W Baku większych kłopotów nie było

Siatkówka
W Baku większych kłopotów nie było
Polacy dwukrotnie pokonali Azerbejdżan. fot. cev.lu

Polska w Baku znów lepsza od Azerbejdżanu, tym razem wygrała 3:0, ale to nie wystarczyło, by awansować do finałów Ligi Europejskiej siatkarzy. W dwóch pierwszych setach biało-czerwoni zdominowali gospodarzy wygrywając 25:16 i 25:14, ale w trzeciej partii dostali lekkiej zadyszki, pozwalając gospodarzom na zdobycie 21. punktów.

Polska w Baku znów lepsza od Azerbejdżanu, tym razem wygrała 3:0, ale to nie wystarczyło, by awansować do finałów Ligi Europejskiej siatkarzy.

Po piątkowym zwycięstwie 3:2 było jasne, że o awansie do finałów polscy siatkarze mogą zapomnieć, ten temat był już nieaktualny. Ale pamiętajmy, że Andrzej Kowal buduje ten zespół pod kątem przyszłorocznych mistrzostw świata do lat 23. Dlatego nie skorzystał w Baku z jednego z najlepszych środkowych PlusLigi, Piotra Haina, który oba mecze obserwował z kwadratu dla rezerwowych. – Piotrek nie zmieści się już w limicie wiekowym na mistrzostwa więc dałem szanse tym, którzy mogą tam zagrać – tłumaczył Andrzej Kowal.

W drugim meczu trener dokonał kilku zmian, za atakującego Piotra Kaczyńskiego wstawił leworęcznego Bartłomieja Bołądźa, dał też szansę gry rezerwowemu libero, Adamowi Kowalskiemu. Kontuzjowany w piątek Kuba Wachnik tym razem odpoczywał. Od początku grali Sławomir Stolc i Michał Filip. Zmian nie było tylko na środku bloku (Dawid Dryja i Mateusz Bieniek) oraz na rozegraniu (Michał Kędzierski) i trzeba przyznać, że zmiennicy radzili sobie całkiem dobrze.

W dwóch pierwszych setach zdominowali gospodarzy wygrywając 25:16 i 25:14, ale w trzeciej partii dostali lekkiej zadyszki i na prowadzenie wyszli Azerowie dowodzeni przez kubańskiego trenera Leonardo Silie Tabaresa. Ten były, światowej klasy środkowy nie ma prawa czuć się w Baku samotny. Jego starsza córka, Yusidey Silie Frometa przedłużyła kontrakt z Azeryolem, młodsza też tu trenuje siatkówkę, więc  sympatyczny Leonardo czuje się prawie jak na Kubie. Zresztą leci tam już w poniedziałek.

Potężny Kubańczyk (145 kg wagi ) bez przerwy się uśmiecha, bez względu na to czy jego zawodnicy przegrywają, czy wygrywają. W rewanżu, po gładko przegranych dwóch pierwszych setach, znów się wzięli do roboty w trzecim i długo utrzymywali przewagę kilku punktów, ale gdy Bołądź wyrównał na 18:18, a chwilę później po ataku z trudnej pozycji wyprowadził nasz zespół na prowadzenie (19:18) z Azerów uszło powietrze. Walczyli do końca, ale nie mieli szans. Przygwoździł ich na koniec potężnym serwisem najskuteczniejszy w naszej drużynie wspominany już wielokrotnie Bołądź, który zdobył 24 punkty, przy skuteczności 81 procent. Na tej pozycji, w trzech krótkich setach, to wynik znakomity.

Azerbejdżan – Polska 0:3 (16:25, 14:25, 21:25)
Janusz Pindera z Baku, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze