"Drabinka" Dynama nie należała do najłatwiejszych. Już w 1/16 finału, gdy mocne zespoły mierzyć się miały z potecjalnie nieco słabszymi rywalami, los nie był dla Krasnodaru zbyt łaskawy. Na ich drodze stanął bowiem były zespół Mai Tokarskiej, Igor Gorgonzola Novara. Włoska ekipa zakończyła rundę zasadniczą Serie A na pozycji lidera i nieźle radzi sobie w ćwierćfinałach. Na Półwyspie Apenińskim nikogo to jednak nie dziwi - w ich składzie nie brakuje bowiem znanych nazwisk jak Alexandra Klineman, Kimberly Hill czy Katarina Barun. Mimo tego Rosjanki wygrały we Włoszech 3:1, a później w rewanżu u siebie 3:2 i awansowały do 1/8 finału Pucharu CEV.

Ich rywal w kolejnej rundzie był już nieporównywalnie słabszy. Z fińskim HPK Hammenlinna zwyciężyły więc one dwukrotnie bardzo pewnie 3:0 i bez problemu zakwalifikowały się do kolejnej rundy. W tej jednak nie było już tak "różowo". Tu Dynamo znalazło swojego pierwszego pogromcę, a był nim zespół pod wodzą... Teuna Buijsa. Lokomotiv Baku w pierwszym starciu u siebie wygrał dość przekonująco 3:0 i po tak udanym spotkaniu z niecierpliwością oczekiwał rewanżu. Dynamo jednak było wyraźnie rozzłoszczone przebiegiem pierwszego meczu i zdemolowało azerską drużynę u siebie również w trzech partiach. Złoty set był jednak prawdziwą nerwówką, ale Dynamo wygrało 15:13 i awansowało do Challenge Round.

W tej rundzie Rosjankom przyszło się zmierzyć ze spadkowiczkami z Ligi Mistrzyń, Nantes VB. Nie był to jednak rywal wymagający i sprawił tyle kłopotów zespołowi Konstantina Uszakowa, co poprzednie rywalki z Finlandii. Dwukrotne gładkie 3:0 otworzyły Dynamu furtkę do półfinału, gdzie czekała już na nie gwiazdorska Rabita Baku. Zespół Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty pożegnał się nieco wcześniej z Ligą Mistrzyń i miał spróbować szczęścia w tych drugich w klubowej hierarchii rozgrywkach. Drużyna Natasy Krsmanović, TeTori Dixon, Aurei Cruz czy Foluke Akinradewo nie dała jednak rady świetnie dysponowanym Rosjankom ani na wyjazdowym, ani na swoim terenie, przegrywając odpowiednio 1:3 i 0:3. I choć Rabita jest w tym sezonie wyraźnie słabiej dysponowana, rozmiar i jakość zwycięstwa zespołu Uszakowa może budzić podziw.

Pokonawszy te zespoły Dynamo zameldowało się w finale Pucharu CEV, który jest dla nich jednocześnie... ostatnim trofeum jakie mogą zdobyć w tym sezonie. Dynamo odpadło bowiem już w ćwierćfinale krajowych rozgrywek z Urałoczką Jekaterynburg i o medale w kraju walczyło na pewno nie będzie.

Puchar CEV: Dynamo Krasnodar - PGE Atom Trefl Sopot: wtorek godz.18.30; Transmisja w Polsacie Sport

 

PGE Atom Trefl Sopot - Dynamo Krasnodar: sobota godz.20; Transmisja w Polsacie Sport