Irlandzki Krychowiak i ofensywa w życiowej formie

Kilku Irlandczyków znajduje się w życiowej formie. Jeszcze nigdy nie mieli tak dużego wpływu na swoje kluby. Czy przełożą to reprezentacje? Mimo prostego schematu rozgrywania piłki, druga linia naszych rywali prezentuje się naprawdę solidnie. Zawodników klasy światowej nie ma, ale to nie ma znaczenia, bo wszyscy razem tworzą ciekawą mieszankę.
Życiowa forma skrzydłowego
Wszystko wskazuje więc na to, że Irlandczycy zagrają właśnie czteroma zawodnikami w linii pomocy (ewentualnie z jednym dodatkowym pomocnikiem podwieszonym pod napastnika). Zwłaszcza że przyniosło to efekt w ostatnim towarzyskim meczu ze Stanami Zjednoczonymi (4:1). Bohaterem był Robbie Brady – zdobywca dwóch bramek. I to od niego trzeba zacząć. To on łączy w sobie cechy obrońcy i pomocnika.
Trudno do końca ocenić jego ulubioną pozycję, po prostu najlepiej czuje się po lewej stronie. W zespole klubowym, jeśli występuje, to musi spełniać rolę i skrzydłowego, i bocznego obrońcy, gdyż Hull gra trzema stoperami. I zazwyczaj wychodzi to całkiem poprawnie. Tak więc wobec kłopotów w defensywie dużo wskazuje na to, że to on próbować zatrzymać ataki naszego duetu z Koeln – Pawła Olkowskiego i Sławomira Peszki.
Kto więc zagra tuż przed nim? Wszystko wskazuje na pomocnika Wigan Jamesa McCleana, który – mimo nierównej formy – wydaje się mieć najlepszy sezon w całej karierze. Już teraz wyrównał rekordowe liczby, a przecież to jeszcze nie koniec. W tych eliminacjach wystąpił od pierwszej minuty w trzech spotkaniach. To jest właśnie irlandzki Peszko – walczak, który nie odstawia nogi i często gra na granicy faulu. Świadczy o tym aż 10 żółtych kartek, które uzbierał w obecnej kampanii. Różnica jest jednak taka, że McClean potrafi strzelać i asystować…
Irlandzki Krychowiak
Środek pomocy to jedna z ważniejszych części boiska dla Irlandczyków, nawet jeśli preferują grę długą piłką. W tej reprezentacji służy jednak bardziej do niszczenia, kasowania ataków niż do tworzenia i kreowania gry. To może być prawdziwa wojna – biorąc pod uwagę fakt, że Polacy również wychodzą z takiego samego założenia. Na kogo wpadną więc Grzegorz Krychowiak i prawdopodobnie Tomasz Jodłowiec?
Pewniakiem wydaje się być James McCarthy. Zawodnik Evertonu nie jest może wirtuozem, ale grę defensywną opanował niemal do perfekcji. Jest fundamentalną postacią swojej drużyny, która mecze opuszcza tylko ze względu na kontuzje. Potrafi utrzymać równy poziom, umie poświęcić się dla zespołu i pojawić się w najbardziej dramatycznym momencie, podaje celnie (ponad 87% celności podań). Choć The Toffees zapłacili za niego aż 13,5 miliona funtów – co od razu uznano za przepłacenie – to od jakiegoś czasu krytyków jest coraz mniej.
Tak więc McCarthy to trochę taki irlandzki Krychowiak. Kto więc zagra obok niego? Za dużego wyboru nie ma, bo przecież powinien to być ktoś równie defensywny. Tak więc faworytem jest Glenn Whelan, który jest prawdziwym przykładem wojownika i wytworem brytyjskiego postrzegania piłki. Uwielbia przerzucać ciężar gry na drugą stronę czy też wykonać stały fragment gry. Paradoksalnie jednym z jego najsłabszych punktów jest odbiór. To może być szansa dla biało-czerwonych na ominięcie tej niebezpiecznej drugiej linii.
Walka z kontuzją i kat Polaków
Prawe skrzydło powinno należeć oczywiście do Aidena McGeady’ego. Powinno, bo dopiero w tym tygodniu wznowił treningi. W tym roku zagrał tylko dwa razy – z West Hamem w Pucharze Anglii. I na pewno nie wspomina dobrze tych spotkań, bo w drugim zobaczył czerwoną kartkę. To już nie jest ten sam McGeady, który kilka lat temu czarował w Szkocji i nie tylko, ale ciągle jest groźny. W reprezentacji jest postacią kluczową. Choć nie drybluje, nie wykręca takich statystyk jak kiedyś (zaledwie jeden i pięć asyst), to ciągle ma duży wpływ na grę swojej drużyny.
To wszystko, jeśli chodzi o formację 4-4-2. O’Neill może jednak chcieć wykorzystać jeszcze jednego pomocnika – jako podwieszonego pod napastnika bądź właśnie jako drugiego snajpera. Mimo że wybór z przodu ma duży (o tym jutro), to nie sposób pominąć w swoich rozważaniach Wesa Hoolahana, który podobnie jak McClean, rozgrywa kapitalny sezon. Do tego jest „w gazie”, bo w ostatnich kolejkach regularnie ma udział przy bramkach. Ma też dobre wspomnienia w meczach przeciwko Polsce, bo to on podwyższył wynik na 2:0 w towarzyskim starciu w Dublinie przed dwoma laty.
Wśród pomocnik znajduje się jeden debiutant. Jest nim Harry Arter – kolega Artura Boruca z Bournemouth. Nominalnie środkowy pomocnik może pojawić się w newralgicznym momencie meczu, bo choć gra dalej od bramki, to statystyki ma naprawdę poprawne (8 goli, 4 asysty). O Borucu ma dobre zdanie. - Jeśli wszyscy polscy piłkarze są tacy jak on, to znaczy, że są szaleni. Właśnie tak go nazywamy - "The Madman". Jest świetnym bramkarzem – powiedział przed meczem. Niech Polak taki będzie, zwłaszcza po meczu kiedy – miejmy nadzieję – będzie szalał z radości.
Podsumowanie pomocników (imię, nazwisko, klub, mecze w tym sezonie, gole, asysty, kartki, mecze w reprezentacji):
Harry Arter (Bournemouth) - 40 meczów/8 goli, 4 asysty, 12 żółtych - czeka na debiut
Glenn Whelan (Stoke) - 23 mecze/0 goli, 0 asyst, 5 żółtych kartek - 61 meczów w reprezentacji
Aiden McGeady (Everton) - 22 mecze/1 gol, 5 asyst, 1 żółta, 1 czerwona - 74 mecze w reprezentacji
James McCarthy (Everton) - 29 meczów/1 gol, 1 asysta, 6 żółtych - 24 mecze w reprezentacji
James McClean (Wigan) - 31 meczów/6 goli, 7 asysty, 10 żółtych - 27 meczów w reprezentacji
Robbie Brady (Hull) - 25 meczów/3 gole, 2 asysty, 2 żółte - 11 meczów w reprezentacji
Stephen Quinn (Hull) - 21 meczów/0 goli, 3 asysty, 2 żółte - 12 meczów w reprezentacji
David Meyler (Hull) - 27 meczów/1 gol, 1 asysta, 7 żółtych - 13 meczów w reprezentacji
Wes Hoolahan (Norwich) - 30 meczów/4 gole, 11 asyst, 3 żółte - 17 meczów w reprezentacji
Prawdopodobny wybór O’Neilla: McClean, McCarthy, Hoolahan, Whelan, McGeady.
Bramkarze [KLIK]
Obrońcy [KLIK]
Komentarze