Przemysław Iwańczyk: Czego możemy się spodziewać po roku poprzedzającym igrzyska olimpijskie?

 

Artur Partyka: Samego dobrego, zwłaszcza po zeszłorocznym sezonie, kiedy byliśmy bez imprezy o randze ogólnoświatowej, nie licząc halowych mistrzostw w Sopocie. Szczerze mówiąc, gdyby nie skok wzwyż i biegi długie, nie mieliśmy wielkich wyników, o których rozpamiętywalibyśmy teraz z wypiekami. Mniejsze niż zwykle emocje potraktowałem jako konsekwencje tzw. czasu przejściowego. W intensywnym kalendarzu startów warto postawić na regenerację. Myślę, że rok 2015, tuż przed igrzyskami, a wcześniej mistrzostwami świata w Pekinie, przyniesie nam wiele zaskakujących rozstrzygnięć i rezultatów. Pamiętajmy, sportowcy muszą pokazać, że wybrana przez nich droga przygotowań do walki o medale jest właściwa. Ci, którzy błysną w Rio de Janeiro, muszą zaakcentować formę już teraz. Może dwoma-trzema świetnymi wynikami, ale muszą. Do tego dochodzą aspiracje, które wzrastają wraz z nadchodzącą imprezą. Jestem pewien, że ten rok w Diamentowej Lidze będzie wiele lepszy. Przykłady? Weźmy Usaina Bolta, który „przytruchtał” sezon 2014, praktycznie nie pokazał nawet 60 proc. swoich możliwości. Nie może tak w nieskończoność.

 

Powiem więcej – dla cyklu takiego jak Diamentowa Liga to najlepszy rok. Zwróć uwagę, że po igrzyskach z reguły następuje rozprężenie, później jest tylko nieco lepiej, a w roku olimpijskim sportowcy zaczną się oszczędzać.

 

Dokładnie, muszę się z tym zgodzić. W roku olimpijskim raczej będą szachy. Po igrzyskach zmiana warty. Myślę, że w biegach średnich i dłuższych padnie sporo dobrych rezultatów. Pamiętasz ubiegłoroczną rywalizację w biegu na 3000 m z przeszkodami? Tylko raz udało się zejść poniżej ośmiu minut. Słabe były startu na 5 km, a ten rok i inauguracja w Doha zapowiada się wyśmienicie. Na listach startowych w biegu na 3000 m jest rewelacyjny Brytyjczyk, mistrz olimpijski na 5 i 10 km Mo Farah. To zwiastuje ostre ściganie już od początku maja. Kolejna konkurencja warta uwagi to skok wzwyż. Przez dwa sezony trwa wyścig po rekord świata, który po 20 latach wciąż należy do Javiera Sotomayora. Sezon halowy pokazał, że Katarczyk Mutaz Essa Barshim jest na poziomie 2,40 m i wyżej. Ukrainiec Bohdan Bondarenko w Kawasaki skoczył 2,37 m, więc musi to być bardzo intrygująca rywalizacja. Weźmy sprinty, na Bahamach podczas mistrzostw świata w sztafetach Jamajczycy przegrali, co również zwiastuje ciekawe rozgrywki. Asafa Powell pobiegł 9,82 s., ciekaw jestem jak odpowie na to Bolt.

 

Zatrzymajmy się na sprintach, bo tam sporo dzieje się także poza bieżnią. Nowy kontekst rywalizacji nakreślił Bolt, który rzucił pod adresem wracającego po dopingowej przerwie Tysona Gaya, że tacy ludzie nie powinni mieć miejsca w sporcie. Jest też druga strona medalu – dla tak wypowiadającego się Bolta taryfa ulgowa się kończy. Amerykańska koalicja świetnie zaprezentowała i zechce nacisnąć Jamajczyków także w Diamentowej Lidze.

 

Jaki to będzie cykl z polskiej perspektywy?

 

Ciekawy. Tomek Majewski jest po kontuzji i operacji, odpuścił sezon halowy. Piotrek Małachowski dobrze się czuje, rozmawialiśmy niedawno, tryskał energią. Zresztą akurat on nie miał złego ubiegłego roku, po raz drugi wygrał Diamentowa Ligę. Zapowiada się, że potwierdzi formę Kamila Lićwinko w skoku wzwyż. Pamiętasz, rozmawialiśmy, czy po skoku na 2 m w hali „dowiezie” formę do sezonu letniego. A dlaczego nie – odpowiedziałem. Przygotowania, które podjęła z mężem, idą w dobrą stronę. Jest ponoć w dobrej dyspozycji. Justyna Kasprzycka była zaabsorbowana zajęciami w wojsku, dopiero teraz mogła potrenować. I choć potrzebuje startów, skoków w atmosferze mobilizacji, może to być dla niej ciekawy sezon. Ten duet samonapędzający się wynikami przyniesie nam sporo radości. Działa to w myśl zasady: im lepszy wynik jednej, tym lepszy drugiej.

 

W piątek w Doha wystartuje m.in. nasz najlepszy obecnie skoczek o tyczce Piotr Lisek.

 

Czekam, czy potwierdzi wspaniałą dyspozycję, kiedy skoczył 5,90 m w hali w centrum handlowym pod Berlinem. Jego 5,82 m na otwartym stadionie z zeszłego sezonu też robi wrażenie. Piotrek będzie też chciał rozprawić się z wynikiem 5,91 m Pawła Wojciechowskiego. Możemy spodziewać się wiele.

 

Ze swojej działki dodam, że czekam na powrót Sylwka Bednarka, który mam nadzieję kontuzje i inne przypadłości ma już za sobą. Powinien już teraz wrócić do dyspozycji. Sylwek zaznaczy swoją obecność, jestem przekonany, wejdzie na poziom 2,30 m i wyżej. Jeśli mogę mieć do niego jakiś apel - niech korzysta z tej fajnej fali na skok wzwyż. Ona trwa już kolejny sezon. Nie ma lepszej okazji, by w takich okolicznościach wyrównać swoją życiówkę na poziomie 2,32 m, choć na razie niech zacznie skakać 2,30 m. Przypomnę tylko, że Sylwek w 2010 r. w Szanghaju zainaugurował zwycięstwa Polaków w cyklu Diamentowej Ligi.

 

Czekam też na rywalizację naszych 800-metrowców, choć oni zaczną sezon prawdopodobnie dopiero za tydzień w holenderskim Hengelo. W Diamentowej Lidze Adam Kszczot powinien zacząć sezon w Eugene, tam też dołączy do niego pewnie Marcin Lewandowski. Wychodzę z założenia, że jeśli któryś z nich pobije rekord Polski, wzniesie się na szczyty także na świecie. Szkoda, że Adam złapał infekcję w sezonie halowym. W tej konkurencji najwięcej do udowodnienia ma rekordzista świata David Rudisha. Niech wrócić do formy, bo w zeszłym, sezonie zaczął nawet przegrywać. Jego nie będzie w Doha, ale wystartują tam Asbel Kiprop i Mohammed Aman. Będzie niezła zabawa.

 

Przyjąłem zakład, że padnie w tym sezonie rekord świata w skoku wzwyż. Mocno zaryzykowałem?

 

Masz duże szanse na wygraną. Stawiam 60 do 40, że tak się stanie, i w tych samym proporcjach na Mutaza do Bondarenki. Pochłonął nas Nowy Jork, pamiętasz tamten mityng? Żeby pobić rekord świata musi się zgrać wszystko - pogoda, dyspozycja dnia, zawodnicy, którzy będą na sienie naciskać. Do wspomnianego duetu dołączyli wówczas inni. Jeśli wszyscy będą w dobrej dyspozycji, rekord świata jest możliwy. Mówiliśmy w naszych relacjach – do igrzysk rekord świata padnie. Warunków jest kilka, jak już mówiłem, ale jeden kluczowy: nie może być żadnych kontuzji. To dlatego Bondarenko do minimum ogranicza startu w sezonie halowym. To wynika z jego techniki. Nie jest jej nauczony dokonale, popełnia sporo błędów, a złe stawianie stopy na odbiciu powoduje wielkie ryzyko urazu. To będzie sezon dwóch aktorów, nie mogę się doczekać.

 

Liczysz, że błyśnie ktoś, o kim nie słyszeliśmy?

 

Bądźmy przekonani, że coś takiego się wydarzy. Takich amerykańskich sprinterek jak Torie Bowie może być mnóstwo. Objawiają się nie wiadomo skąd, sezon przedolimpijski też temu sprzyja. Nawet jakiś Japończyk zaczął biegać 100 m poniżej 10 s., więc czekaj na niespodzianki.

 

Pierwszy mityng Diamentowej Ligi 2015 w piątek w Doha. Transmisja od godz. 18 w Polsacie Sport Extra. Komentują: Przemysław Iwańczyk, Artur Partyka.