Medal Polaka nie dla Polski!

Inne

Bartosz Piasecki zdobył brązowy medal w szpadzie na Igrzyskach Europejskich w Baku. Krążek ten nie zostanie jednak zapisany na koncie Polski, gdyż zawodnik ten od początku kariery reprezentuje... Norwegię. Wyjechał tam bardzo szybko, będąc jeszcze małym dzieckiem.

Bartosz Mariusz "Bart" Piasecki urodził się 9 grudnia w Tczewie, lecz już po dwóch latach wraz z rodzicami wyjechał do Norwegii. - Nie mogłem dalej żyć w komunizmie. Wyjechałem za lepszym życiem. Teraz polscy szkoleniowcy opuszczają kraj z innych powodów. Z kolei mój ojciec był trenerem piłki siatkowej i działaczem szermierki, przez 25 lat prezesem okręgowego związku na Pomorzu – przyznał – mówił ojciec zawodnika, Mariusz.

Programy telewizyjne opóźnione przez nieznaną dyscyplinę

I to właśnie w Norwegii stał się gwiazdą - nie zawsze do końca rozpoznawalną - ale gwiazdą. Na igrzyskach olimpijskich w Londynie w 2012 roku sięgnął po srebrny medal (ciekawostka: w finale przegrał z Rubenem Limardo - na co dzień trenującym w Polsce), co jest najlepszym wynikiem w historii norweskiej szpady. Wystarczy powiedzieć, że poprzedni najlepszy wynik Norwegów, to 11. lokata Nilsa Koppanga w 1984 roku...

Po części to też krążek dla Polski, to tam się urodziłem i przygotowywałem do igrzysk. U nas w kraju jest zaledwie 300, może 400 osób trenujących szermierkę - mówił.

Właśnie w 2012 roku do uszu norweskich kibiców dotarła wiadomość o szermierce. Tamtejsze media wpadły w euforię. „Szermierka będzie równie popularna co niegdyś nieznane kolarstwo” – pisano w prasie. Do tego ludzie tak bardzo pokochali ten sport, że głównie wydanie „Dagsrevyen” – czyli popularny przegląd wydarzeń minionego dnia – zostało przesunięte o kwadrans, by obejrzeć finałowy pojedynek Piaseckiego. A przecież nie byłoby tego, gdyby nie czysty przypadek. Wówczas norweskie szczypiornistki grały rano, a i reszta sportowców z tego kraju nie prezentowała się najlepiej. Tak więc dziennikarze musieli po prostu gdzieś się udać… „Polski matematyk poruszył krajem” – oto jeden z komentarzy. Później został także wybrany sportowcem roku w Norwegii.

Matematyka źródłem utrzymania

No właśnie, matematyka… Z wykształcenia Piasecki jest informatykiem, a na co dzień żyje z nauczania matematyki. Z tego się utrzymuje – zresztą już niespełna dwa tygodnie po wywalczeniu srebra IO po raz kolejny pojawił się w szkole. Do tego skończył czteroletnie studia informatyczne. – Wiele razy opowiadał nam, że jest dobry, ale nie wiedzieliśmy, że aż tak! Teraz też będziemy uprawiać ten sport – komentowali jego uczniowie.

Piasecki pochodzi nie tylko ze sportowej, ale i szermierczej rodziny. Jego ojciec Mariusz zdobył 12 medali w mistrzostwach Polski, a także wiele razy reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej – zdobył choćby srebrny medal na Letniej Uniwersjadzie w 1983 roku. To przez jego decyzję Bartosz zaczął treningi. Matka Barbara zbytnio nie protestowała (w przeszłości uprawiała lekkoatletykę, a także uczyła wf-u w jednej ze szkół w Oslo). Także jego siostra trenuje szermierkę. Robi to jednak w Stanach Zjednoczonych, gdyż tam studiuje i do Europy przylatuje jedynie na mistrzostwa Starego Kontynentu.

Z kolei dziadek Romuald to współtwórca sukcesów gdańskiej szermierki – przez 15 lat był Prezesem Okręgowego Związku Szermierczego w Gdańsku. Został odznaczony Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi. Był również współzałożycielem Rady Okręgowych Związków Sportowych, organizatorem mistrzostw Europy w szermierce w Gdańsku w 1997 r.

Ćwiczył z juniorami, bo inni byli... na urlopie

Często dzieci idą w ślady rodziców. W dzieciństwie też kopałem piłkę chyba jak wszyscy inni, ale szybko zdałem sobie sprawę, że dobrym piłkarzem nie zostanę. Zacząłem trenować jak miałem 8 lat, jednak już od małego dziecka spędzałem wiele czasu na sali wraz z ojcem - mówił Bartosz.

Szermierz w Norwegii nie ma jednak łatwo. Po Londynie, po najlepszym wyniku w historii Piasecki nie otrzymał ani korony, bo premie nie były przewidziane. Przygotowywać musiał się w Polsce, trenując m.in. z Radosławem Zawrotniakiem. Czasami jednak musiał zostać w Oslo i ćwiczyć z juniorami, gdyż dwaj pozostali zawodnicy z kadry chcieli… udać się na urlop.

Z Zawrotniakiem spotkał się także w Baku na trwających Igrzyskach Europejskich. To był piękny pojedynek przyjaciół, który ostatecznie wygrał właśnie Polak reprezentujący Polskę (4:3). To była jednak faza grupowa, a im dłużej trwał turniej, tym lepiej wyglądał Piasecki. I tak oto doszedł aż do półfinału, podczas gdy Zawrotniak przegrał w 1/8 finału z Frederikiem von der Ostenem (9:15).

Chłopak z Tczewa ma medal - to brzmi dumnie

W walce o finał przegrał jednak z Siergiejem Chodosem. Wcześniej wiedział jednak, że medal już ma, bowiem sam awans do półfinału wobec braku pojedynków o trzecie miejsce oznaczał, że brąz ma już zapewniony (trzecie miejsce zajął także Francuz Daniel Jerent). I to już samo w sobie jest wielkim sukcesem – przecież w drodze po medal eliminował wyżej rozstawionych zawodników.

Piasecki przyznaje, że czuje się Norwegiem, ale Polsce także wiele zawdzięcza. Czy jednak planuje zmianę barw? Raczej nie, gdyż to oznaczałoby jedną olimpiadę przerwy. A on nie ukrywa, że także w Rio planuje włączyć się do walki o podium. Medal Polaka nie dla Polski - mimo to należy się jednak z takiego osiągnięcia cieszyć. W końcu to ciągle chłopak z Tczewa.

~~~~~

W finale szpady pogromca Piaseckiego, Chodos przegrał z Francuzem Ivanem Trevejo (8:15). Z kolei w zmaganiach florecistek po złoto sięgnęła Włoszka Alice Volpi, która pokonała Rosjankę Yanę Alborową (15:11). Brązowe medale uzyskały także przedstawicielki tych krajów – Valentina Cipriani oraz Adelina Zagidullina.

Tylko u nas zobacz materiały wideo o Piaseckim, finałach, a także ceremonii medalowej!

Jakub Baranowski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze