Proszę jednak nie węszyć tyranii i nie posądzać mamy Mai o odruchy sadystyczne. To nie będzie historia w stylu „ojciec słynnej tenisistki bił ja i kazać siedzieć na korcie” (z całą sympatią do tenisa, ale to w tym sporcie najczęściej mówi się o rodzicach wyżywających swoje niespełnione ambicje na dzieciach). Tu zamiast przymusu był  wyrazisty przykład.


- To jest chyba najsilniejsza kobieta jaką znam. Sama ma wielkie zamiłowanie do sportu i dzięki niej ja do niego trafiłam. Niewiele rzeczy jest w stanie ją załamać – opowiada Maja i dodaje: kiedy mam gorsze chwile to zawsze dzwonię do mamy. Wtedy słyszę: kobieto weź się w garść, przecież nic takiego się nie dzieje. Zakasuj rękawy i do roboty. I to zazwyczaj pomaga. To właśnie po mamie odziedziczyła charakter.


Walczyć do końca

 

Próbę tego charakteru mieliśmy chociażby w miniony weekend. W pierwszych w tym sezonie zawodach Pucharu Świata elita ścigała się w czeskim Novym Meście na Morawach. Włoszczowska miała pecha - przebiła opnę i spadła o 15 pozycji. I co? No i oczywiście walczyła dalej. Szybko dobiegła z rowerem do punktu serwisowego i po zmianie ogumienia wróciła na trasę. Z miejsca 20. awansowała na 10.


Pogoń na mokrej trasie była ekstremalnie wycieńczająca. – Dziś cierpię – mówiła nam, gdy dla rozruchu wsiadła dzień później na rower… szosowy. Górski będzie na nią czekać dopiero w Albstadt, gdzie odbędą się kolejne zawody PŚ.


- Oczywiście trenuję też na rowerze górskim.  Trzeba ćwiczyć technikę, bo trasy na wyścigach mamy naprawdę wymagające. Ale specjalistyczne interwałowe treningi, czy regeneracyjne tuż po startach, odbywają się na rowerze szosowym – wyjaśnia, ustawiając miernik mocy, który bada każde jej nadepnięcie na pedał. Żeby trening nie był za lekki, ale i żeby się nie przetrenować.

 

Gram do grama, chudnie rama

 

Poza siłą i techniką, bardzo (bardzo bardzo) dużą rolę odgrywa sprzęt. Wyścig zbrojeń w kolarstwie wydaje się nie mniejszy niż w słynącej z niego Formule 1.


- Potrafimy zdzierać lakier z ramy, żeby zaoszczędzić na wadze – wyjawia, mknąc na „karbonowej” kolarzówce.


W tym sezonie sprzęt dostarcza jej nowa firma Kross. Włoszczowska twierdzi, że do zmiany już się przyzwyczaiła, choć przykład PŚ w Czechach (zły dobór opon) pokazał, że kilka lekcji jest jeszcze do odrobienia. Zwłaszcza, że trasy na Igrzyskach Europejskich w Baku są jeszcze niewiadomą. W walce o medale w Azerbejdżanie Maja liczy jednak na swoje doświadczenie.


- Pierwszy raz mamy IE i jest duży znak zapytania, jak to będzie wyglądało i jak świat je potraktuje. Jedni mówią, że to pierwsza taka impreza, więc jeszcze nie ma prestiżu. Jeśli jednak chodzi o kolarstwo górskie, to wszystkie moje najgroźniejsze rywalki z Europy tam będą, więc prestiż będzie jednak duży. Poza tym, jako ambasador IE wiem, ile pracy włożono w przygotowania do tego turnieju. To będzie na pewno potężna impreza i cieszę się, że mogę wziąć w niej udział. Chciałabym być historyczną medalistką IE!

 

Start Igrzysk Europejskich w Baku 12 czerwca.

 

Transmisje na sportowych antenach Polsatu. A więcej o kulisach treningów Mai w załączonym materiale wideo.