Skandale sędziowskie z mistrzostw świata

Piłka nożna
Skandale sędziowskie z mistrzostw świata
Poll pokazuje żółtą kartkę Simuniciowi/ fot. PAP/ EPA

Eksperci często mawiają że, błąd ludzki jest częścią tego sportu. To prawda, lecz niektóre pomyłki trudno zapomnieć. Często ciężko mówić o pomyłkach tylko o skandalach lub wręcz kradzieżach. Przyjrzyjmy się zatem największym mundialowym wpadkom sędziów

Bramka widmo

Warto zacząć od mistrzostw świata w 1966 roku. Angielski czempionat zapisał się w pamięci kibiców jako wielki tryumf synów Albionu. Jednak w drodze po tytułu sędziowie kilkakrotnie podjęli wątpliwe decyzję z korzyścią dla  gospodarzy. W trakcie ćwierćfinałowego meczu z Argentyną wyniknęła ogromna awantura spowodowana wyrzuceniem z boiska jednego z Argentyńczyków. Decyzja niemieckiego sędziego była bardzo dyskusyjna, o czym świadczy fakt że rozjemca meczu musiał opuszczać stadion w asyście policji.

Jednak najbardziej kontrowersyjne zdarzenie tych mistrzostw miało miejsce w finale. Trwała pierwsza cześć dogrywki gdy do piłki doszedł zawodnik gospodarzy Geoff Hurst. Piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczni i od linii bramkowej. Arbiter główny po konsultacji z arbitrem liniowym uznał gola. Anglicy poszli za ciosem i wygrali mecz 4:2. Do dziś sytuacja z 101. minuty wywołuje wiele kontrowersji, a eksperci spierają się o ty czy bramka była uznana prawidłowo



Ręka Boga

Do legendarnej wręcz pomyłki sędziego doszło podczas Mundialu w 1986 roku. W ćwierćfinale tych mistrzostw spotkały się jedenastki Argentyny i Anglii. Spotkanie miało podtekst polityczny bowiem oba kraje toczyły batalie o Falklandy i Malwiny. W 51 minucie do piłki w polu karnym wyskoczył Diego Maradona. Filigranowy zawodnik nie miał szans w starciu z bramkarzem Anglików Peterem Shiltonem. Argentyńczyk pomógł więc sobie ręką i skierował piłkę do siatki. Mimo ogromnego zdziwienia Anglików tunezyjski sędzia Ali Bin Nasser uznał gola. Po meczu Maradonę nazwano królem oszustów. Sam zainteresowany przyznał że, była to "ręka Boga", gdyż Bóg widząc jego geniusz pomógł mu w zdobyciu tej bramki. Po chwili słynny Argentyńczyk zdobył kolejną "kultową" bramkę.  Maradona przejął piłkę na własnej połowie, łatwo przedryblował kliku rywali i bramkarza i skierował piłkę do siatki. Po tym meczu jego zespół kontynuował marsz do zdobycia tytułu.



Koreańskie oszustwo

Najwięcej kontrowersji jeśli chodzi o pomyłki sędziów miało miejsce podczas mundialu w Korei i Japonii. Wiele skandalicznych decyzji dotyczyło współgospodarzy mistrzostw - Koreańczyków. W 1/8 finału Korea zmierzyła się z Włochami a arbitrem tamtego spotkania był Ekwadorczyk Byron Moreno. W dogrywce główny sędzia meczu robił wszystko by dać Korei zwycięstwo. W 103. minucie za próbę wymuszenia dodajmy słusznego rzutu karnego boisko opuścił Francesco Totti. Chwilę później Moreno dopatrzył się pozycji spalonej przy trafieniu Damiano Tomassi.
Faworyzowanie gospodarzy opłaciło się, bowiem trzy minuty przed końcem złota bramkę zdobył Ahn Jung-Hwan.



Spotkanie z Włochami było jedynie preludium do tego co działo się w ćwierćfinale. "Bohaterem" tego meczu w roli głównej wystąpił sędzia z Egiptu – Gamal Ghandour. W trakcie regulaminowego czasu gry nie uznał prawidłowo zdobytej bramki przez Rubena Baraję. W dogrywce najpierw sędzia boczny przerwał świetne dośrodkowanie Joaquina, a następnie dopatrzył się pozycji spalonej przy trafieniu Morientesa. Po tej decyzji trener Jose Antonio Camacho ze wściekłością powtórzył gest machającej chorągiewki.O zwycięstwie zdecydowały rzuty karne, które lepiej wykonywali Koreańczycy. Po tym spotkaniu w hiszpańskich gazetach dominowało jedno słowo - złodziejstwo.

Fortuna kołem się toczy

Najwięksi pokrzywdzeni wczorajszego meczu Chorwaci 8 lat temu sami byli antybohaterami mundialowego spotkania. Podczas meczu z Australią angielski sędzia Graham Poll pokazał Josipowi Simuniciowi 3 żółte kartki. Poll nie uznał również bramki Australijczyków, strzelonej podczas gdy on wygwizdał koniec meczu.

Historia lubi się powtarzać

Na ostatnim munidalu doszło do sytuacji, która stała sie poczatkiem zmian w futbolu. W 39. minucie spotkania Anglia Niemcy przy stanie 2:1 dla Niemców, na strzał z dystansu zdecydował się Frank Lampard. Piłka odbiła się od poprzeczki, spadła tuż za linią bramkową, po czym wróciła w pole gry. Tę bramkę widział każdy, każdy poza urugwajskim sędzią Jorge Larriondą. Po meczu Niemcy byli zdania, że ta decyzja to rekompensatę za stratę bramki w 1966 roku. Nieuznany gol wywołał falę oburzenia nie tylko w Anglii. Nieugięta dotąd FIFA zaczęła się zastanawiać nad wprowadzeniem technologii goal-line.



Błędy ludzkie zawsze były i będą częścią futbolu. Kiedyś nawet kosmiczna technologia może zawieść i wtedy wszyscy wrócą do punktu wyjścia.





Sebastian Ryndak, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze