Kostyra: Kim jest tajemniczy szef Artura Szpilki?

Sporty walki
Kostyra: Kim jest tajemniczy szef Artura Szpilki?

Artur Szpilka, Maciej Sulęcki i cała gromada polskich i zagranicznych bokserów, zarówno asów jak i przeciętniaków, podpisała kontrakt z Alem Haymonem. Jakiś dziwny pęd, wszyscy rwą się do Haymona. Oby nie wpadli w przepaść jak barany Pantagruela.

Kim jest ten tajemniczy facet, który ma już w stajni ponad 200 bokserów? Na pewno jest zaprzeczeniem klasycznego promotora i menedżera, który szuka poklasku i popularności. Haymon pozostaje w cieniu, działa za kulisami, nie korzysta z mediów społecznościowych, biznesy załatwia często przez telefon komórkowy siedząc na kozetce u mamy, do niedawna agencje fotograficzne miały w ofercie tylko jedno jego zdjęcie (gdy siedzi na trybunach ze swoim najsłynniejszym klientem Floydem Mayweatherem juniorem).

Na pewno zbliża się do sześćdziesiątki, ma solidne wykształcenie, skończył ekonomię na Harvardzie (ma M.B.A) z tej prestiżowej uczelni. Jeszcze jako student, wziął studencki kredyt i sfinansował koncert jazowego skrzypka Jeana-Luca Ponty. Potem organizował koncerty największych gwiazd estrady: Whitney Houston, Bobby'ego Browna, New Edition, M.C. Hammera...

Wypady w bokserski biznes zaczął robić około roku 2000, jego pierwszym klientem był nieżyjący już mistrz świata w półśredniej i lekkośredniej Vernon Forest. Dziennikarzom HBO Haymon zwierzył się, że boksem zainteresował się pod wpływem brata Bobby'ego, który był zawodowym pięściarzem, walczył nawet w 1978 z Sugarem Rayem Leonardem (przegrał przez ko w 3 r, rzekomo po ciosie po gongu).

Potem były kolejne umowy, najważniejsza w 2006 roku z Floydem Mayweatherem juniorem, któremu pomógł rozwiązać kontrakt z Top Rank Boba Aruma za 750 tysięcy dolarów. „Al jest szczwanym biznesmenem, jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym na świecie” - chwalił Haymona „Money Floyd”. Mayweather trochę przesadził, ale miał ku temu powody. Dzięki Haymonowi zanim wszedł do ringu na rewanżowy pojedynek z Marcosem Maidaną, już miał czek na 32 miliony dolarów, a teraz szykuje się do wypłaty życia za starcie z Pacquiao (minimum 100 milionów dolarów).

Ta wielka kasa, którą zarabia przy Haymonie Mayweather, chyba zaćmiła trochę umysł już ponad 200 bokserom (także polskim). Aż tylu podpisało bowiem już kontrakty z Haymonem, są wśród nich i mega gwiazdy i zwykli wyrobnicy.

Co im oferuje super agent Al? Okazało się, że niewiele. Dziennikarze „Sports Illustrated” dotarli do kilku standardowych kontraktów Haymona z bokserami. Wielki Al nie zapewnia im określonej liczny walk, gwarantuje tylko, że dołoży „najwyższych starań”, żeby tak się stało. W kontrakcie z kubańskim uciekinierem Marcosem Forestalem (piórkowa, prawie 300 amatorskich walk) jest klauzula, że umowa zostanie wypowiedziana jeśli tylko bokser wypowie się nieprzychylnie o Haymonie w mediach.

Na pewno Haymon nie jest tak zachłanny jak większość menedżerów, kasuje klientów na 10-15 procent od zarobków. Często pierwsza wypłata jest w promocji, idzie w całości do kieszeni boksera (jak przykładowo w kontrakcie z Peterem Quillinem, byłym czempionem WBO w średniej, którego Haymon skasuje na 10 procent dopiero po pierwszym 1.8 miliona dolarów).

„Al wyciska promotorów, aby więcej skorzystali sami bokserzy, co jest odwróceniem bokserskiej tendencji” - twierdzi John Molina jr, były pretendent do mistrzostwa świata wagi lekkiej do którego Haymon zadzwonił na komórkę z propozycją lepszego kontraktu gdy znokautował w 2013 Mickeya Beya (dziś mistrza IBF). - Gdyby Al Haymon powiedział mi, że mam walczyć z Godzillą i King Kongiem na parkingu, to od razu się stawiam” - twierdzi Molina.

Pytanie tylko czy Haymon jest w stanie zagwarantować Molinie i dwustu innym bokserom, których skupował jak puszki soku pomidorowego, jakiekolwiek walki (nie mówiąc już o starciach z King Kongiem)? Czempioni z reguły walczą 2 razy w roku, bokserzy na dorobku - częściej. Aby więc taką stajnię dwustu koni utrzymać, trzeba im zorganizować co najmniej 120 gal). A na razie Haymon podpisał tylko umowę z NBC na 24 gale, za co płaci telewizji 20 milionów dolarów (z reguły jest odwrotnie, to telewizja płaci, żeby relacjonować imprezę).

Kim więc jest ten Al Haymon? Szarlatanem czy Donem Kingiem XXI wieku? Odpowiedź poznamy być może dopiero za kilka lat.

Andrzej Kostyra

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze