Rusza Letnia Grand Prix w skokach. Co tym razem wykombinuje FIS?

25 lipca rozpocznie się jubileuszowy, bo 20. sezon Letniej Grand Prix w skokach narciarskich. Władzę FIS lubią dłubać w regulaminie tych zawodów, nigdy nie można być pewnym jak będą liczone punkty ani w jakim sprzęcie wystartują zawodnicy. Jakie zmiany w organizacji turnieju LGP przewidziały tym razem?
Organizowana od 1994 rok LGP dla skoczków, trenerów i FIS znaczy co innego. Ci ostatni, mają jednak najwięcej do powiedzenia, bo to właśnie letnie konkursy służą im do testowania. Wszystkiego. Od zmian związanych z liczbą startujących zawodników, przez oceny, system rozgrywek, aż po system kompensacji punktów za siłę wiatru i numer belki najazdowej. W sezonie 2014/2015 testowania ciąg dalszy. Tym razem poważne zmiany dotkną lotów narciarskich i jeśli ich weryfikacja przebiegnie pomyślnie, z nowym systemem rozgrywek spotkamy się zimą w Pucharze Świata.
W tym sezonie wzrośnie rola kwalifikacji, którą FIS regularnie stara się wzmacniać. Dotychczas skoczkowie nie traktowali ich zbyt poważnie. Najlepszym służyły one jako dodatkowy trening lub nie służyły w ogóle, gdyż po prostu je opuszczali. To ma się zmienić. Po pierwsze, na końcową sumę punktów skoczka składać się będą wyniki aż z trzech partii, czyli z kwalifikacji oraz pierwszej i drugiej serii konkursowej. Po drugie, pierwsza dziesiątka Pucharu Świata nadal będzie miała pewny udział w konkursie, ale to nie ich miejsce w ogólnej klasyfikacji, a wynik uzyskany w kwalifikacjach zadecyduje o kolejności startowej. Dodatkowo skoczkowie zostaną podzieleni na cztery równe grupy według kolejności odwrotnej do pozycji zajętych w kwalifikacjach. O podium w serii finałowej powalczą tylko 24 osoby, czyli o 6 mniej niż dotychczas, gdyż awans wywalczą najlepsze szóstki z każdej z grup.
A to przecież nie koniec zmian. Te dotyczą również sprzętu. Zmieni się struktura i grubość kombinezonu oraz skorupa oraz wyściółka kasku. Ale o tyle o ile zmiany sprzętu dla kibica nie mają znaczenia, tak innowacja związana z system rozgrywek ma raczej niebagatelny wpływ na percepcję zawodów. Czy do tego idzie się jednak przyzwyczaić, jak choćby do wietrznej rekompensacji? W starciu: punkty za wiatr kontra punkty z kwalifikacji liczące się w konkursie, podzielonym na cztery dziesięcioosobowe grupy z najlepszymi szóstkami w serii finałowej chyba przegrywają.
W tym sezonie wzrośnie rola kwalifikacji, którą FIS regularnie stara się wzmacniać. Dotychczas skoczkowie nie traktowali ich zbyt poważnie. Najlepszym służyły one jako dodatkowy trening lub nie służyły w ogóle, gdyż po prostu je opuszczali. To ma się zmienić. Po pierwsze, na końcową sumę punktów skoczka składać się będą wyniki aż z trzech partii, czyli z kwalifikacji oraz pierwszej i drugiej serii konkursowej. Po drugie, pierwsza dziesiątka Pucharu Świata nadal będzie miała pewny udział w konkursie, ale to nie ich miejsce w ogólnej klasyfikacji, a wynik uzyskany w kwalifikacjach zadecyduje o kolejności startowej. Dodatkowo skoczkowie zostaną podzieleni na cztery równe grupy według kolejności odwrotnej do pozycji zajętych w kwalifikacjach. O podium w serii finałowej powalczą tylko 24 osoby, czyli o 6 mniej niż dotychczas, gdyż awans wywalczą najlepsze szóstki z każdej z grup.
A to przecież nie koniec zmian. Te dotyczą również sprzętu. Zmieni się struktura i grubość kombinezonu oraz skorupa oraz wyściółka kasku. Ale o tyle o ile zmiany sprzętu dla kibica nie mają znaczenia, tak innowacja związana z system rozgrywek ma raczej niebagatelny wpływ na percepcję zawodów. Czy do tego idzie się jednak przyzwyczaić, jak choćby do wietrznej rekompensacji? W starciu: punkty za wiatr kontra punkty z kwalifikacji liczące się w konkursie, podzielonym na cztery dziesięcioosobowe grupy z najlepszymi szóstkami w serii finałowej chyba przegrywają.
Komentarze