Pindera: Bokser spełniony

Sporty walki
Pindera: Bokser spełniony
Wasyl Łomaczenko w trzeciej zawodowej walce został mistrzem świata! / fot. boxingscene.com

Wasyl Łomaczenko mógłby już zakończyć karierę. Wygrał wszystko co było do wygrania w boksie amatorskim, w nocy z soboty na niedzielę został mistrzem na zawodowym ringu. Teraz nadejdzie dla niego czas finansowych żniw.

26 letni Ukrainiec trenowany od dziecka przez ojca Anatolija jest fenomenem skuteczności. 396 wygranych walk amatorskich i tylko jedna przegrana w finale mistrzostw świata 2007 w Chicago z Rosjaninem Albertem Selimowem. Dwa złote medale olimpijskie, Puchar Barkera dla najlepszego pięściarza igrzysk w Pekinie (2008), dwa tytuły mistrza świata i złoto mistrzostw Europy. Wcześniej mistrzostwo świata kadetów i juniorów. Nie znam nikogo, kto miałby lepszy bilans.

Dodajmy jeszcze, że nie przegrał też walki w rywalizacji World Series of Boxing, a kilkadziesiąt godzin temu, w kalifornijskim Carson zdobył wakujący pas organizacji WBO w wadze piórkowej wygrywając zdecydowanie dwunastorundowy pojedynek z niepokonanym Amerykaninem Gary Russellem juniorem, w swojej zaledwie trzeciej zawodowe walce !!!

Wyrównał tym samym rekord Saensaka Muangsurina, pięściarza z Tajlandii, który w 1975 roku znokautował w Bangkoku Perico Fernandeza w ósmej rundzie i został mistrzem świata kategorii junior półśredniej organizacji WBC. Inna sprawa, że Taj rekordzista, wielkiej kariery później nie zrobił. Zakończył ją mając na koncie zaledwie 14 zwycięstw i sześć porażek.

Ale Łomaczenko to bokser o klasę, lub dwie lepszy. Muszą to przyznać również ci, którzy go krytykowali po przegranym pojedynku z Orlando Salido. Ukrainiec mógł być mistrzem świata już w swojej drugiej walce, ale nie wykorzystał szansy. Walczył gorzej niż potrafi, bił się po raz pierwszy na dystansie 12 rund i zabrakło mu doświadczenia. Zresztą Salido nie zrobił wtedy wagi i tak naprawdę tej walki nie powinno być. Meksykanin to stary, bokserski lis, więc Łomaczence łatwo nie było. Werdykt był wtedy niejednogłośny, ale niestety dla Wasyla przykry, bo przyznający wygraną rywalowi.

Dariusz Michalczewski, były mistrz świata wagi półciężkiej pytany kiedyś jaką rolę odegrał w jego sportowym życiu talent odpowiedział, że ogromną. – Talent do pracy oczywiście – dodał od razu.

I Łomaczenko taki właśnie talent ma. Pracuje więcej od innych. Zaczynał od gimnastyki, jest więc bardzo sprawny fizycznie, wspaniale porusza się w ringu. Komentowałem jego walki na igrzyskach w Pekinie i Londynie, na tych pierwszych był lepszy, bo waga piórkowa jest jego naturalną, w lekkiej nie czuł się już tak dobrze. Od początku widać było, że da sobie świetnie radę na zawodowych ringach. Szybkość, znakomita kondycja i ciosy na korpus, to jego znaki firmowe. Wszystko to potwierdził w starciu z faworyzowanym Russellem. Ci, którzy stawiali na Amerykanina nie mieli racji. To był teatr jednego aktora, choć nie było oczywiście mowy o deklasacji. Chwilami Russell jr, olimpijczyk z Pekinu, był przecież równorzędnym rywalem Łomaczenki.

Ukrainiec zarobił za walkę z Russellem sporo pieniędzy: 631,5 tysięcy dolarów. Można sobie teraz tylko wyobrazić jakie kontrakty będzie podpisywał już niedługo. Mieszka w Kalifornii, szybko nauczy się angielskiego i będzie wielką gwiazdą zawodowego boksu. Ma bowiem wszystko, by tak właśnie się stało.

A jeśli chodzi i rekord, który wyrównał ? W 1957 Pete Rademacher, mistrz olimpijski igrzysk w Melbourne (1956) w wadze ciężkiej rzucił wyzwanie czempionowi boksu zawodowego, Floydowi Pattersonowi już w swojej pierwszej, profesjonalnej walce. Przegrał przez nokaut w szóstej rundzie, wcześniej sześć razy leżał na deskach, ale Pattersona też raz położył, w drugim starciu. I też przeszedł do historii, ale z tej gorszej strony.
Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze