Saleta: Pierwszą sztangę zrobiłem z kamieni i kija od szczotki
W sobotę 18 kwietnia 2015 roku w Krakowie odbył się czwarty z planowanych w tym roku Panel Eksperta PGNiG Akademii Małych Mistrzów, któremu patronuje Artur Siódmiak. Tym razem gościem "Siódyma" był Przemysław Saleta, który opowiedział kilka anegdot związanych z początkiem jego przygody ze sportem.
Artur Siódmiak: Często bierzesz udział w takich akcjach?
Przemysław Saleta: Właściwie jak tylko dostaję propozycję to nie odmawiam, dlatego, że jestem z takiego pokolenia, gdzie sport był bardziej powszechny wśród dzieci i młodzieży. Nie było komputerów i internetu i widzę po moich dzieciach, że miłość do wysiłku fizycznego zanika. To nie jest dobre zarówno dla tych dzieci, jak i całego społeczeństwa.
Ty też zaczynałeś przygodę ze sportem w małym mieście?
Urodziłem się we Wrocławiu, ale przyznaję się do Bystrzycy Kłodzkiej, bo tam kończyłem szkołę podstawową i liceum ogólnokształcące. Jak miałem 15 lat, padłem ofiarą mody na Bruce'a Lee po obejrzeniu filmu "Wejście smoka" i chciałem uprawiać kick-boxing. W takiej małej miejscowości nie było szans, żeby to robić i w związku z tym trenowałem na własną rękę. Postanowiłem przygotować się fizycznie, wzmocnić się, bo byłem bardzo chudy. Moja siłownia początkowo zrobiona była z kamieni.
Z kamieni?
Pierwszą sztangę zrobiłem z kamieni i kija do szczotki, a jedyne ciężarki, które były do kupienia w sklepie ważyły 2 kilogramy. Później to wszystko jakoś się rozwinęło, brałem też aktywnie udział w życiu sportowym szkoły.
Cały wywiad Artura Siódmiaka z Przemysławem Saletą w materiale wideo.
Komentarze