Reprezentacja koszykarzy: więcej cieszy niż martwi

Co wiemy o reprezentacji Polski po turnieju w Toruniu? Udało się stworzyć zespół, zawodnicy są w stanie wygrywać z silnymi rywalami i nie tracą głowy w emocjonujących końcówkach. Czy to wystarczy na Niemców?
Trzy zwycięstwa w Toruniu były bardzo potrzebne. Po porażkach na turnieju w Skopje (z Macedonią, Czarnogórą i Włochami) można było mieć wątpliwości, czy Mike Taylor zdąży przygotować reprezentację na eliminacje do EuroBasketu 2015. Zwłaszcza, że największe gwiazdy tym razem na zgrupowanie nie dojechały.
Doświadczonych i sytych zastąpili młodzi i głodni sukcesu, i to może być klucz do powodzenia misji trenera Taylora. Zaczynając od selekcjonera, a na zawodnikach kończąc, wszyscy są tutaj na dorobku. Dla szkoleniowca rodem z Ameryki praca w Europie to doskonała okazja do wyrobienia sobie nazwiska, a przykład Davida Blatta, który z Rosji trafił do Cleveland Cavaliers działa na wyobraźnię.
Taylor wnosi typowo amerykański entuzjazm: wszystko jest dla niego "exciting" (ekscytujące), zawodnicy zawsze wykonują "wonderful job" (wspaniałą pracą), a rywale są "really tough" (naprawdę silni). To on jest twarzą medialną sztabu, inni nie chcą wychodzić przed szereg, robią co do nich należy, nie grają na swoje konto, ale dla zespołu. Taylor też potrafi dzielić się sławą. Kiedy reprezentacja odbierała nagrodę za pierwsze miejsce w turnieju Toruń Basket Cup, sam wypychał asystentów do pierwszego rzędu.
Może w takim razie prawdą jest to, co mówią wszyscy zawodnicy, że najważniejszym osiągnięciem zgrupowania jest to, że udało się stworzyć zespół? Po ostatnim meczu w Toruniu podkreślał to lider Adam Waczyński, chwilę później fetowany przez kolegów jako najlepszy gracz turnieju.
Jest jeszcze jedna rzecz, która może spajać ten zespół: chęć udowodnienia wszystkim niedowiarkom, że drużyna w tym składzie może osiągnąć sukces. Mówił o tym przed kamerami Robert Skibniewski, dodawał w wywiadach Przemysław Zamojski. Taka złość może być naprawdę wysokooktanowym paliwem.
A co się udało osiągnąć koszykarsko? Wiadomo, że siła tej drużyny znajduje się blisko kosza. Szymon Szewczyk to bardzo doświadczony i znakomity środkowy. Coraz lepszy jest młody Przemysław Karnowski, który radził sobie z mającym doświadczenie w NBA Hamedem Haddadim.
Na obwodzie jest doskonały strzelec Adam Waczyński i bardzo energetyczny Mateusz Ponitka, który każdy kontratak stara się kończyć efektownym wsadem. Tę dwójkę doskonale może uzupełnić Przemysław Zamojski, który wreszcie wstrzelił się w kosz podczas turnieju w Toruniu. Do tego dochodzi jeszcze bardzo ambitny i dobry w defensywie Tomasz Gielo. Przy wzroście ponad 2 metry jest w stanie kryć rozgrywających drużyny przeciwnej.
To są pozytywy. Jeśli można mieć o coś pretensje, to o niepokojąco dużą liczbę strat (choć przeciwko Iranowi udało się to ograniczyć) i kłopoty z wyprowadzeniem piłki, gdy przeciwnik naciera na całym boisku. W meczu ze Szwecją (to ten rywal miał być najbardziej podobny do Niemców, którzy będą pierwszymi rywalami) były z tym problemy. Niepokojąco rozrzucał się także wtedy Tobias Borg i nikt nie potrafił go powstrzymać. Szwedzi doprowadzili do dogrywki, tam objęli prowadzenie, ale Polakom nie puściły nerwy – to bardzo cieszy.
Do pierwszego spotkania eliminacji mistrzostw Europy już tylko kilka dni. Nie wiadomo, czy drużyna Mike'a Taylora zacznie od zwycięstwa, ale jednego można być pewnym: nic nie zostało zostawione przypadkowi.
Doświadczonych i sytych zastąpili młodzi i głodni sukcesu, i to może być klucz do powodzenia misji trenera Taylora. Zaczynając od selekcjonera, a na zawodnikach kończąc, wszyscy są tutaj na dorobku. Dla szkoleniowca rodem z Ameryki praca w Europie to doskonała okazja do wyrobienia sobie nazwiska, a przykład Davida Blatta, który z Rosji trafił do Cleveland Cavaliers działa na wyobraźnię.
Taylor wnosi typowo amerykański entuzjazm: wszystko jest dla niego "exciting" (ekscytujące), zawodnicy zawsze wykonują "wonderful job" (wspaniałą pracą), a rywale są "really tough" (naprawdę silni). To on jest twarzą medialną sztabu, inni nie chcą wychodzić przed szereg, robią co do nich należy, nie grają na swoje konto, ale dla zespołu. Taylor też potrafi dzielić się sławą. Kiedy reprezentacja odbierała nagrodę za pierwsze miejsce w turnieju Toruń Basket Cup, sam wypychał asystentów do pierwszego rzędu.
Może w takim razie prawdą jest to, co mówią wszyscy zawodnicy, że najważniejszym osiągnięciem zgrupowania jest to, że udało się stworzyć zespół? Po ostatnim meczu w Toruniu podkreślał to lider Adam Waczyński, chwilę później fetowany przez kolegów jako najlepszy gracz turnieju.
Jest jeszcze jedna rzecz, która może spajać ten zespół: chęć udowodnienia wszystkim niedowiarkom, że drużyna w tym składzie może osiągnąć sukces. Mówił o tym przed kamerami Robert Skibniewski, dodawał w wywiadach Przemysław Zamojski. Taka złość może być naprawdę wysokooktanowym paliwem.
A co się udało osiągnąć koszykarsko? Wiadomo, że siła tej drużyny znajduje się blisko kosza. Szymon Szewczyk to bardzo doświadczony i znakomity środkowy. Coraz lepszy jest młody Przemysław Karnowski, który radził sobie z mającym doświadczenie w NBA Hamedem Haddadim.
Na obwodzie jest doskonały strzelec Adam Waczyński i bardzo energetyczny Mateusz Ponitka, który każdy kontratak stara się kończyć efektownym wsadem. Tę dwójkę doskonale może uzupełnić Przemysław Zamojski, który wreszcie wstrzelił się w kosz podczas turnieju w Toruniu. Do tego dochodzi jeszcze bardzo ambitny i dobry w defensywie Tomasz Gielo. Przy wzroście ponad 2 metry jest w stanie kryć rozgrywających drużyny przeciwnej.
To są pozytywy. Jeśli można mieć o coś pretensje, to o niepokojąco dużą liczbę strat (choć przeciwko Iranowi udało się to ograniczyć) i kłopoty z wyprowadzeniem piłki, gdy przeciwnik naciera na całym boisku. W meczu ze Szwecją (to ten rywal miał być najbardziej podobny do Niemców, którzy będą pierwszymi rywalami) były z tym problemy. Niepokojąco rozrzucał się także wtedy Tobias Borg i nikt nie potrafił go powstrzymać. Szwedzi doprowadzili do dogrywki, tam objęli prowadzenie, ale Polakom nie puściły nerwy – to bardzo cieszy.
Do pierwszego spotkania eliminacji mistrzostw Europy już tylko kilka dni. Nie wiadomo, czy drużyna Mike'a Taylora zacznie od zwycięstwa, ale jednego można być pewnym: nic nie zostało zostawione przypadkowi.
Komentarze