Kołtoń: Mila stary, ale jary

A jednak - Sebastian Mila zagra w Lechii Gdańsk! Ciśnie się na usta jeden zwrot, za który reprezentant Polski z pewnością się nie obrazi: stary, ale jary...
Nie rozumiem Śląska Wrocław. Nie sprzedałbym Mili nawet za pół miliona euro. Ba, zastanawiałbym się nad milionem euro odstępnego. Tymczasem piłkarz odchodzi za około 300 tysięcy euro. Ktoś powie - przecież Mila ma już 32 lata. Odpowiadam: stary, ale jary. Mila nigdy nie był tak dobry, jak w ostatnich miesiącach. I ma doskonałą motywację - chce grać jak najdłużej w drużynie narodowej. Co najmniej do finałów EURO 2016, a kto wie, czy nie zamierza namieszać z biało-czerwonymi w eliminacjach Mundialu 2018. Po cichu na pewno na to liczy...
Kilka tygodni temu znalazłem się z Sebastianem Milą w Sky Tower we Wrocławiu, by na ostatnim piętrze potężnego wieżowca nagrać "Kulisy sportu". I wtedy poczułem moc Sebastiana - moc, która brała się z ambicji. Opowiadał o piłce z pasją, a kiedy padło hasło "opaska kapitana", którą przejął od Roberta Lewandowskiego w meczu ze Szwajcarią, w jego oczach pojawiły się łzy. Naprawdę, facet się wzruszył. Mila wiele razy wylatywał z reprezentacji na dłużej; a to na kilka miesięcy, a to na prawie pięć lat, czy na ponad dwa lata. Jednak teraz wrócił do niej na dobre, mając pełną świadomość, że to najwspanialsza przygoda jego piłkarskiego życia.
Mila pojechał na Mundial w 2006 roku. Był jednak "piątym kołem u wozu", nie zagrał nawet minuty. Później Polacy byli jeszcze finalistami EURO 2008 i EURO 2012, ale te turnieje zdolny piłkarz oglądał z boku. Trochę kilogramów więcej niż powinien mieć nie przeszkadzało mu w utrzymywaniu statusu gwiazdy Ekstraklasy.
Jednak zimą 2014 roku przeszedł prawdziwą metamorfozę. Spotkał na swojej drodze trenera Tadeusza Pawłowskiego, który odebrał mu opaskę kapitana Śląska. Mila nie obraził się na cały świat. Zacisnął zęby i przeistoczył się zwolennika bezwzględnej diety. Uwierzył w niego Adam Nawałka i stał się nieomal cud - Mila dał profesorskie zmiany z Niemcami i Szkocją. Pokonał Manuela Neuera, a kapitanowi wyspiarzy, Scottowi Brownowi pokazał na czym polega piękno futbolu. I jeszcze wyszedł w pierwszym składzie na mecz z Gruzją, przyczyniając się do dwóch bramek dla Polski.
Śląsk traci piłkarza, który był jednym z kilku najlepszych w całej historii klubu. W 210 spotkaniach - od 2008 roku - strzelił 39 bramek i zaliczył 84 asysty. Mila - w stylu wielkiego playmakera, choć z charakterystyczną nadwagą - przyczynił się do trzech medali mistrzostw Polski: złotego w 2012, srebrnego w 2011 i brązowego w 2013, a także do wywalczenia Pucharu Ligi w 2009 i Superpucharu Polski w 2012.
Lechia pozyskuje asa polskiej ligi, który jest w stanie świetnie wpłynąć na szatnię, w której latem 2014 roku zaroiło się od obcokrajowców. Adam Mandziara i grupa ludzi, których reprezentuje chyba zdała sobie sprawę, że "parking dla piłkarzy" to nie jest coś, co przyciągnie ludzi na trybuny. Mila to może być ten kluczowy element w zmianie atmosfery wokół Lechii. I najważniejsze - przychodzi prawdziwy as Ekstraklasy. Piłkarz, który potrafi sam rozstrzygać mecze - pięknymi strzałami lub morderczymi dla defensywny rywali podaniami. Piłkarz, który chce jeszcze kilka ładnych lat cieszyć się grą.
Komentarze