Sobierajski: Prawdziwie magiczny tor Interlagos

Jest coś pretensjonalnego i zaiste wielce banalnego w pisaniu o jakimś torze, że jest „magiczny”. Może dlatego, że często używa się tego przymiotniku w pewnych momentach sezonu Formuły 1. Magia krętych ulic Monte Carlo, magiczna atmosfera na Monzy, czy przepełniony historią magiczny tor Silverstone. Co roku te same hasła zapowiadające te same imprezy.
Nic nie ujmując rzeczywiście wyjątkowym eliminacjom, mimo wszystko nijako pójściem na łatwiznę jest nazywanie ich „magicznymi”. Jeśli jest miejsce, gdzie można rzeczywiście szukać czegoś ponad tym co racjonalne, z pewnością jest to Brazylia i tor Interlagos.
Dlaczego? Z prostej przyczyny. Obiekt o dźwięcznej nazwie Autodromo Jose Carlos Pace albo zwyczajnie Interlagos powstał trochę przez przypadek. W latach 30-tych na wzgórzach Sao Paulo miało powstać osiedle, ale podmokłe tereny przyczyniły się do tego, że mamy dziś tam tor. I to nie byle jaki, związane są z nim niepowtarzalne wspomnienia wielu kibiców i przełomowe momenty w życiu dla licznej grupy kierowców. Ostatnio właściwie co roku, ktoś przeżywa tam coś, co pamięta całe życie.
W latach 90-tych w tak zwanej „dekadzie reform” Aytron Senna dał Brazylii promyczek nadziei na coś lepszego. Fenomenalny zawodnik wygrywał wyścigi i mistrzostwa, ale z różnych powodów nie mógł wygrać w rodzinnym mieście Sao Paulo. Złą passę przerwał trudnym zwycięstwem na Interlagos w 1991 roku. Wprawił fanów niesamowitą euforię. Wymęczona twarz Senny na podium jest po dziś dzień symbolem pasji i poświęcenia kierowcy. Po tragicznej śmierci spoczął na cmentarzu Morumbi, a jego duch będzie obecny na torze również podczas tego weekendu.
W 2008 roku przez krótka chwilę Brazylia znów zadrżała kiedy Felipe Massa wygrał ostatni wyścig sezonu i na moment, na kilka sekund, mógł czuć się mistrzem świata. Jednak szczęście trwało krótko. W jednym z najbardziej pamiętnych Grand Prix w historii Formuły 1 Lewis Hamilton kilkaset metrów przed liną mety zapewnił sobie tytuł. Jakże ogromna to była ulgą dla Lewisa po największym, jak sam stwierdził rozczarowaniu w życiu. Przecież rok wcześniej również na pętli w Sao Paulo Brytyjczyk wypuścił z rąk wydawało się pewne mistrzostwo świata.
Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżywał na Interlagos Fernando Alonso. Na tym torze przypieczętował swoje dwa tytuły mistrzowskie. Jednak każdy budynek i metr asfaltu przypomina mu również, że tu też musiał przełknąć gorzką pigułkę porażki i straty dwóch szans na kolejne trofea w 2007 i 2012 roku.
Nieodłącznie z Brazylią związane swoje wyjątkowe momenty mają też Jenson Button czy Sebastian Vettel. Anglik pięć lat temu mistrzowskim tytułem ukoronował piękna bajkę Brawn GP. To był ostatni raz kiedy kierowca małej ekipy świętował zdobycie najcenniejszego trofeum w F1. Dla Vettela deszczowy wyścig w 2012 roku również pozostanie w pamięci. Nie tylko dlatego, że tuż po starcie był na szarym końcu stawki, a mimo to zdołał odrobić straty i w pełnym przygód wyścigu zapewnił sobie trzeci z rzędu tytuł. W tym dniu jego idol z młodości i serdeczny przyjaciel Michael Schumacher żegnał się ze sportem. To było drugie pożegnanie wielkiego mistrza. Drugi raz na Interlagos.
Jak wyglądać będzie tegoroczny wyścig w Brazylii? Obiekt jest po remoncie i z nową nawierzchnią, jednak jak zapewniają gospodarze duch Interlagos pozostał. Znów będzie głośno, znów pogoda może zaskoczyć, a portfela poza obiektem trzeba pilnować. Tylko jedno się zmieniło. Przyzwyczailiśmy się do tego, że Grand Prix tego kraju kończy sezon, ale w tym roku z pewnych powodów ostatnia runda będzie wyścig w Abu Dhabi. Co więcej niedorzeczne dla kibiców i kierowców podwójne punkty tam przyznawane sprawiają, że w Brazylii nie poznamy mistrza świata. Niemniej jeśli Nico Rosbergowi powinie się noga, a Lewis Hamilton zwycięży na Interlagos. W Abu Dhabi Niemiec będzie musiał liczyć na cud.
Komentarze