Piłkarskie rozbiory Mediolanu, czyli rok 2014 z Serie A

Milan i Inter jeszcze kilka lat temu walczyły w bratobójczym pojedynku o mistrzostwo kraju, w przeciągu ostatnich siedmiu lat triumfowały w Lidze Mistrzów. W pasiastych strojach biegały takie nazwiska jak Ibrahimović, Kaka, Ronaldinho, czy Thiago Silva, dyrygowani z ławki przez takich fachowców jak Jose Mourinho i Carlo Ancelotti. Rok 2014 w mieście mody pozostawił jednak zgliszcza. Jak na tle mediolańskiego dramatu wygląda reszta Calcio?
Miniony rok zachował pewne proporcje w Serie A: bezsprzecznie najlepszy był Juventus, po piętach deptała mu AS Roma, a za plecami rozgrywała się walka o kolejne miejsca. Kandydatów było sporo: Lazio, Napoli, Fiorentina, zespoły z Mediolanu czy prowadzona przez niesamowitego Sinisę Mihailovicia Sampdoria. Rok ten pokazał też, że wiek nie ma znaczenia: swoje CV u schyłku kariery wzbogacają Antonio Di Natale, czy Francesco Totti.
Upadająca twierdza
Jeszcze niedawno wyjazdy do Mediolanu pętały nogi każdej włoskiej ekipy. San Siro/Giuseppe Meazza było twierdzą nie do zdobycia. Te czasy jednak daleko za nami: Milan i Inter to obecnie ósma i jedenasta siła Serie A. Drużyny opętane gruntownymi przebudowami, w kryzysie, bez pomysłu na lepsze jutro.
Inter poprzednią kampanię zakończył na piątej lokacie, gwarantującej grę w Lidze Europejskiej. Zespół został solidnie wzmocniony: z Manchesteru United przychodził doświadczony stoper Nemanja Vidić, w którym widziano lidera drużyny; po udanych występach na mundialu na Półwyspie Apenińskim zameldował się reprezentant Chile, Gary Medel. Sprowadzono również Yoana M'Vilę, Pablo Osvaldo i wiele obiecujących nazwisk. Walter Mazzari, po komplikacjach związanych ze zmianą barw na koszulkach - miał wszelkie podwaliny, by stworzyć mocny zespół, który namieszałby w czołówce. Nic z tego: Nerrazzuri wygrali zaledwie dwa z siedmiu otwierających sezon spotkań i zajęli miejsce w środku tabeli. Na ratunek sprowadzono Roberto Manciniego, który jednak od połowy listopada wygrał zaledwie jedno ligowe spotkanie.
Podobnie wyglądała sprawa AC Milan. Bianconeri większość poprzedniego sezonu spędzili w dolnej części tabeli, dopiero wskoczenie na stołek trenerski Clarence'a Seedorfa nieco ożywiła zespół. Milan zakończył sezon 2013-2014 na ósmej lokacie. Latem uzbrojono się po zęby: na San Siro zameldowali się tacy zawodnicy jak Fernando Torres, Jeremy Menez, czy Giacomo Bonaventura. Stery objęła kolejna wielka legenda zespołu: Filippo Inzaghi. Po obiecującym starcie jednak przyszła szara codzienność: Torres nie strzelał, defensywa statystowała, a Mediolańczycy zakopali się gdzieś w środkowej części tabeli.
Czy zespoły z Mediolanu stać na odbudowę wielkiej potęgi w najbliższym czasie? Będzie to z pewnością długotrwały i bolesny proces. Podobnego zdania jest były trener Rossoneri, obecnie selekcjoner reprezentacji Rosji, Fabio Capello:
Milan i Inter mają do przejścia długą drogę. Jeśli przez najbliższe lata nie popełnią żadnego błędu, mogą ponownie liczyć się we Włoszech.
Arrivederci Antonio!
Stara Dama musiała w tym roku pogodzić się ze stratą swojego generała, twórcy największej potęgi Calcio w ostatnim czasie - Antonio Conte. Były pomocnik pożegnał się z Turynem po czterech wspaniałych latach, udokumentowanych trzema tytułami mistrzowskimi zdobytymi w znakomitym stylu. Conte zbudował system gry, który bezkonkurencyjnie królował w Italii - postawił na trzech twardych stoperów, dwóch wahadłowych po bokach i piekielnie mocny środek pola dyrygowany przez Andreę Pirlo.
Wspaniale działający kolektyw Conte począwszy od sezonu 2011-2012, gdy wygrał ligę nad Milanem nie zaznając żadnej porażki, do dnia dzisiejszego nie ustąpił z tronu Serie A. Poprzednia kampania zakończona została z orkiestrą, gdy 102 punkty zostały nowym rekordem Włoch. Juve wygrało aż 33 z 38 spotkań.
Wszystko się kiedyś jednak kończy. Końca dobiegł też więc romans Antonio Conte i Juventusu. Conte w poszukiwaniu nowych wyzwań, po części również nie mogąc dojść do porozumienia z zarządem zrzekł się posady menedżera zespołu, by objąć stanowisko selekcjonera Squadra Azzurra po nieudanym mundialu w Brazylii. Jak przełożyło się to na zespół Starej Damy? Pozbawieni swojego przywódcy stracili nieco ze starego, dobrego stylu i skuteczności, jednak Massimiliano Allegri wciąż utrzymuje zespół na szczycie ligi.
W znakomitej dyspozycji mimo 35 lat wciąż jest Andrea Pirlo, trzeci raz z rzędu wybrany przez władze ligi jako zawodnik roku. Co raz lepszym zawodnikiem staje się Paul Pogba, który już dawno został okrzyknięty nowym Patrickiem Vieirą. W świetnej dyspozycji strzeleckiej znajduje się Carlos Tevez, zaś żelazna defensywa w 16 meczach dała sobie wbić zaledwie 7 bramek. Jest także prawdopodobnie najlepszy "dwunasty zawodnik" na świecie, czyli Claudio Marchisio. Stara Dama to wciąż główny faworyt do Scudetto.

Rzymska sielanka
Juventusowi wyrósł jednak godny rywal . AS Roma po latach tułaczki w okolicach miejsc 6-8 wróciła do gry. I to jak! Zespół niepozornie, acz sukcesywnie budował francuski menedżer, Rudi Garcia, by ten stał się bardzo poważnym kandydatem do tytułu mistrzowskiego. W poprzednim sezonie po rewelacyjnym starcie udało się postraszyć Juventus, jednak do końcowego triumfu zabrakło dojrzałości i determinacji - Juve zresztą rozgrało swój najlepszy sezon w historii. Obecna kampania może być jednak zgoła inna: Roma ma wszelkie argumenty by pełnoprawnie mierzyć w koronę mistrzowską.
Na zakończenie roku strata do Starej Damy to zaledwie trzy oczka, rzymianie mogą więc z podniesioną głową patrzeć w przyszłość. Zespół Wilków to kombinacja wyrafinowanego doświadczenia i młodzieńczej fantazji. Pomimo 38 lat na karku, wciąż w znakomitej dyspozycji jest Francesco Totti. Książę Rzymu nie tak dawno został najstarszym strzelcem Ligi Mistrzów, ze stoickim spokojem wykańczając akcję sam na sam z Joe Hartem na Etihad Stadium. Wspierany przez Daniele de Rossiego i Morgana de Sanctisa kieruje poczynaniami młodych i utalentowanych: Miralema Pjanicia, Adema Ljajicia, Juana Iturbe czy Radji Nainggolana.
Mistrzowski tytuł byłby na pewno zwieńczeniem pięknej kariery Francesco Tottiego, który powoli musi pomyśleć o zawieszeniu butów na kołku.

Europa co raz dalej
Serie A z biegiem lat zaczęła co raz bardziej ostawać od rosnących w siłę lig angielskiej, hiszpańskiej i niemieckiej. Trybuny świeciły pustkami, gra stawała się co raz mniej widowiskowa, a zawodnicy woleli kierunek zachodnioeuropejski. Od sezonu 2002/2003, kiedy w półfinale Ligi Mistrzów 3/4 zespołów stanowili reprezentanci Serie A, było tylko gorzej.
W poprzednim sezonie nie mogliśmy znaleźć żadnego przedstawiciela Calcio w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Milan z kretesem poległ z późniejszym finalistą Atletico, odstając od zespołu Diego Simeone poziomem lub dwoma. W bieżących rozgrywkach jedynym zespołem, który zagra w fazie pucharowej, jest Juventus.
Serie A podupada i powoli z ligi dla koneserów: taktycznej i defensywnej, stała się po prostu mało widowiskowa i przewidywalna. Ludzie zaczeli cenić grę do przodu, odrabianie strat i widowiskowe kumulacje błędów, które tworzyły widowisko, aniżeli szachowanie rywala i grę "na zero" z tyłu.
Czy dla Calcio jest nadzieja na lepsze jutro? Z pewnością byłby to triumf Juventusu w Champions League. Juve od kilku lat panuje na własnym podwórku, jednak poziom europejski jest nie do przeskoczenia. Czy Tevez, Pirlo i spółka to już zespół, który może namieszać w Lidze Mistrzów? Odpowiedzi poznamy już w lutym: Stara Dama zagra dwumecz z Borussią Dortmund.
Współczynnik UEFA Włochów wynosi 59,010 i jest daleko w tyle, w porównaniu do prowadzącej Hiszpanii (87,570).
Glik i paru innych
Po boiskach Serie A biega kilku polskich zawodników. Żaden z nich jednak nie może porównać swojej pozycji do tej, jaką w Turynie ma Kamil Glik. Stoper Torino jest obok Andrei Ranocchii z Interu najmłodszym kapitanem w Serie A. Jest też pierwszym zagranicznym kapitanem zespołu od 1960 roku. To od niego Gianpiero Ventura rozpoczyna ustalanie wyjściowego składu. Nasz reprezentant ugruntował swoją pozycję we Włoszech, na czym skorzystał również zespół Adama Nawałki. Kamil opuścił zaledwie pięć ligowych kolejek w tym roku, zaś w obecnym sezonie do solidnej gry w defensywie dokłada... gole (4 w 13 meczach).
Całkiem przyzwoicie zaczyna na wypożyczeniu w Empoli radzić sobie Piotr Zieliński. Rozgrywający, nazywany przez Włochów "fantasista" wystąpił już w dziesięciu meczach w tym sezonie i ma nadzieję na odbudowanie swojej pozycji w lidze.
Łukasz Skorupski jest drugim wyborem trenera Rudiego Garcii w Romie, mimo dostania szansy m.in. w spotkaniu Ligi Mistrzów z Manchesterem City jest raczej tłem dla starzejącego się z klasą Morgana de Sanctisa. Polak bramki rzymian w meczu ligowym bronił w minionym roku zaledwie czterokrotnie. Równie kiepsko maluje się sytuacja Pawła Wszołka, który w obecnym sezonie w nieźle spisującej się Sampdorii jeszcze nie zagrał.
Komentarze