Pawłowski prawie jak Neuer. Pogoń rozbiła Śląsk

Piłka nożna
Pawłowski prawie jak Neuer. Pogoń rozbiła Śląsk
Gol Łukasza Zwolińskiego dał prowadzenie Portowcom. / fot. PAP

W pierwszym sobotnim spotkaniu drugiej kolejki ekstraklasy Pogoń Szczecin wygrała ze Śląskiem Wrocław 4:1. Goście objęli prowadzenie, ale kolejne bramki zdobywali Portowcy, m.in. dzięki znakomitej grze Adama Frączczaka i nieporadnym interwencjom bramkarza Śląska Wojciecha Pawłowskiego.

W meczu otwierającym sezon Portowcy wygrali rzutem na taśmę w Bielsku-Białej: bramka Adama Frączczaka w doliczonym czasie gry dała drużynie Dariusza Wdowczyka zwycięstwo 3:2. Ekipa z Wrocławia również zainkasowała w premierowej kolejce komplet punktów. Gole Sebastiana Mili i Roberta Picha zapewniły wygraną 2:0 z Ruchem.

Początek spotkania nie przyniósł emocji. Senną atmosferę mógł przerwać Maciej Dąbrowski, ale jego strzał z okolicy 30. metrów z rzutu wolnego poszybował wysoko nad bramką strzeżoną przez Wojciecha Pawłowskiego. W 18. minucie, po akcji Adama Frączczaka, szansę miał Łukasz Zwoliński, ale zamiast umieścić piłkę w bramce, trafił w boczną siatkę. W odpowiedzi Flavio Paixao próbował zaskoczyć Radosława Janukiewicza strzałami z dystansu.

W 39. minucie długie, prostopadłe podanie Sebastiana Mili trafiło - przy biernej postawie defensorów Pogoni, do Roberta Picha. Nieporadna interwencja Radosława Janukiewicza ułatwiła zadanie słowackiemu pomocnikowi i piłka wylądowała w siatce gospodarzy. Podopieczni Dariusza Wdowczyka wyrównali w ostatniej akcji pierwszej połowy. Precyzyjne dośrodkowanie Rafała Murawskiego, strzałem głową z najbliższej odległości zamienił na bramkę Adam Frączczak.

Autor wyrównującej bramki był również jednym z bohaterów akcji, która przyniosła Pogoni drugiego gola. Po jego dośrodkowaniu w dziesiątej minucie drugiej części gry piłkę w polu karnym gości przejął Łukasz Zwoliński, który mimo opieki Rafała Grodzickiego nie miał problemów ze strzeleniem gola. Gospodarze nie zamierzali poprzestać na dwóch trafieniach i już po niespełna trzech minutach Wojciech Pawłowski ponownie szukał piłki w siatce. Rzut wolny na wysokości pola karnego egzekwował Rafał Murawski i jego dośrodkowanie zostało wybite przez wrocławskich obrońców. Piłka wróciła jednak w szesnastkę, Adam Frączczak zgrał ją do środka, a Takuya Murayama mocno uderzył prawą nogą, dając gospodarzom prowadzenie 3:1. Skuteczność ekipy ze Szczecina imponująca: trzy celne strzały i trzy bramki.

W 73. minucie Wojciech Pawłowski - nie po raz pierwszy w tym spotkaniu, chciał skopiować mundialowe popisy Manuela Neuera i próbował interweniować daleko poza polem karnym. Arbiter Paweł Raczkowski uznał, że golkiper wrocławian dotknął w tej sytuacji piłkę ręką. Czerwona kartka i bramkarz Śląska powędrował na ławkę. Nierozgrzany Mariusz Pawełek (wszedł za Sebastaina Milę) nie popisał się przy rzucie wolnym, wybijając uderzenie Adama Frączczaka wprost pod nogi Wojciecha Golli. Strzał z najbliższej odległości dał Portowcom czwartą bramkę i ustalił wynik tej konfrontacji.

Pogoń Szczecin - Śląsk Wrocław 4:1 (1:1)

Pogoń: Radosław Janukiewicz - Sebastian Rudol, Wojciech Golla, Hernani, Mateusz Lewandowski - Rafał Murawski, Maciej Dąbrowski, Mateusz Matras, Takuya Murayama (86. Dominik Kun) - Adam Frączczak (81. Patryk Małecki), Łukasz Zwoliński (76. Jakub Bąk).
Śląsk: Wojciech Pawłowski - Paweł Zieliński (69. Mateusz Machaj), Rafał Grodzicki, Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Dudu Paraiba - Lukas Droppa, Tom Hateley (66. Tomasz Hołota), Robert Pich, Sebastian Mila (75. Mariusz Pawełek) - Flavio Paixao.

Bramki: 0:1 Robert Pich (40), 1:1 Adam Frączczak (45-głową), 2:1 Łukasz Zwoliński (56), 3:1 Takuya Murayama (59), 4:1 Wojciech Golla (77).

Żółte kartki: Sebastian Mila, Rafał Grodzicki, Lukas Droppa (Śląsk Wrocław).
Czerwona kartka: Wojciech Pawłowski (Śląsk Wrocław, 73 minuta - bramkarz zagrał ręką poza polem karnym).

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 7 377.
Robert Murawski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze