Kowalczyk: Tragiczne losowanie Legii. Wszystko rozstrzygnie się już w Amsterdamie!

Wojciech Kowalczyk nie daje Legii zbyt wielkich szans w starciu z Ajaksem w Lidze Europejskiej. - Losowanie 1/16 finału było dla mistrza Polski tragiczne. Przy Ajaksie pogubiła się Barcelona i pogubiło się PSG, a Apoel w ostatnim meczu grupowym został zdemolowany. Wszystko może się rozstrzygnąć już w Amsterdamie - mówi "Kowal" w rozmowie z Polsatsport.pl.
Paweł Ślęzak: Jakie szanse dajesz Legii w meczu z Ajaksem w 1/16 Ligi Europejskiej?
Wojciech Kowalczyk: Przed dwumeczem z Celtikiem powiedziałem, że mistrz Polski zostanie zgwałcony przez Szkotów, a tym razem powiem, że... losowanie nie było dla Legii zbyt dobre. Uważam nawet, że było tragiczne. Nie tylko dla Legii, ale dla całej polskiej piłki. Polskie drużyny nie potrafią grać z zespołami, które są przez długi czas w posiadaniu piłki. Nie radzimy sobie wtedy, zostajemy obnażani. Patrząc na obydwa zespoły, to musiałoby dojść do jeszcze większej sensacji, żeby Legia awansowała do kolejnej rundy.
W czym widzisz ewentualną szansę dla Legii, jakieś słabe punkty Ajaksu, które stołeczny klub mógłby wykorzystać?
Jeżeli szukałbym słabych punktów Ajaksu, to zdecydowanie byłaby to ławka rezerwowych. Oglądam wszystkie mecze Ajaksu w Eredivisie i widać, że zespół z Amsterdamu nie ma szerokiej kadry. Jest podstawowa jedenastka i jeden, dwóch zmienników, ale przy większej liczbie kontuzji trener Frank de Boer może mieć problem.
Po drugie wskazałbym na środek obrony. Gra reprezentanta Finlandii Moisandera i reprezentanta Holandii Veltmana nie wywołuje u mnie wielkiego zachwytu. Każda drużyna grająca przeciwko Ajaksowi stwarza sobie dogodne sytuacje, zagrywając prostopadłe piłki. W tych dwóch elementach Ajax ma największe problemy. Wynika to jednak z tego, że klub z Amsterdamu cały czas atakuje.
Jaki wpływ na wynik będzie miała długa przerwa w rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy? Wiemy dobrze, że polskim zespołom na wiosnę nie wiodło się zbyt dobrze w europejskich pucharach.
To jest największa bolączka polskiej drużyny, a jednocześnie przewaga Ajaksu, który rozpocznie rundę rewanżową w Eredivisie już w połowie stycznia. Od tego czasu, aż do meczu z Legią, podopieczni Franka de Boera zagrają sześć spotkań. Mistrz Polski zagra natomiast tylko jeden mecz - z Jagiellonią i to tuż przed starciem z Ajaksem.
Patrząc na to, że pierwszy mecz zostanie rozegrany w Amsterdamie, mogę tylko powiedzieć: Bójmy się! Bójmy się, bo rywale polskiej drużyny będą już przyzwyczajeni do rytmu meczowego. W zespole z Amsterdamu można szukać minusów, ale jeśli te minusy już się znajdzie, to trzeba będzie je wykorzystać. Z przodu Ajax ma naprawdę dobrych graczy i przede wszystkim najlepszego strzelca reprezentacji Polski - Arkadiusza Milika.
A jak na wynik dwumeczu może wpłynąć brak wsparcia dla Legii ze strony kibiców?
To może być plus dla Legii, bo drużyna Ajaksu w takim składzie chyba jeszcze nigdy nie grała przy pustych trybunach (śmiech). Dlatego w rewanżu gracze z Amsterdamu mogą przeżyć niemałe zaskoczenie.
Z drugiej strony mogę wbić kołek w tych, którzy doprowadzili do takiego stanu rzeczy. Całe szczęście, że kibice nie będą mogli obejrzeć tego meczu, bo gdyby kibice Legii zebraliby się z tymi z Hagi i pojechali do Amsterdamu, to klubowi z Warszawy groziłoby zapewne kolejne zawieszenie. Kto wie jednak, co w Holandii będzie się działo.
Legia ma na pewno szansę na dwa fajne mecze. To znaczy miałaby, bo bez publiczności to nie będzie już to samo. Wydaje mi się jednak, że w tym dwumeczu już w Amsterdamie wszystko się rozstrzygnie.
Arkadiusz Milik może okazać się katem Legii?
Oczywiście. Problem może być jednak w tym, że jak wszyscy się skoncentrują na Miliku, to mogą dostać "bombę" od innych zawodników Ajaksu. Klub z Amsterdamu ma taki styl na "zadymę". Gdy wszyscy ofensywni gracze zaczną atakować, Legia może mieć problem. Przy Ajaksie pogubiła się Barcelona i pogubiło się PSG, a Apoel w ostatnim meczu grupowym został zdemolowany. To drużyna, która jak u siebie złapie przeciwnika, to może naprawdę narobić przykrości.
Ten mecz może pokazać różnicę między trzecią drużyną grupy F Ligi Mistrzów, a polskim zespołem, który aspiruje do tych rozgrywek. Dostaniemy odpowiedź na pytanie: Gdzie my jesteśmy i gdzie jest polska piłka?
Komentarze