Skibniewski: Pokrzyżowaliśmy plany malkontentom

Koszykówka
Skibniewski: Pokrzyżowaliśmy plany malkontentom
Robert Skibniewski (z prawej) podczas meczu z Austrią. /fot. Polsat Sport

Najtrudniej było, kiedy większość wpisów, komentarzy mówiła o tym, że typowo po polsku zakończymy, nie mamy szans wygrać z Niemcami i, że czarno to wszyscy widzą. Przykro mi, że pokrzyżowaliśmy plany malkontentom - powiedział po szczęśliwie zakończonych eliminacjach do EuroBasketu Robert Skibniewski.

Łukasz Majchrzyk: Ciężkie eliminacje, ale koniec szczęśliwy. Było w Panu trochę goryczy na początku. Chce Pan na koniec powiedzieć coś tym, którzy w kadrę nie wierzyli?

Robert Skibniewski: A co ja mam powiedzieć? Awansowaliśmy na EuroBasket z pierwszego miejsca i pozdrawiam tych wszystkich ludzi. Wyszło na moje, sorry.

Humor Pana nie opuszcza i to dobrze, ale trudne chwile też były. Porażka w pierwszym meczu z Austrią była najcięższym momentem tych eliminacji?


Tak, to był najtrudniejszy moment, kiedy większość wpisów, komentarzy mówiła o tym, że typowo po polsku zakończymy, nie mamy szans wygrać z Niemcami i, że czarno to wszyscy widzą. Przykro mi, że pokrzyżowaliśmy plany malkontentom. Przy okazji pozdrawiam wszystkich kibiców, którzy od początku do końca byli z nami. Pozdrawiam lubińską publiczność. To było wspaniałe lato i wspaniała kadra. Mam nadzieję, że teraz polska koszykówka będzie pięła się do góry.

Może nie warto czytać tych wszystkich komentarzy i nie warto się nimi przejmować?

Na mnie to już nie działa, jestem za stary. Kiedyś na mnie działało, ale potrafię sobie z tym świetnie poradzić. Widzę zawiść, widzę zazdrość, ale są też rzeczy pozytywne, żeby nikt nie myślał, że jestem nastawiony na te złe opinie. Tak będzie w każdej dziedzinie życia, czy będę koszykarzem, piekarzem, czy górnikiem to część będzie mnie lubiła, a część nie. Jedziemy na EuroBasket, awansowaliśmy z pierwszego miejsca. To tyle na ten temat.

Ta drużyna tworzyła się w trakcie eliminacji. Kiedy wyście poczuli, że jesteście czymś więcej niż zlepkiem zawodników?

To się stało po turnieju w Toruniu. Mieliśmy naprawdę bardzo ciężkie przygotowania. Podkreślam w każdym wywiadzie, że nasza reprezentacja jako ostatnia zaczęła treningi. Zgrupowania były przekładane, bodajże dwa razy, zawodnicy odmawiali gry, grupa była taka a nie inna. Po turniejach w Macedonii, dwumeczu z Czechami było ciężko, ale turniej w Toruniu pomógł nam w siebie uwierzyć.

Chyba pomagała wam też bardzo, że trener Mike Taylor w trakcie meczów o pozytywnych rzeczach, nawet w tych mocno stresujących momentach?


Pan dobrze wie, że polski naród lubi szukać dziury w całym, lubi kopać i zastanawiać się "mogło być to, albo tamto". Po meczu z Austrią też można kręcić nosem, że mogłem trafić dwa rzuty wolne, które spudłowałem, a na co dzień wykorzystuję z zamkniętymi oczami. Możemy narzekać, że ktoś stracił piłkę. Jasne, my możemy o tym mówić, ale po co? Skupmy się na dobrych rzeczach, na tym, co mamy, a mamy awans na EuroBasket z pierwszego miejsca. Myślę, że lepiej nie mogło być.

Za rok będzie EuroBasket, Pan sam mówi, że kilku gwiazd nie było. Jak Pan na to patrzy, kto powinien za rok jechać na mistrzostwa Europy?


Ci, którzy chcą grać, oni powinni jechać na mistrzostwa Europy. Nic na siłę, jeżeli komuś, coś nie pasuje, to trzeba to uszanować, uścisnąć dłoń i tyle, takie jest życie.
Łukasz Majchrzyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze