Legionista, bramkarz, przyjaciel Boruca. Poznaj drugą twarz Andrzeja Fonfary

Piłka nożna
Legionista, bramkarz, przyjaciel Boruca. Poznaj drugą twarz Andrzeja Fonfary
fot. PAP

Druga twarz pięściarskiego mistrza Andrzeja Fonfary może zaskoczyć. Były bramkarz Pilicy Białobrzegi, kibic Legii, przyjaciel Artura Boruca i Marka Saganowskiego. Gdyby nie boksował w Ameryce, być może dziś zdobywałby tytuły piłkarskiego mistrza Polski. Tylko Polsatsport.pl Andrzej Fonfara, posiadacz pasa WBC International, opowiada o swojej futbolowej pasji.

Niewielu pięściarzy kojarzonych jest z futbolem tak bardzo, jak Andrzej Fonfara. Posiadacz pasa WBC International, który od dziewięciu lat mieszka w Chicago, kibicuje warszawskiej Legii, na której meczach bywa za każdym razem, gdy tylko odwiedza Polskę. Fonfary nie zabrakło na finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym. Pięściarz wybrał Warszawę, zamiast Las Vegas i Walki Stulecia. – Miałem bilety na pojedynek Floyda Mayweathera Jr z Mannym Pacquiao, ale wolałem mecz Legii z Lechem – wyjaśnia Polsatsport.pl.

 

Choć na Narodowym miał zaproszenie na lożę VIP, to już w pierwszej połowie przeniósł się na trybunę kibiców Legii. Kiedy legioniści zauważyli wysokiego chłopaka z przewieszonym przez ramię zielonym pasem WBC Inter. z miejsca zaczęli skandować jego imię i nazwisko. Fonfara szybko znalazł się na „gnieździe”, skąd przez kilka chwil prowadził doping. – Rok temu wszedłem na „gniazdo” na Żylecie podczas meczu z Zawiszą Bydgoszcz. Zaintonowałem wtedy „mistrzem Polski jest Legia” i podziękowałem fanom za wsparcie. Na finale Pucharu Polski też było kozacko!

 

Bokser, piłkarz dwa bratanki


Fonfara z sympatykami Legii związany jest bardzo blisko, podobnie zresztą jak jego przyjaciel, legionista z krwi i kości Artur Boruc. W trakcie swojego pobytu w kraju Polski Książę poprowadził na Torwarze trening dla fanów wojskowego klubu, był także w Pułtusku i Siedlcach, gdzie razem z Borucem - który przyleciał do Polski na ligowy mecz z Lechem - spotkali się z tamtejszymi kibicami. – Z Arturem poznaliśmy się pięć lat temu w Chicago. On był tam na meczu z USA. Zapoznał nas nasz wspólny fryzjer, Irek.

 

 

Boruc z Fonfarą szybko znaleźli wspólny język. Razem byli na wakacjach w Ameryce; bramkarz reprezentacji Polski stał w narożniku Fonfary, kiedy ten mierzył się z Adonisem Stevensonem, pięściarz natomiast odwiedził Artura w Southampton. – To było na początku pracy Ronalda Koemana. Nie byłem co prawda na meczu Premier League, ale i to się nadrobi – zapewnia nas.

 

Były mistrz świata IBO kumpluje się także z piłkarzami Legii. – Wspieramy się nawzajem. Byłem u nich w hotelu dzień przed meczem z Kolejorzem. „Zbiliśmy” piątki, życzyłem im powodzenia – zdradza. Również w zespole mistrzów Polski szybko znalazł pokrewną duszę - Marka Saganowskiego, który boksera zaprosił nawet do swojego domu. Panowie mają się spotkać także na treningu Legii. – Ja w rewanżu wezmę go na ring – śmieje się Fonfara z którego pasem tydzień temu po murawie Stadionu Narodowego biegał Michał Żyro (ze złamanym nosem wyglądający zresztą jak bokser!).


Walka na Ł3?


Nie na płycie Narodowego, ale na stadionie Legii Fonfara może boksować już niedługo. Pomysł, który pięściarz przedstawił w jednym z wywiadów, podchwycił Boruc, który być może zostanie… promotorem! – Artur obiecał, że pomoże w organizacji. Pomysł spodobał się też prezesowi Leśnodorskiemu, z którym rozmawiałem o tym w trakcie meczu z Lechem – uchyla rąbka tajemnicy.

 


Walka zorganizowana przy ul. Łazienkowskiej mogłaby przyciągnąć na trybuny tysiące kibiców warszawskiego klubu, którzy na co dzień wspierają Fonfarę. – Potrafili wywiesić dla mnie nawet motywujące transparenty. Dlatego wierzę, że na stadionie mogłoby ich zasiąść ponad 20 tys.! – uśmiecha się i dodaje, że pojedynek chciałby zorganizować w ciągu dwóch najbliższych lat.


Kto byłby rywalem Fonfary? – Raczej bokser z zagranicy, pewnie Amerykanin. Do walk z Polakami mi nie śpieszno, poza tym nie mam z kim się bić. W kraju jestem numerem 1 – zapewnia z przekonaniem. Dla Fonfary nie byłaby to pierwszyzna, bo w swojej karierze już dwukrotnie bił się na stadionach: na chicagowskim White Sox Stadium, gdzie na co dzień występują baseballiści, pokonał Gabriela Campillo, natomiast w potężnym ośrodku sportowym StubHub Center w kalifornijskim Carson wygrał z Julio Césarem Chávezem Jr. – Nie obawiam się właściwie niczego, poza pogodą. Jeśli ona dopisze, będzie wielkie show – kończy i żegna się z nami. W środę wraca do Ameryki, gdzie czeka go zasłużony wypoczynek w Miami. Słodko-gorzki – jak zapewnia – bo Legia z Lechem miała przecież wygrać dwa razy…

Sebastian Staszewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze