Koniec zwycięskiej serii Manchesteru United

Koniec znakomitej serii Manchesteru United. Po sześciu zwycięstwach z rzędu na drodzę piłkarzy Louisa van Gaala stanęła Aston Villa.
A nic przecież nie zapowiadało, że Czerwone Diabły mogą zgubić punkty na Villa Park. Aston Vilal to rywal, który wyjątkowo im leży. Nawet zespół prowadzony przez Davida Moyesa zdołał wygrać na stadonie rywala aż 3:0! A teraz, kiedy Manchester United był rozpędzony... Wydawało się, że musi zakończyć się w sposób oczywisty.
Początek rozwiał nadzieje kibiców gości, którzy nastawiali się na łatwą przeprawę. To niesieni dopingiem trybun gospodarze pierwsi zadali cios. Błąd ustawienia obrony wykorzystał Christian Benteke, który pięknym uderzeniem w okienko zdobył bramkę. Nawet David de Gea nie zdołał obronić tego strzału!
To nieco otrzeźwiło Manchester United, którego piłkarze zaczęli trochę szybciej się poruszać. W ataku zaczęli Radamel Falcao i Robin van Persie. Za ich plecami znajdował się Juan Mata, a jeszcze niżej - Wayne Rooney. Na ławce pozostawał jeszcze Angel di Maria. Siła ognia niesamowita. Dopiero w drugiej połowie natężenie gigantycznych tygodniówek i umiejętności przyniosło wyrównanie. Drugieg gola w Premier League strzelił Falcao.
Później do starych nawyków wrocił Ashley Young, który po starciu z Gabrielem Agbonlahorem dodał bardzo dużo od siebie. To wystarczyło, by sędzia pokazał rywalowi czerwoną kartkę. Scenariusz był więc jasny - Czerwone Diabły będą napierać na osłabionych rywali do ostatniej sekundy. Tak jednak nie do końca było. Aston Villa broniła się bardzo dzielnie, a w końcówce mogła nawet wyjśc na prowadzenie. Duże pretensje do Leandro Bacuny miał Benteke. Ostatecznie na Villa Park remis. United po szceściu zwycięstwach z rzędu w końcu stracili punkty.
W innych sobotnich także nie zabrakło emocji. Na Loftus Road West Bromwich Albion prowadziło z QPR już 2:0. Wtedy sprawy w soje ręce wziął Charlie Austin. Jego hat-trick dał londyńczykom bardzo wazne trzy punkty. Kolejną porażkę odniosła drużyna Marcina Wasilewskiego. Leicester nie dało rady w starciu z rewelacją obecnych rozgrywek West Hamem United. Po golach Andy'ego Carrolla i Stewarta Downinga skończyło się 2:0 dla Młotów. Wygrał także Tottenham. Mimo sporej przewagi nad Burnley skończyło się tylko 2:1 (Harry Kane, Erik Lamela dla gospodarzy, Ashley Barnes - dla gości).
Komentarze