Polonii Bydgoszcz znów grozi upadłość

Żużel
Polonii Bydgoszcz znów grozi upadłość
fot. PAP
Kacper Łobodziński (BTŻ Polonia Bydgoszcz) i Karol Żupiński (GKŻ Wybrzeże Gdańsk) walczą o pozycję

Żużlowy Klub Sportowy Polonia Bydgoszcz ponownie stoi w obliczu upadłości. Miastu nie udało się bowiem, już po raz drugi, sprzedać większościowego pakietu udziałów w spółce.

Władze Bydgoszczy na początku bieżącego roku po raz drugi przystąpiły do sprzedaży swoich akcji w ŻKS. Chęć przejęcia udziałów zadeklarowali działacze Bydgoskiego Towarzystwa Żużlowego, które jest mniejszościowym udziałowcem spółki. BTŻ zajmuje się głównie szkoleniem młodzieży. Rozmowy między stronami nie przyniosły spodziewanego efektu. Klubowi grozi więc upadłość. W środę na konferencji prasowej prezydent miasta Rafał Bruski poinformował o zakończeniu procesu sprzedaży bez rozstrzygnięcia. Jednocześnie przedstawił szczegółowe warunki, na jakich miasto chciało sprzedać swoje akcje mniejszościowemu właścicielowi żużlowej spółki.

 

- Zaproponowaliśmy zbycie wszystkich udziałów po cenie jednego grosza za akcję, czyli cały pakiet miał kosztować 1229 zł. Odbyło się kilka spotkań i w ramach naszych negocjacji, oprócz propozycji zbycia, ze swojej strony zaproponowaliśmy podpisanie umowy, w ramach której miasto gwarantowało wsparcie finansowe do końca grudnia 2019 roku kwotą 2 milionów rocznie. Klub miałby także możliwość bezpłatnego użytkowania stadionu i opłacone przez nas wszystkie media, czyli tak jak to było do tej pory – powiedział.

 

Ponadto władze Bydgoszczy, w ramach ewentualnej umowy sprzedaży akcji żużlowej Polonii, nie stawiały żadnych warunków osiągnięcia wyniku sportowego. Oznaczałoby to, że miasto oczekiwało jedynie startów zespołu pod nazwą Polonia w jakichkolwiek rozgrywkach ligowych w Polsce. Nowy właściciel musiałby jednak zobowiązać się do spłaty długów, które wynoszą obecnie prawie 4 mln zł. Właśnie z powodów finansowych do szczęśliwego finału negocjacji nie doszło.

 

- To co nas różniło i w efekcie spowodowało brak porozumienia, to wyższe o około 50 procent oczekiwania BTŻ w kwestii finansowania z miejskiej kasy – dodał Bruski.

 

Według obliczeń włodarza Bydgoszczy, spółka – przy regularnej dotacji z miejskiej kasy oraz sukcesywnym spłacaniu długu – dysponowałaby rocznym budżetem na poziomie co najmniej 1 mln zł. To – zdaniem Bruskiego – byłaby kwota wystarczająca do utrzymania zespołu w rozgrywkach drugiej ligi.

 

Mimo fiaska rozmów miasto nie rezygnuje z ostatecznej sprzedaży spółki. Może ją kupić teraz każdy i to na dokładnie tych samych warunkach, których nie przyjęli działacze BTŻ. W przeciwnym razie, zgodnie ze złożony już w sądzie wnioskiem, ogłoszona zostanie upadłość i likwidacja spółki. Jeśli do tego dojdzie, żużel w Bydgoszczy upadnie po 69 latach istnienia.

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze