Ruch znokautował już do przerwy

Piłka nożna
Ruch znokautował już do przerwy
fot. Cyfrasport

Gole Kuświka, Gigołajewa i Starzyńskiego z pierwszej połowy dały Ruchowi Chorzów trzy punkty w starciu z Cracovią. Goście mieli swoje szanse, ale nie byli wystarczająco skuteczni.

Gracze Roberta Podolińskiego byli jeszcze myślami w szatni, a już przegrywali. Ruch, który ostatnio miał problem z wygrywaniem, zaczął z naprawdę wysokiego "C". Błąd popełnił Adam Marciniak, łamiąć linię spalonego. Jego koledzy sygnalizowali pozycję spaloną, ale sędzia nie przyznał im racji. W zwiążku z tym Grzegorz Kuświk spokojnie minął bramkarza i posłał piłkę do pustej bramki.

Ruch dominował i szybko podwyższył wynik. I znowu stało się to po fatalnym błędu defensywy - konkretnie gokipera Krzysztofa Pilarza, ktory przepuścił wydawało się łatwy strzał Gigolajewa w krótki róg. Rosjanin miał także udział przy trzeciej - chyba najpiękniejszej - bramce. Akcję zaczął Kuświk, Gigołajew dograł do Starzyńskiego, a ten ładnym strzałem trafił do siatki.

Gdy spojrzymy na wynik, widzimy prawdziwy nokaut. Cracovia jednak miała swoje szanse. Przede wszystkim strzelała częściej, dokładniej, ale co z tego, skoro nie była skuteczna?

Po przerwie nie było już tak szalonego tempa. Do tego goście znowu mieli kilka szans, ale ciągle nic nie chciało wpaść do siatki Putnocky'ego. Nawet kiedy piłka mijała już bramkarza Ruchu, to jakby spod ziemi wyrastał obrońca, który wybijał futbolówkę niemal z bramki. Czasami pomagał również słupek (jak przy uderzeniu Jendriska). Chorzowianie - przynajmniej na moment - uciekli ze strefy spadkowej.

Po meczu powiedzieli:

Waldemar Fornalik (trener Ruchu):

Na pewno bardzo dobra w naszym wykonaniu była pierwsza połowa, a trzecia bramka była jej ozdobą. W odstępie czterech dni rozegraliśmy drugi dobry mecz. Po przerwie nie byliśmy już tak efektowni, ale musieliśmy pamiętać, że Cracovia jest groźna z przodu i każda strata piłki mogła się skończyć bramką. Może to wyglądało tak, że chcieliśmy tylko utrzymać wynik, ale my zamierzaliśmy zdobyć kolejne bramki. Fajnie jest wygrać mecz w piątek i mieć przed sobą piłkarski weekend. W środku boiska stoczyliśmy bitwę o panowanie w pierwszej połowie. Wynik jest wysoki, ale mecz dla nas nie był łatwy.

Robert Podoliński (trener Cracovii):

Ciężko komentować mecz, bo my nie dojechaliśmy na stadion. To było spotkanie o życie, bardzo ważne dla układu tabeli, a sam Łukasz Surma (37 lat) biegał więcej niż wszyscy nasi pomocnicy razem wzięci. Niepokojące jest to, że odpowiedzialność za grę w naszym zespole biorą przede wszystkim najmłodsi zawodnicy. Ruch zrobił trzy wypady i zdobył trzy gole. My mieliśmy swoje sytuacje, ale nie umieliśmy ich wykorzystać. Motorycznie wyglądaliśmy dużo słabiej od Ruchu. Brak aktywności w pierwszej połowie spowodował, że przegraliśmy.

Ruch Chorzów - Cracovia 3:0 (3:0)

 

Bramki: 1:0 Grzegorz Kuświk (3), 2:0 Rołand Gigołajew (21), 3:0 Filip Starzyński (36).

 

Żółta kartka: Erik Jendrisek.

 

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 5 877.

 

Ruch Chorzów: Matus Putnocky - Martin Konczkowski, Rafał Grodzicki, Marcin Malinowski, Paweł Oleksy - Jakub Kowalski (68. Marek Zieńczuk), Bartłomiej Babiarz (90. Maciej Urbańczyk), Filip Starzyński, Łukasz Surma, Rołand Gigołajew (86. Eduards Visniakovs) - Grzegorz Kuświk.

 

Cracovia: Krzysztof Pilarz - Bartosz Rymaniak, Sreten Sretenovic, Mateusz Żytko, Adam Marciniak - Mateusz Wdowiak, Miroslav Covilo, Marcin Budziński (56. Erik Jendrisek), Bartosz Kapustka, Boubacar Dialiba (64. Armiche Ortega) - Deniss Rakels (80. Dariusz Zjawiński)

jb, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze