Dominacja absolutna Arsenalu. Szczęsny z Pucharem Anglii

Piłka nożna
Dominacja absolutna Arsenalu. Szczęsny z Pucharem Anglii
fot. PAP

To był wyjątkowo jednostronny finał Pucharu Anglii. Arsenal dominował od pierwszej minuty i tylko kwestią czasu wydawało, kiedy opór Aston Villi w końcu się skończy. Ostatecznie Kanonierzy wygrali 4:0 i obronili trofeum zdobyte przed rokiem. Zostali także najbardziej utytułowaną drużyną w historii tych rozgrywek.

Arsenal przed meczem miał na koncie 11 wygranych Pucharów Anglii – tyle samo co Manchester United. 30 maja 2015 roku stanął jednak przed szansą wyjścia na prowadzenie w tej klasyfikacji. W poprzednim sezonie Arsene Wenger w końcu mógł triumfować – przełamał posuchę pucharową trwającą 9 lat. W finale po dogrywce poległo Hull City.

Szczęsny szlakiem Fabiańskiego?

Wtedy jednym z bohaterów był Łukasz Fabiański, który najpierw wybronił Arsenalowi półfinał z Wigan Athletic (seria rzutów karnych), a następnie utrzymał drużynę przy życiu w samym finale. Polski bramkarz po tym meczu opuścił Kanonierów w glorii chwały. Po roku historia zdawał się bardzo podobna.

Tym razem jednak na jego miejscu znalazł się Wojciech Szczęsny. W tamtym sezonie pewny punkt Arsenalu, w tym jednak od pewnego momentu przesiadujący na ławce i dostający szansę tylko w krajowym pucharze. Nie wiadomo, jaka czeka go przyszłość. Czy to był tylko sezon na wzmocnienie charakteru i w przyszłym wróci na szczyt listy uznania Wengera, czy może jednak będzie musiał sobie poszukać nowego pracodawcy?

W finale z Aston Villą oczywiście zaczął w pierwszym składzie, lecz przez długi czas nie miał pracy. A to dlatego, że jego koledzy z pola świetnie operowali piłką i bardzo często gościli pod bramką Shaya Givena, który raz po raz musiał pokazywać swoje umiejętności. A gdy już nawet on był na straconej pozycji, to jak spod ziemi wyrastał Kieran Richardson. Jego bloki były kluczowe. Ponadto, kiedy już wszystko zawiodło, to Aaron Ramsey uderzył wysoko nad bramką. I to z kilku metrów.

Dośrodkowania, dośrodkowania i... gole

Polak musiał więc odbić kilka dośrodkowań. I widać było, że był na to bardzo uczulony. Wenger wiedział, jak groźny w powietrzu jest Christian Benteke. Szczęsny starał się odcinać go od każdego dośrodkowania. I to mu się udawało, można nawet zaryzykować stwierdzenie – pół żartem, pól serio – że w pierwszej połowie wyrobił swoją ligową normę, jeśli chodzi o opuszczenie linii bramkowej.

Na przestrzeni całego meczu można napisać to samo. Aston Villa nie oddała ani jednego celnego strzału! W finale grała tylko jedna drużyna. Jeszcze tuż  przed przerwą do siatki trafił Theo Walcott. W drugiej kapitalną bramkę po strzale z 30 metrów dołożył Alexis Sanchez, a wynik na 3:0 podwyższył Per Mertesacker. Opiekun „The Villans” Tim Sherwood po trzeciej bramce złapał się za głowę – jak można odpuścić najwyższego piłkarza przeciwnika, który stoi w polu bramkowym? W doliczonym czasie gry akcję rezerwowych Alexa Oxlade'a-Chamberlaina i Olivera Giroud wykończył ten drugi.

Arsenal stał się więc najbardziej utytułowaną drużyną w rozgrywkach Pucharu Anglii. Na rozpoczęcie przyszłego sezonu zagra o Tarczę Wspólnoty z Chelsea. Zwycięstwo Kanonierów oznacza także, że w Lidze Europy zagra siódme w tabeli Southampton.

Czy to był pożegnalny mecz Szczęsnego? Przekonamy się już niedługo.

Arsenal - Aston Villa 4:0 (1:0)

Bramki: Walcott 40, Sanchez 50, Mertesacker 62, Giroud 90+3.

Arsenal: Szczęsny - Bellerin, Mertesacker, Koscielny, Monreal - Coquelin, Cazorla - Alexis Sanchez (90 Oxlade-Chamberlain), Ozil (77 Wilshere), Ramsey - Walcott (77 Giroud).

Aston Villa: Given - Hutton, Vlaar, Okore, Richardson (68 Bacuna) - Westwood (71 Carlos Sanchez), Delph, Cleverley - Grealish, Benteke, N'Zogbia (53 Agbonlahor).

Żółte kartki: Cleverley, Hutton, Delph, Westwood, Agbonlahor.

Jakub Baranowski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze