Neff wyprzedziła o sekundę Norweżkę Gunn-Ritę Dahle-Flesjaa. Trzecie miejsce, ze stratą 1.39, zajęła ubiegłoroczna szosowa mistrzyni świata z Ponferrady Francuzka Pauline Ferrand-Prevot, która jest również tegoroczną mistrzynią globu w przełajach.

 

Włoszczowska zajmowała na początku wyścigu piąte miejsce, kiedy z przedniego koła zeszło powietrze. - Wymiana poszła bardzo sprawnie, ale to zawsze trochę pozycji kosztuje. Wystartowałam potem chyba z 20. pozycji i do końca zrobiłam tyle, ile mogłam - podsumowała na mecie.

 

Jej zdaniem, gdyby nie defekt, była szansa, by powalczyć o miejsce w czołowej piątce. Przyznała, że deszcz sprawił, iż trasa była trudniejsza. - Było naprawdę bardzo ślisko. A po dwóch wcześniejszych wyścigach trasa się wyrobiła. Trochę się fruwało na prawo i lewo. Ale cieszę sie, że bez upadku przejechałam cały wyścig, a starałam się jechać szybko - dodała.

 

Mniej więcej od połowy trasy przewagę miały Szwajcarka Jolanda Neff i 42-letnia Dahle-Flesjaa. I to one walczyły na emocjonującym finiszu. Niedzielne ściganie utrudnił deszcz, który padał przez całą noc. Wyznaczona w lesie na zboczu górskim trasa (pętla ok. 4 km do pokonanania pięć razy) była śliska i błotnista, kolarze mieli momentami problemy z utrzymaniem równowagi. Zdarzały się "kąpiele" i "prysznice" błotne, a pokonanie sekcji technicznych - pod wdzięcznymi nazwami typu Rock'n Roll czy AC/DC - po mokrych kamieniach i korzeniach stanowiło duże wyzwanie.

 

Kibice ustawieni wzdłuż trasy dopingowali nie tylko liderzy wyścigów. Wielonarodowa publiczność wspierała także tych, którzy walczyli z własnymi słabościami i w walce o dobry wynik się nie liczyli. Sympatycy Włoszczowskiej byli widoczni przy trasie i na trybunach stadionu Vysocina Arena, zimą wykorzystywanego do organizacji zawodów biathlonowych. - Kibicom należą się podziękowania. Doping miałam zdecydowanie najlepszy ze wszyskich. To bardzo pomagało - zauważyła zawodniczka.

 

Włoszczowska po dwóch latach startów w Liv Pro Xc Team przeniosła się do polskiego Kross Racing Team. Zawodniczka zmieniła też rower. - Bardzo mi pasuje od samego początku jego geometria. Nie miałam żadnego problemy, żeby wjeździć się w rower. Teraz waży 8,600 po wylajtowaniu, co jak na 29 cali (koła roweru) jest super wagą - komplementowała sprzęt Włoszczowska, która w Novym Meście nigdy nie wygrała, a raz była druga po upadku tuż przed metą.

 

W tym sezonie oprócz cyklu PŚ wystartuje też w czerwcowych pierwszych Igrzyskach Europejskich w Baku oraz wrześniowych MŚ w Andorze.

 

Przyznała, że czas przygotowań do sezonu minął jej bardzo szybko. - Byłam na dwóch zgrupowaniach razem z Anią Szafraniec. Super się nam trenowało, szkoda że jej tu nie ma (przerwa z powodów kłoptów zdrowotnych), bo dużo fajniej przygotowywać się startu i jechać we dwójkę. Ostatie trzy tygodnie spędziłam w Sierra Nevada i tam solidnie potrenowałam na wysokości - powiedziała zawodniczka Kross Racing Team.

 

Zawody w Czechach otworzyły tegoroczny cykl PŚ składający się z sześciu imprez. Kolejna zostanie rozegrana w ostatni weekend maja w niemieckim Albstadt.

 

Wyniki:
    
     1. Jolanda Neff (Szwajcaria)           1.34.29
     2. Gunn-Rita Dahle-Flesjaa (Norwegia)        1 s
     3. Pauline Ferrand Prevot (Francja)       1.39
     4. Catharine Pendrel (Kanada)             2.21
     5. Annika Langvad (Dania)                 2.27
     6. Irina Kalentiewa (Rosja)               2.54 
    ...
    10. Maja Włoszczowska (Polska)             3.36