Kowalski: O co ten żal? Oli powiedział tylko prawdę

Emmanuel Olisadebe po latach odwiedził Polskę i w wywiadzie, którego udzielił Sebastianowi Staszewskiemu, nawiązał do mistrzostw świata w 2002 roku. Reakcje na delikatną reminiscencję były skrajne i często, przede wszystkim w środowisku piłkarzy, weterana kadry potępiano. To dziwne…
Olisadebe zapytany o to, dlaczego kadra Jerzego Engela zblamowała się w Korei i Japonii nie wychodząc nawet z grupy, odpowiedział, że zespół był podzielony, każdy dbał o swoje interesy, zawodnicy wojowali z dziennikarzami, a on nie był w stanie wyłączyć się z tego, choć bardzo chciał. Wszystko zagrało dopiero w ostatnim meczu z USA, kiedy Mundial był już przegrany, a trener wystawił całkiem inny skład.
Od tamtych wydarzeń minęło już 13 lat, co widać po samym Emmanuelu, który wyhodował sympatyczny brzuszek. Wypowiedź pierwszego czarnoskórego napastnika w historii polskiej reprezentacji wywołała jednak spore emocje. Reakcje na delikatną reminiscencję były skrajne i często, przede wszystkim w środowisku piłkarzy (obecnych bądź dawnych), weterana kadry potępiano.
Bo nie powinien kalać własnego gniazda, bo to tajemnica szatni, bo to, bo tamto… Mój serdeczny redakcyjny kolega Tomasz Łapiński, kiedyś świetny gracz reprezentacji, w Cafe Futbol stwierdził wręcz, że to co zrobił Olisadebe było niesmaczne, bez klasy.
Zastanawiam się dlaczego wyjawienie zwykłej, banalnej prawdy, na lightowy w sumie temat, powoduje aż taki kłopot odbiorców. Przecież to nie były jakieś rewelacje z gatunku tych, po których mogłyby się rozpadać małżeństwa. Chodziło o piłkę nożną, klimat tamtych dni, które Olisadebe, kiedyś poza boiskiem nieco zahukany, teraz jako dojrzały mężczyzna, znakomicie oddał.
Byłem świadkiem tamtych wydarzeń, uczestniczyłem w sporach reporterów z zawodnikami i trenerem Engelem, słyszałem wyzwiska z okien przejeżdżającego autokaru kadry, słynne już: „kapusie, pedały, mamuśka, wodogłowie”. To ja wyszedłem z Piotrkiem Świerczewskim „na solo” itd. Nie zamierzam popadać w kombatanctwo. Było, minęło, śmieję z tego, a ze swoimi rówieśnikami, "Świrem" i jego kumplami z dawnego zespołu, wciąż się koleguję.
Tyle, że kiedy ktoś mnie zapyta jak wówczas na boisku wyglądali nasi ówcześni bohaterowie, którzy dziś często chcieliby widzieć się w roli nie wiadomo jakich asów, do których współcześni nie mają prawa się równać, to odpowiem, że marnie. Taka jest prawda. Chłopcy Engela dali wtedy du… Nie zakłamujmy historii. Olisadebe powiedział wyłącznie prawdę.

Komentarze