jego uderzenie zza pola karnego obronił bramkarz szczecinian Dawid Kudła. W drugiej połowie spotkania obraz gry nie uległ zmianie. Obserwując apatyczną grę chorzowian ciężko było uwierzyć, że widzimy w akcji czołowy zespół ekstraklasy. Skuteczność akcji Pogoni również nie wskazywała na to, że tuż po meczu zawodnik szczecinian Marcin Robak odbierze nagrodę dla najskuteczniejszego ligowego snajpera w obecnym sezonie. Robak zakończył rozgrywki z 22. bramkami na koncie i jest pierwszym od czasów Marka Leśniaka (24 bramki, sezon 1986/87) piłkarzem Pogoni, który zgarnął koronę króla strzelców.
Marcin Robak - król strzelców ekstraklasy w ostatnim meczu nie poprawił bilansu. / fot. PAP
Ruch Chorzów - Pogoń Szczecin 0:0
Ruch: Krzysztof Kamiński - Marek Szyndrowski, Marcin Malinowski, Piotr Stawarczyk, Maciej Sadlok - Marek Zieńczuk (82. Kamil Włodyka), Bartłomiej Babiarz, Filip Starzyński, Łukasz Surma, Daniel Dziwniel (84. Rołand Gigołajew) - Grzegorz Kuświk (89. Sebastian Janik).
Pogoń: Dawid Kudła - Sebastian Rudol, Wojciech Golla, Michał Koj, Mateusz Lewandowski - Dominik Kun (75. Jakub Bąk), Rafał Murawski, Takafumi Akahoshi (61. Maksymilian Rogalski), Patryk Małecki (70. Takuya Murayama) - Adam Frączczak, Marcin Robak.
Żółte kartki: Adam Frączczak, Michał Koj, Wojciech Golla (Pogoń).
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa). Widzów: 8 800.
W 17. minucie meczu Wisła Kraków - Zawisza Bydgoszcz zagranie Luisa Carlosa wykorzystał Alvarinho. Portugalczyk wyprzedził Michała Czekaja i pokonał Michała Miśkiewicza. Gospodarze nie pozwolili długo cieszyć się bydgoszczanom z prowadzenia: trzy minuty później Paweł Brożek wpakował piłkę do pustej bramki gości. W 27. minucie Paweł Brożek mógł wyprowadzić Wisłę na prowadzenie, nie zdołał jednak pokonać Andrzeja Witana w sytuacji sam na sam. Co się odwlecze, to nie uciecze. Akcja Łukasza Garguły i Pawła Brożka została w 35. minucie meczu zwieńczona celnym trafieniem Semira Stilica z dziesięciu metrów.
Paweł Brożek i Semir Stilic świętują zdobycie bramki. / fot. Cyfra Sport
W drugiej połowie mimo sytuacji z obu stron: szansę miał Igor Lewczuk, a Stilic oddał minimalnie niecelny strzał z rzutu wolnego w ostatniej minucie, wynik nie uległ już zmianie.
Wisła Kraków - Zawisza Bydgoszcz 2:1 (2:1)
Wisła: Michał Miśkiewicz - Łukasz Burliga (86. Alan Uryga), Michał Czekaj, Dariusz Dudka, Piotr Brożek (49. Piotr Żemło) - Łukasz Garguła, Ostoja Stjepanovic, Semir Stilic, Michał Chrapek (90+2. Tomasz Zając), Wilde-Donald Guerrier - Paweł Brożek.
Zawisza: Andrzej Witan - Igor Lewczuk, Andre Micael Pereira, Łukasz Nawotczyński, Piotr Petasz (76. Sebastian Dudek) - Luis Carlos (62. Sebastian Ziajka), Kamil Drygas, Jakub Wójcicki, Vahan Gevorgyan (56. Hermes), Alvarinho - Jorge Kadu.
Bramki: 0:1 Alvarinho (17), 1:1 Paweł Brożek (20), 2:1 Semir Stilic (35).
Żółte kartki: Piotr Petasz, Hermes, Alvarinho, Igor Lewczuk, Łukasz Nawotczyński (Zawisza).
Sędzia: Mariusz Złotek (Gorzyce). Widzów: 4 936.
Komentarze