Kostyra: Mistrzunio i Głaz ryczeli głośniej i przegrali

Sporty walki
Kostyra: Mistrzunio i Głaz ryczeli głośniej i przegrali
fot. Piotr Duszczyk
Maciej Miszkiń (z lewej) pokonał w sobotę Pawła Głażewskiego

Jest takie przysłowie, że „krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje”. Pasuje jak ulał do bohaterów gali bokserskiej w Legionowie. Więcej „ryczeli” Rafał „Mistrzunio” Jackiewicz i Paweł „Głaz” Głażewski i obaj przegrali walki.

Rafał Jackiewicz to dla mnie mistrz Polski (a może i świata) w promocji swoich walk. Przebija pod tym względem nawet Artura Szpilkę. Numer z nocnikiem, który chciał podarować Szeremecie, a którego Kamil nie przyjął – przedni. Gdyby na miejscu Szeremety był polski król drobnych cwaniaczków red. Jarosław Kuźniar to nocnik zapewne by przyjął, skorzystał z niego i potem oddał do super marketu, żeby dostać zwrot 8 złotych 50 groszy. Kamil Szeremeta to na szczęście jednak poważny facet. Odpowiedział najlepiej jak można. Lejąc nie w nocnik, ale w Jackiewicza, seriami ciosów, z których najbardziej dokuczliwe były te w tułów.


Ta walka podobała mi się nie tylko ze względu na to co działo się w ringu i to co poprzedzało starcie, to całe „śmieciowe gadanie” (nie jestem bowiem jego przeciwnikiem). Sympatyczne było to co potem się zdarzyło. Obaj – chociaż się autentycznie nie lubią – podali sobie jednak w końcu ręce, podziękowali. Inicjatywa wyszła od Szeremety. „Bliskimi kolegami nie będziemy, ale uznałem, że trzeba Rafałowi podziękować za walkę” - tłumaczył mi potem Kamil. Rafał to zrozumiał. Brawo dla obu.


W drugiej parze przed walką bardziej „ryczał” Głażewski. Przed galą, po ważeniu zarzucał Miszkiniowi, że się koksuje, jest „zaczesanym pedałem”, zapowiedział, że będzie leżał u jego stóp, walka nie potrwa nawet 5 minut. Skończyło się inaczej, walka została rozegrana na pełnym dystansie, nikt u niczyich nóg nie leżał, zasłużenie i wysoko wygrał na punkty Miszkiń.


Po tej walce przed Miszkiniem otwierają się szersze perspektywy, być może nawet występ na Polsat Boxing Night. A co z Głazem? Po walce mówił, że chce nadal boksować, zapewniał, że nie czuję się jeszcze wypalony. Ale... chyba jest trochę wypalony. Do zakończenia kariery nie będę go namawiał, bo jako rozsądny facet sam podejmie decyzję. Musi mieć jednak świadomość, że czasy dużych gaż jak za walki z Royem Jonesem Juniorem czy Juergenem Braehmerem już się skończyły. A czy „sprzedałoby się” starcie Głażewski – Miszkiń III? Być może. Ale zapewne nie za duże pieniądze dla Pawła.

Andrzej Kostyra, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze