Wiśniewski: Z Barceloną trzeba grać mądrze w obronie

Piłka ręczna
Wiśniewski: Z Barceloną trzeba grać mądrze w obronie
fot.Cyfrasport

Piłkarz ręczny Orlenu Wisły Płock Adam Wiśniewski uważa, że w półfinałowym meczu Final Four Ligi Mistrzów między Vive Tauronem Kielce a Barceloną kluczową rolę będzie odgrywać obrona. - Wiele zależy także od postawy bramkarza - ocenił popularny "Wiśnia".

Orlen Wisła Płock pokonała już w tym sezonie kataloński klub. W fazie grupowej Champions League wygrała 34:31. - W meczu z Barceloną najważniejsza jest postawa bramkarza i sama obrona. To od tego będą się później zaczynały akcje ofensywne. Oczywiście nie bez znaczenia jest także skuteczność w ataku. Ale moim zdaniem gdy gra się o najwyższe cele, to właśnie najpierw trzeba często wybronić piłkę, by móc samemu zaatakować. Jeśli tego zabraknie może być ciężko o sukces - powiedział Wiśniewski.

 

W sobotę w Kolonii Vive zmierzy się w półfinale Final Four z Barceloną, w której barwach gra m.in. Francuz Nikola Karabatic. - To na pewno największa gwiazda zespołu, ale to drużyna niezwykle wyrównana. Mają niesamowity skład i od lat należą do światowej czołówki. Cztery lata czekają już na sukces w Lidze Mistrzów, a takim będzie dla nich wyłącznie końcowe zwycięstwo. Z wielką determinacją podejdą do spotkania z Kielcami - ocenił kapitan drużyny wicemistrza kraju.

 

W Final Four nie ma słabych zespołów, ale według skrzydłowego reprezentacji Polski, brązowego medalisty tegorocznych mistrzostw świata w Katarze, losowanie było bardziej szczęśliwe dla Barcelony niż Vive. - Choć Kielce, za które będę trzymać kciuki, nie są bez szans. W takich spotkaniach decydują niuanse. I trzeba mieć szczęście, bo właśnie czasami to decyduje o zdobywaniu tytułów - dodał 34-letni zawodnik.

 

W drugim półfinale w Kolonii wystąpią niemiecki THW Kiel i węgierski Veszprem. Finał zaplanowany jest na niedzielę. Wiśniewski sezon już zakończył. Teraz wraz z żoną i trójką dzieci jest na urlopie. - Nie wyjeżdżamy w tym roku za granicę, ten czas spędzimy w Polsce - przyznał.

 

On sam ma nadzieję, że w przyszłym sezonie Wisła będzie już w stanie przeciwstawić się Vive, które od lat zdominowało krajowe parkiety. - Prawda jest taka, że w sporcie rządzą pieniądze. Kielce mają trzy razy większy budżet od naszego. Próbujemy ich gonić, mecze między nami są bardzo wyrównane, ale niestety po raz kolejny przegrywamy. Wiadomo, że jak się gra w ośmiu porzeciwko 16 to ciężko cokolwiek zrobić - zaznaczył, nawiązując do długiej ławki rezerwowych mistrzów Polski.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze