Lepa: To Baku, Baku potęga. Zobacz!

Na końcu jest zawsze taki sam obrazek – trójka sportowców przy owacji kibiców odbiera medale. Jeden z nich spełnia marzenia o zwycięstwie – dla siebie, dla kibiców, dla chwały, pieniędzy i spełnienia. Igrzyska są właśnie dla nich, dla sześciu tysięcy sportowców – w tym ponad 200 z Polski – których nie obchodzą polityczne zawieruchy, a marzą o rywalizacji i zwycięstwach.
I dla nich Baku to będzie potęga - trawestując słowa znanych polskich raperów - a, mam nadzieję, i biało-czerwoni będą w Baku potęgą! W pierwszych europejskich igrzyskach rozdane zostaną 253 komplety medali. Już drugiego dnia jeden z nich może wpaść w ręce Polski – Maja Włoszczowska jest jedną z faworytek w rywalizacji kolarskiego cross-country. Dobrze byłoby, gdybyśmy postarali się o taką zdobycz i napędzili reprezentację na kolejne dni zmagań...
Nobilitacja i rywalizacja
Zmagań, które od początku idei stoją pod znakiem cichszej, bądź ostrzejszej krytyki. Bo i po co w napiętym sportowym kalendarzu kolejna impreza? Dlaczego jej pierwsza edycja w… azjatyckim geograficznie kraju, dlaczego ze startu zrezygnowało tak wielu najlepszych zawodników w danych dyscyplinach?
Problem w tym, że w Europie niepotrzebnie niektórzy próbują odbierać tę imprezę jako konkurencję dla tych najważniejszych igrzysk – olimpijskich. Powtórzę – niepotrzebnie! To ma być uzupełnienie imprez najwyższej rangi, a nie konkurencja. Dla niektórych sportów nobilitacja, a nie kara.
W Azji (od 1951 roku), czy w Ameryce (także od 1951 roku z udziałem sportowców obu kontynentów) od lat rozgrywane są podobne kontynentalne zmagania i sportowcy traktują je z należytym zainteresowaniem, a zarazem szacunkiem dla narodowych barw. W niektórych sportach wszak niełatwo o kwalifikację do reprezentacji.
Polski zespół marzeń
U nas najmocniej obsadzone będą te dyscypliny, gdzie zdobyć można punkty w walce o kwalifikacje do igrzysk w Rio de Janeiro (judo, kolarstwo, siatkówka itd.). Szczególnie ciekaw jestem premierowego występu siatkarskiego „dream teamu” znad Wisły, czyli niemal najsilniejszej kobiecej reprezentacji pod kierownictwem Jacka Nawrockiego, która musi wydobyć się z nizin światowego i europejskiego rankingu oraz przygotować formę na styczniowy turniej eliminacyjny do wspomnianych igrzysk w Brazylii.
Bardzo ciekawa jest też ekipa kolarska, w której oprócz wspomnianej Włoszczowskiej gwiazdami będą nasze specjalistki od szosy: Monika Brzeźna, Eugenia Bujak, Paulina Guz, Anna Plichta i liderka reprezentacji Katarzyna Niewiadoma.
Nie obrażajmy sportowców
Dla nich i pozostałych reprezentantów przez 17 dni będziemy mogli śledzić zawody w Baku, im będziemy kibicować. I na koniec każdy medal będzie równie wartościowy. Pamiętam, kiedy przed wylotem do Soczi słyszałem tysiące protestów, a później falę szyderczych artykułów – głównie mediów zachodnich – która miała ośmieszyć organizatorów ostatnich zimowych igrzysk. Na miejscu zastałem za to niemal perfekcyjną organizację, tysiące uśmiechniętych wolontariuszy i przede wszystkim znakomite zawody sportowe.
Czas na protesty był już dawno – kiedy igrzyska przyznano Pekinowi (letnie w 2008 roku), czy Soczi (zimowe w 2014). Ich ewentualny późniejszy bojkot był już obrazą przede wszystkich tysięcy sportowców, którzy cztery lata pracują dla tych kilkunastu dni zmagań. Nie odbierajmy im radości z kolejnego święta. W Baku też będą walczyć o marzenia.
To jest Wasze święto!
Za cztery lata europejskie igrzyska miały odbyć się w Holandii. Miały, bowiem tamtejszy komitet olimpijski zrezygnował z organizacji. Oficjalnie powodem ma być brak pieniędzy. Ok – zgłoszą się kolejni i jestem pewien, że ponownie zobaczymy rywalizację w igrzyskach Starego Kontynentu.
Światowy komitet olimpijski i europejskie federacje krajowe zrozumiały bowiem, że to najprostsza droga do promocji niektórych dyscyplin, szukania zainteresowania w telewizji (przewidziano transmisje do 150 państw), sponsorów i nader wszystko wzmocnienie rywalizacji przed docelową imprezą – igrzyskami olimpijskimi.
Od piątku więc zaczynam myśleć na biało-czerwono: począwszy od startu Mai Włoszczowskiej – nomen omen międzynarodowej ambasadorki igrzysk – wierzę w kolejne medale dla Polaków. To jest przede wszystkim Wasze święto!
Komentarze