Tiger Woods bluzga i wycofuje się z turnieju

Złote dziecko golfa dawno utraciło typowy dla tego sportu wizerunek dżentelmena. Ostatnio jednak Tigerowi Woodsowi coraz częściej puszczają nerwy. Co gorsza, na oczach kibiców i rywali.
Po udanej pierwszej rundzie w turnieju WGC-Bridgestone Invitational, w kolejnych dniach żywej legendzie golfa wiodło się w tej imprezie znacznie gorzej. I choć dawno minęły czasy, gdy kibice i dziennikarze stali za Tigerem murem, nawet gdy miał słabsze dni, to zainteresowanie jego osobą nie zmalało. No i teraz mają używanie. Amerykanin po raz kolejny nie wytrzymał bowiem presji i zbluzgał podążającego za nim operatora kamery.
Po skandalu z 2009 roku jeden z najlepszych golfistów wszechczasów nie potrafi odbudować swojej kosmicznej formy, a jego nazwisko rzadko pojawia się w mediach w kontekście kolejnych wygranych. Częściej za to możemy usłyszeć jego popisy wokalne, towarzyszące kolejnym porażkom.
Organizatorzy turniejów co i rusz wlepiali zawodnikowi kary za te ekscesy, ale dopóki Tiger słał "wiązanki" sam do siebie, nie było większego problemu. Niestety w ostatnim czasie sprawy przybrały poważniejszy obrót. W lipcu podczas Brittish Open Woods zaczął strofować fotoreporterów, którzy robili mu zdjęcia w czasie gry.
Można próbować go zrozumieć, bo dźwięk migawek aparatów fotograficznych (przypominający niekiedy serie z karabinów maszynowych) może wytrącić z równowagi zawodnika koncentrującego się na uderzeniu. Niestety zajścia przywoływanego na początku tego tekstu nic już nie obroni. Nawet jeśli operator kamery naruszył sferę intymną golfisty, to nie miał on prawa zwrócić się do niego takimi słowami, jakimi to uczynił.
Oczywiście świat sportu zna dużo gorsze przypadki, z których najbarwniejszy to były kierowca Formuły 1 - Juan Pablo Montoya.
Ale żywej legendzie nie tylko golfa, lecz całego sportu, takie zachowanie po prostu nie przystoi. Tigera w pewnym sensie tłumaczy frustracja wynikająca z kontuzji pleców, która trapi go od dłuższego czasu. Z jej powodu ostatecznie wycofał się z turnieju WGC-Bridgestone.
BREAKING: @TigerWoods has withdrawn from the Bridgestone Invitational due to pain. We wish him well. pic.twitter.com/pkKKIascgA
— WGC_Bridgestone (@WGC_Bridgestone)
sierpień 3, 2014
Oby wrócił do zdrowia i z 10. miejsca, jakie aktualnie zajmuje w rankingu PGA Tour, wrócił na szczyt. W przeciwnym razie jego mit najwybitniejszego golfisty w historii upadnie. W zamian wielu zapamięta go jako zgorzkniałego przeciętniaka, który nie może pogodzić się z tym, że jego czas minął.
Komentarze