Meksykanie szykują się na F1

W przyszłym roku do kalendarza Formuły 1 wraca Meksyk. Na i wokół Autodromo Hermanos Rodriguez wciąż trwają prace. Obiekt ma być perfekcyjnie przygotowany, a miejscowi nie mogą się już doczekać pierwszego od 22 lat wyścigu Grand Prix w ich kraju.
Nad wszystkimi pracami renowacyjnymi czuwa znany w Formule 1 niemiecki architekt Hermann Tilke. Koordynuje on najmniejsze nawet szczegóły, jak choćby rodzaj asfaltu, tj. jego twardość, ziarnistość kamieni, jakość i proporcje składników.
To trochę jak pieczenie ciasta. Odpowiedniej jakości nie otrzymuje się przez przypadek. Często trzeba być upartym i konsekwentnym w wyborze poszczególnych składników - powiedział Christian Epp, który zajmuje się odpowiednim doborem asfaltu na torach wyścigowych na całym świecie.
Meksyk podpisał z szefem Formuły 1 Bernie Ecclestonem umowę na pięć lat (2015-19). Miasto i lokalni biznesmeni inwestują w przedsięwzięcie 290 mln euro. Liczą, że zyski mogą sięgnąć nawet 1,6 mld euro.
Miejscowi kibice doskonale wiedzą, z czym wiąże się Formuła 1 i nie mogą się już doczekać emocji. Grand Prix Meksyku gościło w kalendarzu już w latach 1963-70 oraz 1986-92. W trakcie ostatniego wyścigu na podium, po raz pierwszy w karierze, stanął niemiecki kierowca Michael Schumacher.
"To jest historyczny tor. Mamy do niego wielki szacunek" - podkreślił pracujący tam inżynier Oliver Liedgens.
A mimo wszystko zmian jest sporo. Powstaje całkowicie nowy park maszyn, centrum prasowe i w innym miejscu zostanie umieszczony start. Na trybunach będzie mogło zasiąść 120 tys. kibiców.
Biuro Tilkego doskonale jednak zna się na tego typu przebudowach. Od 20 lat pomaga właścicielom torów wyścigowych w odpowiednim dopasowaniu najdrobniejszych nawet elementów. Brało udział w budowie lub przebudowie 15 torów Formuły 1.
"Zawsze chodzi o to, by znaleźć odpowiedni bilans między tym, co podoba się widzom, a tym, czego potrzebują zespoły i kierowcy" - zaznaczył Liedgens.
Każde miejsce, gdzie dotychczas pracowali jego ludzie, miało swoją specyfikę. W Meksyku natrafili także na niespodziewane problemy. Okazało się bowiem, że w miejscu, w którym zbudowano tor, było kiedyś duże jezioro. Oznacza to, że ziemia jest bagnista i grząska, co znacznie utrudnia wszelkie prace.
"Czujemy się tak, jak byśmy budowali na budyniu" - powiedział Epp.
A tor w Meksyku ma być drugim najszybszym na świecie. Kierowcy będą mogli rozwijać prędkości nawet do 330 km/h.
"Mamy zamiar trochę wydłużyć proste. Dzięki temu w innym miejscu będą punkty hamowania, a kierowcy dłużej będą mogli naciskać na pedał gazu" - dodał Liedgens.
Kierowcy po raz pierwszy będą mogli przetestować nowy tor 30 października 2015.
"Jestem przekonany, że powrót Formuły 1 do Meksyku jest dobrym posunięciem. Obywatele tego kraju szaleją na punkcie motosportu. Najwyższy czas, by mogli znowu na żywo tego doświadczyć" - podsumował.
Komentarze