Najwyższe do dziś miejsca w gronie załóg samochodowych zajął Krzysztof Hołowczyc, który w tym najtrudniejszym na świecie rajdzie terenowym wystartuje po raz dziesiąty.

- Czas w miejscu nie stoi. Zadebiutowałem w grudniu 2004 roku. Pomijając rok 2008, kiedy Dakar został odwołany z powodu zagrożenia atakami terrorystycznymi na terenie Mauretanii, to w niedzielę ruszę na trasę po raz dziesiąty. W 2009 roku również zaczynaliśmy w Buenos Aires i była to udana dla mnie impreza, gdyż uplasowałem się na piątej pozycji. Powtórzyłem ją dwa lata później, a w styczniu 2014 roku zająłem szóste miejsce – wspomniał olsztynianin.

Jak podkreślił, w 36. edycji zawodów polscy kierowcy odnieśli największy sukces w historii startów. Siódmy był Marek Dąbrowski z pilotem Jackiem Czachorem, dziewiąty Martin Kaczmarski i trzynasty Adam Małysz z Rafałem Martonem, którzy pod koniec rywalizacji ponieśli spore straty spowodowane awarią pojazdu.

Z tego grona ubył Kaczmarski. W Rajdzie Maroka na początku października doznał urazu żeber i kręgosłupa. Wrocławianin przechodzi rehabilitację i lekarze odradzili mu udział w tak trudnej i wyczerpującej imprezie.

W 37. edycji Mini All4Racing poprowadzi Hołowczyc z francuskim pilotem Xavierem Panserim, który od 2008 roku mieszka na stałe w Polsce (w latach 2007, 2008 i 2009 zdobył z Bryanem Bouffierem mistrzostwo Polski), Toyotę Hilux – Dąbrowski z Czachorem, SMG Buggy – Małysz z Martonem, a BMW - Piotr Beaupre z Jackiem Lisickim.

Z wyjątkiem medalisty olimpijskiego i mistrzostw świata w skokach narciarskich, pozostali kierowcy pojadą takimi samymi samochodami, jak w poprzednim rajdzie. "Orzeł z Wisły" zamienił Toyotę na Buggy.

Po tym, jak dwaj najbardziej doświadczeni motocykliści Czachor i Dąbrowski po 10 latach jazdy jednośladem przesiedli się do samochodu terenowego wydawało się, że Jakub Przygoński na dłużej zostanie polskim rodzynkiem w tej konkurencji. Tak się jednak nie stało.

W Rajdzie Dakar zadebiutuje aż czterech motocyklistów: mieszkający w Wielkiej Brytanii Maciej Berdysz, krakowianie Michał Hernik i Paweł Stasiaczek oraz mistrz świata juniorów w cross-country lublinianin Jakub Piątek, który ma do spełnienia wyjątkową misję. W 2000 roku jego ojciec Dariusz musiał wycofać się z zawodów na pechowym, jak się okazało, 13. etapie. Po 15 latach syn chce dokończyć dzieło ojca i osiągnąć metę w Buenos Aires 17 stycznia.

- Zamierzam jak najlepiej wykorzystać taką szansę. Rajd Dakar stał się moim celem, moją pasją i marzeniem. Ostatni sezon w pełni podporządkowałem przygotowaniom do niego. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę uczestniczyć w programie Akademii Orlen Team, dzięki czemu zyskałem nieocenione wsparcie i zaplecze – podkreślił Jakub Piątek.

O miejsce na najwyższym stopniu podium zamierza walczyć Yamahą Raptor krakowianin Rafał Sonik. Zdobywca Pucharu Świata w kategorii quadów zwrócił uwagę, że w gronie 45 rywali aż 33 jest z Ameryki Południowej. Zawodnicy z Argentyny, Boliwii i Chile wygrali 50 z 82 odcinków specjalnych od 2009 roku, kiedy to rajd przeniesiono z Afryki na ten kontynent.

W klasie ciężarówek rywalizować będą Jarosław Kazberuk i Robin Szustkowski, których w kabinie Tatry Jamal tradycyjnie wspomoże Czech Filip Skrobanek. To jedyny biało-czerwony pojazd w "wadze ciężkiej".

Natomiast do holendersko-belgijskiego teamu po raz kolejny zaproszony został mechanik z Olesna Dariusz Rodewald, pierwszy Polak, który wygrał Rajd Dakar w styczniu 2012 roku.

- Miałem okazję poznać Darka. Jego nazwisko jest u nas niemal nieznane, choć ma spore sukcesy, o których inni mogą tylko pomarzyć. Przy różnych okazjach podkreśla, z jakiego pochodzi kraju, jest dumny z barw biało-czerwonych - powiedział Małysz.

37. Rajd Dakar, siódmy na amerykańskim kontynencie, rozpocznie się 4 stycznia w Buenos Aires. Zawodnicy będą mieli do pokonania ponad 9 tys. km przez terytoria Argentyny, Chile i Boliwii. Nowością jest pierwszy w historii etap maratoński dla samochodów oraz dwa etapy dla motocykli i quadów.

Jeśli pozwoli pogoda, karawana przejedzie również przez Salar de Uyuni – największe na świecie solnisko znajdujące się w Boliwii.

Meta, podobnie jak start, zostanie zlokalizowana w centrum stolicy Argentyny 17 stycznia.

Podzielona na 13 etapów trasa ominie tym razem Peru, które zrezygnowało z "przyczyn budżetowych". Nowością jest powrót firmy Peugeot, której auta czterokrotnie triumfowały w imprezie, jeszcze w latach, kiedy odbywała się na afrykańskich bezdrożach.