Wybory do UEFA – wybiła godzina Bońka?

Piłka nożna
Wybory do UEFA – wybiła godzina Bońka?
fot. Cyfrasport

Przed tygodniem we Francji wyszła książka "Porozmawiajmy o futbolu". Z okładki na czytelnika spogląda autor Michel Platini, któremu pomagał Gerard Ernault, dawny redaktor naczelny „France Football”. To jednak nie autobiografia, raczej wywiad-rzeka. Przewija się sporo polskich wątków, ale dotyczą one tylko jednego człowieka – Zbigniewa Bońka.

Fachowcy nie są zaskoczeni, że książka wyszła akurat teraz. Platini musiał się przecież jakoś wytłumaczyć, dlaczego nie kandyduje na prezesa FIFA, oczyścić z zarzutów względem mundialu w Katarze (na którego ofertę głosował i jako jedyny się przyznał) oraz wyprostować kilka innych ważnych faktów. Z tej ponad 300-stronicowej spowiedzi, nas jednak interesuje tylko jedna kwestia – relacje z prezesem PZPN.

Ich wielka przyjaźń trwa już czwartą dekadę. Zaczęło się od trzech wspólnych lat w Juventusie (1982-85), skończyło na regularnych partyjkach golfa, w których – co sam Boniek podkreśla – zwykle wygrywa Francuz. Na boisku jednak – co z kolei zaznacza Platini – z reguły zwycięża „Zibi”. Ponadto, jak dowiadujemy się z lektury, ich rodziny często się odwiedzają, panowie spędzają razem kilka dni wakacji (w posiadłości Francuza na Lazurowym Wybrzeżu), a gdy przyjdzie okazja – z wielką chęcią wzajemnie sobie pomagają.



Czy tak będzie i tym razem? Stołek w PZPN powoli staje się za wąski, człowiek zawsze chce więcej. A faktem jest przecież, że od czasów przejęcia sterów przez Bońka, wizerunek polskiej piłki uległ zdecydowanej poprawie. I nie chodzi nawet o PR – to nie jest wielka filozofia – ale o ostatnie tygodnie, o wygraną z Niemcami i największy przeskok w historii polskiej reprezentacji: z 70. na 44. miejsce w rankingu FIFA (o 26 pozycji). Niedługo zresztą grudzień – czas, gdy będzie można to wszystko obiektywnie podsumować.

I mimo że prezes ma w tym sukcesie tylko pośredni udział, to jednak on tworzy atmosferę, to on zapewnia znakomitą organizację. Dziś mecz reprezentacji wygląda już zupełnie inaczej niż jeszcze dwa lata temu – to wydarzenie, którym żyje cały kraj, świetnie opakowane, w Warszawie od rana czuć klimat wielkiej piłki, a hymny to już zupełnie jakieś mistyczne doświadczenie. Sami przed meczem byliśmy zszokowani. Obsługa na stadionie, kultura na trybunach, sprawny system biletowy, współpraca z mediami – naprawdę, wielki profesjonalizm. W tej kwestii możemy śmiało konkurować z największymi imprezami na świecie.



I Europa to widzi. Ludzie chwalą, gratulują. Podkreślają, że musimy uważać, by nie spaść z tej wysokiej fali. Do tego grona zalicza się też Platini. Czy wielka przyjaźń prezesa PZPN z prezesem UEFA, uczyni wkrótce Bońka wielkim europejskim działaczem? Wszak już niedługo – nie wiadomo dokładnie kiedy, ale to raczej kwestia miesięcy – wybory do Komitetu Wykonawczego UEFA. I choć miejsc jest tylko 10, Polak wydaje się naturalnym kandydatem.

Ma wszystko – charyzmę, nazwisko, pierwsze sukcesy na polu zarządzania. To wystarczy, by Francuz podał mu dłoń. A w razie ewentualnego wyboru, zyska też PZPN. Bo „Zibi” wcale go nie opuści – będzie kursował między Warszawą a Nyonem, interesy Biało-Czerwonych traktując jednak priorytetowo. Taki ruch tylko zaakcentuje rolę Polski w Europie – i na boisku, i w kuluarach. Czas zrobić kolejny krok.



Tadeusz Fogiel z Paryża, RH, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze