Polak z NFL: W Stanach pokażę, że warto nas szanować. Chcę być ambasadorem!

Inne

Jeżeli mi się uda, w co szczerze wierzę i jestem pozytywnie nastawiony, to Amerykanie zrozumieją, że nie tylko tutaj się trenuje i nie tylko u siebie mają atletów. Może to otworzy drzwi na Europę - mówi Polsatsport.pl Babatunde Aiyegbusi.

Łukasz Majchrzyk: Z jednej strony Amerykanie są podekscytowani, wiedzą, że jesteś Polakiem, podają Twoje gabaryty, zauważają, że jesteś większy nawet od zawodnika Minnesoty, który gra na Twojej pozycji. Z drugiej strony patrzą nieufnie, bo nie grałeś na uczelni, więc co Ty możesz potrafić? Denerwuje Cię to?


Babatunde Aiyegbusi: Czy mnie to denerwuje? Motywuje mnie to. Ja może wyglądam dość szrekowato i czasami reaguję energicznie na niektóre rzeczy, ale jestem spokojnym człowiekiem. Wszystko, co do mnie dociera, musi być przesiane przez sito w mojej głowie i wpada potem do właściwej dziury… z reguły. To wszystko, co tutaj się dzieje, to nie tylko dla nas jest duża rzecz. To także dla Amerykanów jest duży krok. Jeżeli mi się uda, w co szczerze wierzę i jestem pozytywnie nastawiony, to Amerykanie zrozumieją, że nie tylko tutaj się trenuje i nie tylko u siebie mają atletów. Może to otworzy drzwi na Europę. Może to otworzy im też oczy i przestaną o sobie myśleć jako jedynym sportowym imperium. To będzie też przełom.


Oni w koszykówce już dopuścili do siebie Europę, ale NFL to ciągle był zamknięty świat.


To jest właśnie to. Krok po kroku idziemy do przodu. Ja też dostałem informację, że jeden chłopak z Anglii podpisał kontrakt z Dallas Cowboys. Coś tu się dzieje. Mam nadzieję, że rozpocząłem nowy etap w rozwoju ligi… polskiej na pewno, ale może i NFL. Może zaczną szanować i doceniać to, co robimy w Europie, bo na razie jeszcze nikt im nie udowodnił, że jest co szanować. Teraz jestem tutaj i mam nadzieję, że będę dobrym ambasadorem polskiego sportu.


Mówisz o tym, że musisz ostro trenować, że jest dużo do nadrobienia. Masz okazję robić rzeczy, na które ani w Polsce, ani w Niemczech nie było szans. Wyobrażam sobie, że jesteś jak chłopiec w sklepie z zabawkami, który biega po sali od przyrządu do przyrządu…


…I co? I dotykam (śmiech). Trochę prawdy w tym jest. Wiesz, ja jestem… a raczej byłem, bo teraz jestem zawodnikiem, wielkim fanem NFL. W momencie, kiedy widzieliśmy filmiki z przygotowań jednej czy drugiej drużyny na boisku albo w hali to było "Woow" i cmokaliśmy z uznaniem. Rzeczywiście jest gdzie trenować. Jest do tego gros megaprofesjonalnych trenerów. Żaden sprzęt na świecie nie jest w stanie tak wytrenować człowieka jak inny człowiek, który ma wielką wiedzę. Tutaj, kiedy przychodzę rano, rozgrzewam się we własnym zakresie, wchodzę na siłownię i wokół mnie jednego staje trzech trenerów, którzy patrzą na mój najmniejszy ruch i poprawiają moją postawę o centymetr albo ułamek cala. Nie masz szansy popełnić błędu. Ryzyko kontuzji też jest minimalne. Z tego jestem najbardziej zadowolony. Nawet, gdybym chciał sam potrenować, to bym nie wiedział, do czego, co służy. Jest wiele nowych rzeczy i przyrządów, ale jest też wiele starych, sprawdzonych rzeczy, które robiliśmy też w Polsce.

 

Cała rozmowa z Babatunde Aiyegbusim w załączonym materiale wideo.

Łukasz Majchrzyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze