Kołtoń: Legia i Lech, czyli jak zawiódł "czynnik ludzki"...

Mylić się ludzka rzecz. Jednak na niektórych stanowiskach płaci się za to posadą. Lech odpadł, ponieważ zawiódł trener Mariusz Rumak. Wiem, wiem - piłkarze też, ale Rumak do nich nie trafił. Po raz trzeci w europejskich pucharach. Z kolei w Legii kilka osób powinno znać regulamin "na blachę", ale... nie znali.
W polskiej piłce często narzeka się na brak pieniędzy. Tymczasem zawiodły dwa najbogatsze polskie kluby. Legia chwali się nawet budżetem 120 milionów złotych. Tyle, że dyrektor sportowy, dyrektor organizacyjny, a także kierownik drużyny powinni znać regulamin UEFA "na blachę".
Praca, odpowiedzialność, profesjonalizm...
Jacek Mazurek, Michał Żewłakow, Dominik Ebebenge czy Marta Ostrowska muszą dbać o każdy detal - to ich praca, ich odpowiedzialność. Może nie znać regulaminu prezes, może nie znać trener, ale kilku ludzi w klubie musi znać w nocy o północy. Przecież zgłoszenie piłkarzy do 2. rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów - z St. Patrick's - było zapewne konsultowane w tym gronie. Pewnie również z trenerem Henningiem Bergiem. Norweg też powinien orientować się w karencji Bartosza Bereszyńskiego, ale wszyscy inni powinni się orientować jeszcze bardziej...Czy to, co stało się w Legii to brak profesjonalizmu? Bez dwóch zdań. Nawet prowadząc zespół w niskiej klasie rozgrywkowej trzeba znać regulaminy, a co dopiero w Ekstraklasie, czy walcząc o Ligę Mistrzów. Właściciele Legii, Dariusz Mioduski i Bogusław Leśnodorski nie mogą przejść nad tą sprawą do porządku dziennego.
Na czym zależy Mariuszowi Rumakowi?
Podobnie jak kierownictwo Lecha nie może przejść do porządku dziennego nad faktem, że po raz trzeci z rzędu Lech nawet nie awansował do 4. rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Pod wodzą Mariusza Rumaka już trzeci raz skończył start w europejskich rozgrywkach zanim te tak naprawdę się zaczęły. Nie rozgrzeszam piłkarzy Lecha - Broń Boże! Jednak odpowiedzialność spada przede wszystkim na Rumaka. I dziwię się, że nie przyszedł na konferencję i nie podał się do dymisji. Zależy mu na tych trzech pensjach, które "Kolejorz" mu wypłaci w przypadku zwolnienia?
Nie potępiam w czambuł Rumaka. Pewnie stać tego ambitnego trenera na wiele. Tu i teraz nie dał jednak rady. Z Islandczykami Lech przez 180 minut nie potrafił wbić gola. Rok temu odpadł z Litwinami, a dwa lata temu ze Szwedami. Za każdym razem w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europejskiej. Owszem - Rumak dwa razy kończył sezon na 2. miejscu w Ekstraklasie, ale trzeba głośno zapytać się - co z tego?
Wicemistrzostwo Polski? I co z tego...
Co z wicemistrzostwa Polski, skoro tenże wicemistrz Polski odpada z półamatorami z Litwy i Islandii? I nie jest to sprawa pieniędzy. Lech ma ich o wiele więcej niz Żalgiris Wilno, czy Stjarnen FC. Piłkarze z Islandii przylecieli do Polski rejsowym samolotem - tanimi liniami. Czterech z nich to Duńczycy, będący półzawodowcami, a reszta to amatorzy. Nic w tej sytuacji nie rozgrzesza Rumaka, któremu klub zaoferował kadrę nie tylko bez osłabień, ale nawet wzmocnioną. Kadrę, którą wiceprezes Lecha, Piotr Rutkowski określił mianem "najlepszej od lat"...
W Lechu zawiódł "czynnik ludzki". Mogę sobie wyobrazić, że "Kolejorz" z ciekawym trenerem z zagranicy zagrałby już w sezonie 2013/2014 w grupie Ligi Mistrzów, a teraz także uporałby się z Islandczykami. Podobnie mogę sobie wyobrazić, że - gdyby nie "czynnik ludzki" - Legia szykowałaby się do decydującego starcia w Lidze Mistrzów.
Praca, odpowiedzialność, profesjonalizm...
Jacek Mazurek, Michał Żewłakow, Dominik Ebebenge czy Marta Ostrowska muszą dbać o każdy detal - to ich praca, ich odpowiedzialność. Może nie znać regulaminu prezes, może nie znać trener, ale kilku ludzi w klubie musi znać w nocy o północy. Przecież zgłoszenie piłkarzy do 2. rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów - z St. Patrick's - było zapewne konsultowane w tym gronie. Pewnie również z trenerem Henningiem Bergiem. Norweg też powinien orientować się w karencji Bartosza Bereszyńskiego, ale wszyscy inni powinni się orientować jeszcze bardziej...Czy to, co stało się w Legii to brak profesjonalizmu? Bez dwóch zdań. Nawet prowadząc zespół w niskiej klasie rozgrywkowej trzeba znać regulaminy, a co dopiero w Ekstraklasie, czy walcząc o Ligę Mistrzów. Właściciele Legii, Dariusz Mioduski i Bogusław Leśnodorski nie mogą przejść nad tą sprawą do porządku dziennego.
Na czym zależy Mariuszowi Rumakowi?
Podobnie jak kierownictwo Lecha nie może przejść do porządku dziennego nad faktem, że po raz trzeci z rzędu Lech nawet nie awansował do 4. rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Pod wodzą Mariusza Rumaka już trzeci raz skończył start w europejskich rozgrywkach zanim te tak naprawdę się zaczęły. Nie rozgrzeszam piłkarzy Lecha - Broń Boże! Jednak odpowiedzialność spada przede wszystkim na Rumaka. I dziwię się, że nie przyszedł na konferencję i nie podał się do dymisji. Zależy mu na tych trzech pensjach, które "Kolejorz" mu wypłaci w przypadku zwolnienia?
Nie potępiam w czambuł Rumaka. Pewnie stać tego ambitnego trenera na wiele. Tu i teraz nie dał jednak rady. Z Islandczykami Lech przez 180 minut nie potrafił wbić gola. Rok temu odpadł z Litwinami, a dwa lata temu ze Szwedami. Za każdym razem w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europejskiej. Owszem - Rumak dwa razy kończył sezon na 2. miejscu w Ekstraklasie, ale trzeba głośno zapytać się - co z tego?
Wicemistrzostwo Polski? I co z tego...
Co z wicemistrzostwa Polski, skoro tenże wicemistrz Polski odpada z półamatorami z Litwy i Islandii? I nie jest to sprawa pieniędzy. Lech ma ich o wiele więcej niz Żalgiris Wilno, czy Stjarnen FC. Piłkarze z Islandii przylecieli do Polski rejsowym samolotem - tanimi liniami. Czterech z nich to Duńczycy, będący półzawodowcami, a reszta to amatorzy. Nic w tej sytuacji nie rozgrzesza Rumaka, któremu klub zaoferował kadrę nie tylko bez osłabień, ale nawet wzmocnioną. Kadrę, którą wiceprezes Lecha, Piotr Rutkowski określił mianem "najlepszej od lat"...
W Lechu zawiódł "czynnik ludzki". Mogę sobie wyobrazić, że "Kolejorz" z ciekawym trenerem z zagranicy zagrałby już w sezonie 2013/2014 w grupie Ligi Mistrzów, a teraz także uporałby się z Islandczykami. Podobnie mogę sobie wyobrazić, że - gdyby nie "czynnik ludzki" - Legia szykowałaby się do decydującego starcia w Lidze Mistrzów.
Komentarze