Forward Racing ambitnie w sezon 2015

W Mediolanie swoje nowe barwy zaprezentowała na początku tego tygodnia włoska ekipa MotoGP i Moto2, Forward Racing. Zespół Giovanniego Cuzariego ma na ten sezon ambitne cele.
Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że lepiej radzę sobie z pozyskiwaniem sponsorów, niż za kierownicą - 48-letni dziś Cuzari zdradził kiedyś w rozmowie z Polsatem Sport.
Były kierowca rajdowy, ze starami w mistrzostwach Europy na swoim koncie, postanowił przed laty zakończyć karierę i skupić się na marketingu sportowym, co okazało się, nie tylko dla niego samego, strzałem w dziesiątkę.
Marketingowe sukcesy...
Przez lata odgrywał kluczową rolę w rajdowym programie Fiata. Kiedy zainteresował się motocyklami, najpierw doprowadził do podpisania przez włoską markę umowy sponsorskiej z fabrycznym zespołem Yamahy, a później zapewniał japońskiej ekipie niemal 80% budżetu na starty w MotoGP. Wreszcie zapragnął własnego teamu. Zaczął od Moto2. Rok temu w jego barwach Aleix Espargaro wygrał w MotoGP kategorię Open, po drodze stając na podium w Grand Prix Aragonii. Poza sukcesami na torze, ekipa Forward Racing ma jednak również solidne zaplecze finansowe, a Cuzari opinię jednego z najskuteczniejszych managerów w królewskiej klasie.
Sezon 2015 to dla Włochów nowe rozdanie. Espargaro odszedł do fabrycznej ekipy Suzuki, a jego miejsce zajął były mistrz świata klasy Moto2, Stefan Bradl. Niemiec nie zachwycał co prawda dosiadając przez trzy ostatnie lata fabrycznej Hondy ekipy LCR, a podczas zimowych testów nie był do końca zadowolony z ograniczonej elektroniki w specyfikacji Open, ale przesiadka na Yamahy może okazać się na niego zastrzykiem nowej motywacji. Pod skrzydłami Cuzariego tak czy inaczej Bradl powinien pójść w ślady Espargaro i walczyć o mistrzostwo kategorii Open.
Drugiej Yamahy dosiądzie w tym roku debiutant, równie wysoki co kontrowersyjny Loris Baz, który podczas ostatniej rundy ubiegłorocznego cyklu World Superbike zignorował polecenia zespołowe i zamiast walczącemu o obronę tytułu koledze z ekipy, pomógł w zdobyciu mistrzostwa rodakowi z konkurencyjnego teamu. Choć we Francji stał się bohaterem, niektórzy uważali go po wszystkim za wyścigowego konia trojańskiego. Angaż Baza to jednak kolejny przykład marketingowego sprytu Cuzariego. Za Bazem idą bowiem pieniądze od organizatorów, którym z uwagi na wyścig na torze Le Mans zależy na posiadaniu w stawce szybkiego Francuza.
…i zakulisowe kontrowersje
Przez moment Bradl obawiał się nawet jednak, że aspekt biznesowy okaże się dla ekipy ważniejszy niż strona sportowa. Pod koniec poprzedniego sezonu Cuzari negocjował z Yamahą warunki i koszty wypożyczenia motocykli. W zamian za obniżenie stawki, wynoszącej ok. miliona Euro za zawodnika, japońska marka proponowała ekipie układy zawieszeń jednej ze swoich marek, Kayaba. Podczas testów okazało się ono jednak fatalne w porównaniu z drogimi, ale powszechnymi w stawce produktami Ohlins. Cuzari przytomnie postawił jednak na wyniki, a nie dodatkowy budżet, a Bradl i Baz odetchnęli z ulgą. Tego samego nie można jednak powiedzieć o byłym mistrzu świata Superbike'ów, Colinie Edwardsie, który startując pod skrzydłami Cuzariego na motocyklu CRT zarabiał podobno milion euro rocznie. W obliczu braku wyników i niejasności finansowych, Amerykanin zaskakująco zakończył karierę w połowie poprzedniego sezonu.
W tym roku włoski zespół znów walczył będzie na dwóch frontach. Rok temu włosi popisali się w Moto2 odrobiną cwaniactwa. Kiedy zamieszanie finansowe sprawiło, że zrezygnowali z podwozi brytyjskiej firmy FTR, kupili od jednego z zespołów stare podwozia Kalexa. Zanim Niemcy zarzucili im zagrywkę nie fair, Cuzari i jego ludzie ogłosili, że to próba wprowadzenia do Moto2 standardów Open z MotoGP, czy nawet Formuły 1. Stare podwozie Kalexa mieli udoskonalić sami, nazywając maszynę Forward KLX. Niemcy byli wściekli, ale kiedy Simone Corsi zaczął regularnie finiszować w czołówce, po cichu dogadali się z Włochami.
Szarża Corsiego nie trwała jednak długo. W połowie sezonu, podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii, rzymianin został wypchnięty z toru przez Jonasa Folgera i resztę roku spędził w domu z poważnie złamaną ręką. Stracił też solidne, piąte miejsce w tabeli. W tym roku Corsi wraca na tor na dużo lepszym Kalexie i z zamiarem walki o najwyższe laury. Co więcej, Cuzari już obiecał mu fotel w MotoGP jeśli tylko znów pokaże się w Moto2 z dobrej strony. Bradl i Baz muszą więc mieć się na baczności.
Drugiego Kalexa dosiądzie młody Lorenzo Baldassarri, który błyszczał co prawda w przeszłości w pucharze Red Bulla czy mistrzostwach Hiszpanii, ale w MŚ od kilku lat nie może się odnaleźć. Teraz pod swoje skrzydła bierze go zarówno Cuzari, jak i Akademia samego Valentino Rossiego. „Balda” może więc zaskoczyć.
Sport i B2B
Włoski zespół zmienia także tytularnego sponsora. Po zakończeniu trzyletniej współpracy z firmą NGM z włoskiej branży telekomunikacyjnej, nowym głównym sponsorem zostaje szwajcarski start-up, zajmująca się produkcją okularów firma Athina. Jak to w przypadku Cuzariego bywa, logo na motocyklach to tylko wierzchołek góry lodowej. „Moim dżokerem są rozwiązania Business 2 Business” - powiedział nam przed dwoma laty. Tamtego dnia wrócił akurat do Europy na jedno szybkie spotkanie biznesowe pomiędzy rozgrywanym w dwa kolejne weekendy wyścigami w Australii i Malezji.

Sam prężnie działa na szwajcarskim rynku nieruchomości. Sprzedał nawet luksusowy apartament w Lugano dwukrotnemu mistrzowi MotoGP, Jorge Lorenzo. Nic więc dziwnego, że wśród sponsorów zespołu znaleźć można m.in. producenta wyposażenia łazienek, dla którego cenniejsza niż logo na motocyklu, jest możliwość spotkania się w padoku MotoGP z innymi ludźmi interesu i dobicie kolejnego targu.
A czy sam Cuzari zrobił dobry interes zatrudniając Bradla i Baza? Wkrótce się przekonamy. „Naszym celem jest mistrzostwo klasy Open” - podkreśla Bradl, który by je zdobyć, będzie musiał pokonać m.in. szybkiego podczas testów Hectora Barberę na Ducati czy czterech rywali na produkcyjnych Hondach, w tym byłego mistrza świata, Nicky'ego Haydena. Pierwsza runda MotoGP, Grand Prix Kataru, już za dwa tygodnie.
Relacje ze wszystkich 18 Grand Prix na żywo na sportowych antenach Polsatu.
Komentarze