Rusza WGP. Polki w drodze do Koszalina, a może do... Tokio

Jeżeli marzymy o jakichkolwiek sukcesach, to musimy regularnie grać w World Grand Prix. Co z tego, że gramy w Eurolidze skoro droga do sukcesu wiedzie przez świat. Najlepsze zespoły grają w World Grand Prix. My też musimy się tam znaleźć i musimy tam grać. Regularnie.
Mistrzostwa Europy, które zresztą wygrał, zajmowały w jego hierarchii drugie miejsce. Najważniejsze było wprowadzenie naszej reprezentacji na światowe salony. I ta sztuka udała się przed jedenastoma laty podczas europejskiej kwalifikacji do WGP. Polki w decydującym spotkaniu pokonały Rosjanki 3:2, a mecz asem serwisowym zakończyła Katarzyna Skowrońska, która występowała wówczas na pozycji środkowej bloku.
Najbliżej było w Ningbo
W ciągu tych jedenastu lat Polkom ani raz nie udało się stanąć na podium tej imprezy. Najbliżej tego celu była reprezentacja prowadzona przez trenera Jerzego Matlaka. W 2010 roku, w roku mistrzostw świata, biało-czerwone sklasyfikowane zostały ostatecznie na szóstym miejscu, nie wykorzystując ogromnej szansy w meczu ze Stanami Zjednoczonymi, późniejszymi triumfatorkami całego cyklu.
Nasze siatkarki prowadziły w meczu już 2:0 (wyniki pierwszych setów: 2511, 2513) i miały w trzeciej odsłonie kilka piłek meczowych. Niestety nie wykorzystały ani jednej, przegrały tę partię 26:28, a później cały mecz 2:3. Zwycięstwa z USA – czyli jednego punktu – zabrakło naszej drużynie do zajęcia w turnieju finałowym w chińskim Ningbo trzeciego miejsca.
Przyrodnia siostra
O rozgrywkach kobiet w World Grand Prix mówi się, że to żeńska odmiana męskiej Ligi Światowej. To jednak nie do końca prawda, no chyba, że miarą będzie tylko i wyłącznie prestiż. Formuła rozgrywek, sposób wyłaniania finalistów była bowiem od początku rywalizacji zupełnie inna niż u mężczyzn.
Niektórzy na to bardzo narzekali, bo w eliminacjach – do tego roku – można było trafić na różnej klasy przeciwników, a punkty w tabeli miały identyczną wartość – niezależnie od tego, czy ktoś grał z mistrzyniami świata Rosjankami, czy dopiero z rozpoczynającą swoją przygodę w WGP Algierią.
Najlepiej zobrazuje to sytuacja w ubiegłorocznej edycji WGP, kiedy to w pierwszym turnieju w Campinas w Brazylii naszym siatkarkom przyszło się zmierzyć z gospodyniami, Amerykankami i Rosjankami. Dla porównania, np. siatkarki Serbii trafiły w pierwszym turnieju na reprezentacje Dominikany, Portoryko i Czech i rozpoczęły walkę o finał od zdobycia kompletu dziewięciu punktów.
W trzech dywizjach
W tegorocznej edycji WGP będzie inaczej, bowiem rywalizacja – wzorem wspomnianej Ligi Światowej – odbywać się będzie w trzech grupach, nazwanych dywizjami. Polki znalazły się w dywizji drugiej wraz z siedmioma innymi drużynami (według tego samego systemu zagra trzecia dywizja).
W pierwszej dywizji znalazło się dwanaście – najlepszych według rankingu FIVB – reprezentacji. Cztery najlepsze drużyny zapewnią sobie awans do finałowej rozgrywki, która w tym roku rozegrana zostanie w Japonii, w Tokio. Piąte miejsce w finale zajmą oczywiście gospodynie, natomiast miejsce szóste przeznaczone zostało dla zwyciężczyń Final Four drugiej dywizji.
I tutaj otwiera się szansa dla reprezentacji Polski, bowiem finałowy turniej drugiej dywizji rozegrany zostanie w połowie sierpnia w Koszalinie. Polki jako gospodynie kwalifikacje do decydującej rozgrywki mają przyznaną z urzędu.O pozostałe trzy miejsca powalczą między sobą reprezentacje Belgii, Holandii, Peru, Kuby, Portoryko, Kanady i Argentyny.
Dziewięć meczów i finał
Polki, mimo iż mają pewny udział w Final Four nie są zwolnione z eliminacji interkontynentalnych i wystąpią w trzech turniejach. Pierwsze dwa rozegrają w Peru, ostatni trzeci w Holandii. Podczas najbliższego weekendu zagrają trzy spotkania – odpowiednio – z Belgią, Kanadą i Peru.
Te spotkania, jak i pozostałe, trener Piotr Makowski oraz jego podopieczne mogą potraktować jako poligon doświadczalny przed decydująca rozgrywką w Koszalinie, co oczywiście w żaden sposób nie zwalnia drużyny z odpowiedzialności za wyniki.
Z sercem...
Przed wylotem na pierwszy turniej do Peru nasze siatkarki trenowały w Legionowie. Tam też spotkały się z prezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej Mirosławem Przedpełskim, który powiedział, że liczy na to, że w każdym meczu będzie oglądał zespół walczący do ostatniej piłki. Podobnie wypowiadał się trener Piotr Makowski, który jest w stanie wybaczyć swoim podopiecznym każdą porażkę pod warunkiem, że zespół zostawi na boisku wszystkie umiejętności i całe serce.
Skład reprezentacji Polski na turniej w Limie:
3. Katarzyna Połeć
4. Izabela Bełcik (K)
5. Agnieszka Kąkolewska
7. Julia Twardowska
8. Katarzyna Zaroślińska
9. Maja Tokarska
10. Daria Paszek
11. Dorota Medyńska (L)
13. Agata Durajczyk (L)
14. Joanna Wołosz
17. Klaudia Kaczorowska
18. Aleksandra Wójcik
21. Aleksandra Sikorska
22. Malwina Smarzek
Transmisje z World Grand Prix na antenie Polsatu Sport!
Szczegółowy plan transmisji z turnieju w Peru:
25 lipca (piątek)
Polska – Belgia, 23.40 - Polsat Sport
Peru – Kanada, 02.10 - Polsat Sport
26 lipca (sobota)
Polska – Kanada, 22.40 - Polsat Sport
Peru – Belgia, 02.10 - Polsat Sport
27 lipca (niedziela)
Belgia – Kanada, 22.40 - Polsat Sport
Peru – Polska, 01.10 - Polsat Sport
Komentarze