Morderca o twarzy dziecka. Wielki James, wielka Kolumbia!

Kolumbia grała wspaniale jako drużyna i zasłużenie pokonała Urugwaj 2:0. Mimo to jeden piłkarz wybijał się ponad resztę. James Rodriguez pokazał, dlaczego AS Monaco zapłaciło za niego ponad 40 milionów euro. Dwie bramki zdobyte przeciwko Urugwajowi dały jego reprezentacji awans do ćwierćfinału mistrzostw świata.
Bez Luisa Suareza do meczu 1/8 finału mistrzostw świata przystępował Urugwaj. Cztery miesiące bez gry to dotkliwa kara, ale jak najbardziej zasłużona. Siła rażenia czwartej drużyny poprzedniego mundialu ewidentnie ucierpiała. Czy na tyle, by nie nawiązać walki ze znakomicie grającą na tym turnieju Kolumbią?
Kolumbia przecież wygrała grupę C bez straty punkty. Straciła tylko dwa gole, strzelając aż dziewięć. Formą imponował Juan Cuadrado, ale przede wszystkim James Rodriguez. Pomocnik AS Monaco był prawdopodobnie najlepszym graczem w fazie grupowej całych mistrzostw. To na niego musieli zwrócić uwagę urugwajscy obrońcy.
Początek spotkania przebiegał pod dyktando Kolumbijczyków, którzy zepchnęli rywali do defensywy. Po kwadranse mieli już 71% posiadania piłki! Statystyki statystykami, ale klarownych sytuacji było jak na lekarstwo. Jednak, jeśli ktoś tak potrafi zdominować Urugwajczyków, to należy mu się szacunek.
Jednak w końcu udało się zagrozić bramce Fernando Muslery. I to jak! Długa piłka padła łupem jednego z obrońców i następnie trafiła do Abela Aguilara. Ten dostrzegł Jamesa Rodrigueza, który zgasił ją klatką piersiową i huknął z powietrza. Po drodze trafiła w poprzeczkę i wylądowała w siatce! Cudowny gol, być może najładniejszy na mundialu. Czwarty mecz, czwarty gol.
Prawdziwy lider. Z wyglądu niepozorny, prawdziwy morderca o twarzy dziecka. Mając takiego piłkarza – w tak znakomitej formie, bo warto przypomnieć, że debiutancką bramkę w barwach francuskiego klubu zdobył dopiero w grudniu – można wiele.
Urugwaj mógł odpowiedzieć jeszcze przed przerwą. Z dystansu strzelał Alvaro Gonzalez. Uderzenie dobre, ale David Ospina pokazał bramkarski kunszt. Odbił piłkę, a następnie sytuację wyjaśnił nie kto inny jak Rodriguez! On był po prostu wszędzie.
Po przerwie także był tam, gdzie powinien. Kapitalna akcja podopiecznych Jose Pekermana. Najpierw Jackson Martinez rozciągnął grę na lewo, do Pablo Armero, który przepięknie dośrodkował w pole karne, idealnie na głowę Juana Cudarado. Pomocnik Fiorentiny zachował się niezwykle przytomnie – nie strzelał z trudnej pozycji, tylko zgrał piłkę do środka – wprost do Rodrigueza, który zachował zimną krew. Przy okazji dla Cuadrado była to czwarta asysta, a dla strzelca - 5. gol. Obaj wyszli na prowadzenie w klasyfikacjach kolejno: asystentów i strzelców.
Wynik 2:0 to był praktycznie wyrok. Przy tak grającej Kolumbii trudno było sobie wyobrazić, by Urugwaj bez Suareza potrafił przycisnąć rywali. Jednak Kolumbijczycy zwolnili, ewidentnie oszczędzając siły. To pozwoliło przeciwnikom na nieco śmielsze ataki.
Pierwszy spróbował gracz Atletico Madryt Cristian Rodriguez. Bomba z dystansu nie znalazła jednak drogi do siatki Ospiny. Bramkarz Kolumbii był w znakomitej formie. Nie popełniał praktycznie żadnych błędów. Nawet wtedy, gdy musiał bronić strzał Maxiego Pereiry z najbliższej odległości.
Teraz przed Kolumbią spotkanie z Brazylią w ćwierćfinale. I kto tu ma się kogo obawiać? Tak grająca Kolumbia raczej nie ma powodów, by rozłożyć czerwony dywan przed gospodarzami. Ten raczej należy rozstawić temu panu. To był jego wieczór.
KOLUMBIA – URUGWAJ 2:0 (1:0)
Bramki: Rodriguez 28, 50. Sędzia: Kuipers. Widzów: 73 089.
Kolumbia: Ospina – Zuniga, Zapata, Yepes, Armero – Cuadrado (81 Guarin), Aguilar, Sanchez, Rodriguez (85 Ramos) – Gutierrez (68 Meija), Martinez.
Urugwaj: Muslera – Caceres, Gimenez, Godin, Pereira A. (53 Ramirez) – Pereira M., Gonzalez (67 Hernandez), Arevalo, Rodriguez – Forlan (53 Stuani), Cavani.
Żółta kartka: Gimenez.
Kolumbia przecież wygrała grupę C bez straty punkty. Straciła tylko dwa gole, strzelając aż dziewięć. Formą imponował Juan Cuadrado, ale przede wszystkim James Rodriguez. Pomocnik AS Monaco był prawdopodobnie najlepszym graczem w fazie grupowej całych mistrzostw. To na niego musieli zwrócić uwagę urugwajscy obrońcy.
Początek spotkania przebiegał pod dyktando Kolumbijczyków, którzy zepchnęli rywali do defensywy. Po kwadranse mieli już 71% posiadania piłki! Statystyki statystykami, ale klarownych sytuacji było jak na lekarstwo. Jednak, jeśli ktoś tak potrafi zdominować Urugwajczyków, to należy mu się szacunek.
Jednak w końcu udało się zagrozić bramce Fernando Muslery. I to jak! Długa piłka padła łupem jednego z obrońców i następnie trafiła do Abela Aguilara. Ten dostrzegł Jamesa Rodrigueza, który zgasił ją klatką piersiową i huknął z powietrza. Po drodze trafiła w poprzeczkę i wylądowała w siatce! Cudowny gol, być może najładniejszy na mundialu. Czwarty mecz, czwarty gol.
Prawdziwy lider. Z wyglądu niepozorny, prawdziwy morderca o twarzy dziecka. Mając takiego piłkarza – w tak znakomitej formie, bo warto przypomnieć, że debiutancką bramkę w barwach francuskiego klubu zdobył dopiero w grudniu – można wiele.
Urugwaj mógł odpowiedzieć jeszcze przed przerwą. Z dystansu strzelał Alvaro Gonzalez. Uderzenie dobre, ale David Ospina pokazał bramkarski kunszt. Odbił piłkę, a następnie sytuację wyjaśnił nie kto inny jak Rodriguez! On był po prostu wszędzie.
Po przerwie także był tam, gdzie powinien. Kapitalna akcja podopiecznych Jose Pekermana. Najpierw Jackson Martinez rozciągnął grę na lewo, do Pablo Armero, który przepięknie dośrodkował w pole karne, idealnie na głowę Juana Cudarado. Pomocnik Fiorentiny zachował się niezwykle przytomnie – nie strzelał z trudnej pozycji, tylko zgrał piłkę do środka – wprost do Rodrigueza, który zachował zimną krew. Przy okazji dla Cuadrado była to czwarta asysta, a dla strzelca - 5. gol. Obaj wyszli na prowadzenie w klasyfikacjach kolejno: asystentów i strzelców.
Wynik 2:0 to był praktycznie wyrok. Przy tak grającej Kolumbii trudno było sobie wyobrazić, by Urugwaj bez Suareza potrafił przycisnąć rywali. Jednak Kolumbijczycy zwolnili, ewidentnie oszczędzając siły. To pozwoliło przeciwnikom na nieco śmielsze ataki.
Pierwszy spróbował gracz Atletico Madryt Cristian Rodriguez. Bomba z dystansu nie znalazła jednak drogi do siatki Ospiny. Bramkarz Kolumbii był w znakomitej formie. Nie popełniał praktycznie żadnych błędów. Nawet wtedy, gdy musiał bronić strzał Maxiego Pereiry z najbliższej odległości.
Teraz przed Kolumbią spotkanie z Brazylią w ćwierćfinale. I kto tu ma się kogo obawiać? Tak grająca Kolumbia raczej nie ma powodów, by rozłożyć czerwony dywan przed gospodarzami. Ten raczej należy rozstawić temu panu. To był jego wieczór.
KOLUMBIA – URUGWAJ 2:0 (1:0)
Bramki: Rodriguez 28, 50. Sędzia: Kuipers. Widzów: 73 089.
Kolumbia: Ospina – Zuniga, Zapata, Yepes, Armero – Cuadrado (81 Guarin), Aguilar, Sanchez, Rodriguez (85 Ramos) – Gutierrez (68 Meija), Martinez.
Urugwaj: Muslera – Caceres, Gimenez, Godin, Pereira A. (53 Ramirez) – Pereira M., Gonzalez (67 Hernandez), Arevalo, Rodriguez – Forlan (53 Stuani), Cavani.
Żółta kartka: Gimenez.
Komentarze