JADZIA – po prostu Jadzia, ale jak to brzmi…

Kiedy Agnieszka Radwańska w 2012 roku grała w finale Wimbledonu, komentując w Polsacie Sport jej występ, red. Bohdan Tomaszewski przypomniał, że drugi raz w historii Polka zagrała w decydującej partii na londyńskiej trawie. Pierwszą była Jadwiga Jędrzejowska. Dziś nie ma już Bohdana Tomaszewskiego odszedł 27 lutego. 35 lat temu 28 lutego 1980 roku zmarła ta uwielbiana przez Niego gwiazda polskiego tenisa.
W sieci można bez trudu znaleźć 30 sekundowy fragment amerykańskiej kroniki z 1937 roku, Jędrzejowska gra w US Open z Alice Marble. Lektor kaleczy niemiłosiernie nazwisko Polki. W ostatniej scenie tenisistka stoi przed kamerą z trofeum, uśmiecha się, i mówi : „Jadwiga Jędrzejowska". Lektor: „Przepraszam, jak?", „Ję-drze-jow-ska".
Urodziłam się na korcie
W przypadku Jędrzejowskiej śmiało można powiedzieć, iż tenis był jej przeznaczeniem. Zadała kłam w praktyce teorii, że tenis to elitarny sport, dla bogatych ludzi. Córka kortowego z Krakowa; nic dziwnego, że tenis pojawił się w jej zyciu. Jako dziecko zarabiała na kortach podając piłki. Gdy miała 8 lat wzięła do ręki rakietę, taką prawdziwą, którą dla zabawy dał jej jeden z graczy. Zaczęła odbijać i usłyszała brawa. Od tej pory niczym Janko Muzykant na skrzypce, czyhała na chwile gdy ktoś pozwoli jej zagrać. Widząc to ojciec wystrugał jej własną. Żeby juz od panów nie musiała pożyczać - wspominała w książce Urodziałam się na korcie.
Była jeszcze uczennicą gdy po jednym z meczów Przegląd Sportowy napisał:
Takich drajwów chyba nikt w Polsce nie ma. A zaciętość, a talent! Dziewczyna zupełnie instynktownie wyczuwa każdą piłkę i instynktownie plasuje, wszystko to u niej wrodzone
Trzykrotnie dochodziła do finałów indywidualnych Wielkiego Szlema. W 1937 roku, podczas turnieju w Wimbledonie, uległa Angielce Dorothy Round 2:6, 6:2, 5:7, chociaż w decydującej partii prowadziła 4:1 i 30:15, a na Forrest Hills (gdzie wtedy toczył się turniej US Open) przegrała z Chilijką Anitą Lizanie 4:6, 2:6. Dwa lata później na kortach im. Rolanda Garrosa lepsza od Polski okazała się reprezentantka gospodarzy Simone Mathieu zwyciężając 6:3, 8:6.
Trzymała rakietę w charakterystyczny sposób, na samym końcu rączki. Bekhend był dużo gorszy, śmialiśmy się, że spod pachy. Ale miała drugi mocny atut, po tym ostrym forhendzie grała fenomenalny skrót, dropszot. Większość meczów prowadziła z głębi kortu. Gdy złapała rywalkę na forhend, wyrzucała ją z kortu, po czym grała dropszota i tym biła najlepsze rakiety świata - wspominał na łamach Polityki Bohdan Tomaszewski.
Z Francuzką Simone Mathieu Jędrzejowska zdobyła wtedy swój jedyny tytuł wielkoszlemowy, wygrywając debla z duetem Alice Florian – Hella Kovac 7:5, 7:5. Trzy lata wcześniej w Paryżu osiągnęła finał debla w parze z Francuzką Susan Noel, przegrywając z Mathieu i Bille Yorke 6:2, 4:6, 4:6. Do wielkoszlemowego finału dotarła też w mikście. W tandemie z Rumunem Cristeą Cararullisem nie wygrała jednak nawet gema w dwusetowym pojedynku z Sheilę Piercey Summers i Ericem Sturgessem z USA.
Dża Dża
Miała na koncie triumfy w międzynarodowych mistrzostwach: Węgier, Austrii, Irlandii Północnej, Walii i Londynu. Wygrała również międzynarodowe mistrzostwa Włoch, występując w mikście z renomowanym Australijczykiem Harry Hopmanem.
W latach 1937-1939 zajmowała piątą lokatę w światowym rankingu tenisistek. Z uwagi na trudne do wymówienia dla cudzoziemców personalia za granicą nazywano ją Dża Dża
Mikst z monarchą
W latach 1927-66 Wywalczyła 65 (!) tytułów mistrzyni kraju (w singlu, deblu i mikście), ponadto 28 razy triumfowała w międzynarodowych mistrzostwach Polski. Jej przewaga nad krajowymi rywalkami była tak duża, że w roku 1938 Polski Związek Tenisowy przyznał jej tytuł czempiona bez gry. Broniła barw AZS Kraków, Legii Warszawa I Baildonu Katowice. Najlepsze lata kariery zabrała jej II wojna światowa. Przetrwała ją w okupowanej Warszawie nie grając w tenisa. Odrzuciła ofertę występów w Niemczech. Nie skorzystała z możliwości wyjazdu do neutralnej Szwecji, co wymógł na III Rzeszy król Gustaw V, z którym tworzyła miksta. Utrzymywała się z pracy w gospodzie “Pod Kogutem” przy ulicy Mazowieckiej. Po wojnie wznowiła trening i długo jeszcze brylowała na kortach krajowych. Na Zachód nie pozwalano jej wyjeżdżać, gdy tenis po tym jak Władysław Skonecki - wybrał wolność - znalazł się w niełasce władzy ludowej definiującej go, jako dyscyplina burżuazyjna.
Jadzia - celebrytka i dama w jednym
Laureatka plebiscytu Przeglądu Sportowego na najpopularniejszego sportowca Polski w latch 1936 i 37. Używała akcesoriów tenisowych marki Slazenger, którą w międzywojniu reklamowała.
Były specjalnie dla mnie przygotowane, tyle sztuk, ile mi było trzeba - wspominała Jędrzejowska
Wtedy też zachwalała futra Arpada Chowańczka, nakrycia głowy Cieszkowskiego oraz słodycze Fuchsa. Bywała na premierach teatralnych, wernisażach, rautach dyplomatycznych. Jej fotki często gościły w rubrykach towarzyskich pism. Nic dziwnego, że na kanwie jej losów powstała jedna najpopularniejszych komedii międzywojnia Jadzia – iz muzycznym szlagierem po tymże tytułem - z Jadwigą Smosarską i Aleksandrem Żabczyńskim.
Na korcie wyróżniał ją plasowany serwis, skuteczny smecz, niesygnalizowany skrót oraz uśmiech.
- Musiała dopiero przyjechać mała Polka, żeby pokazać naszym tenisistkom, iż można przegrywać z uśmiechem - mówił amerykański dziennikarz.
O tym, że była dama na kortcie wspominał Bohdan Tomaszewski w filmie poświęconym obchodom 90-lecia PZT:
Nie pamiętam, by kiedykolwiek była niezadowolona z orzeczenia sędziowskiego. Nawet, jeśli została skrzywdzona przez liniowych, uśmiechnęła się. Za sekundę poważniała, ale zaraz pochylała się czekając na serwis przeciwniczki.
Jędrzejowska gdy przegrała walkę z nowotworem miała 67 lat. Pozostawiła wspomnienia pt. Urodziłam się na korcie gdzie napisała:
Najcieplej wspominam korty Legii. Tam zdałam tenisową maturę. Tuż przed wojną wydawało się, że nasz tenis jest u progu międzynarodowych sukcesów. Józek Hebda, bracia Tłoczyńscy, Adam Baworowski grali coraz lepiej, a po piętach deptał im juz drobnym blondynek z Łodzi, Władek Skonecki. Ku memu żalowi - w finale zmagan juniorskich pokonał Bohdana Tomaszewskiego, mego sparingpartnera, który tenisową przygodę zaczął od podawania mi piłek.
Dziś wiadomo, że oboje już rozgrywają swoje mecze na korcie głównym tam wysoko...
Komentarze