Lipiec jest szczęśliwy dla Kasperczaka. Dziesiątego lipca obchodził 69. urodziny, a trzynastego podpisał kontrakt z Federacją Tunezyjską. Czy ta „13” okaże się szczęśliwa? Czas pokaże. Trener długi się nie wahał – szybko przyjął ofertę. Pierwsze podchody Tunezyjczyków miały już miejsce w tym roku, ale jako że urząd ciągle piastował Georges Leekens, to nie było o czym rozmawiać. Warto także przypomnieć, że Kasperczak był także w gronie kandydatów do objęcia posady selekcjonera Wybrzeża Kości Słoniowej. Znalazł się nawet na liście liczącej trzy nazwiska. Ale kiedy prezydent Federacji Tunezyjskiej zorganizował specjalne spotkanie i przyleciał do Paryża, wszystko stało się jasne. Spełnił wszystkie warunki, o których wspomniał trener.

Kasperczakowi bardzo spodobał się projekt tunezyjskiej piłki. Można gdybać, czy decyzja o odrzuceniu możliwości otrzymania propozycji z Wybrzeża Kości Słoniowej nie była zbyt pochopna, ale trener nie żałuje swojego wyboru. Ma przed sobą cel do wykonania. Prezes Federacji powiedział, że na każde spotkanie – bliższe lub dalsze – zabiera kucharza, organizuje samoloty. To pokazuje wielką profesjonalizm tunezyjskiej organizacji.

Moja pierwsza afrykańska przygoda miała miejsce właśnie w Tunezji. Spędziłem tam cztery lata – od 1994 do 1998 roku. Igrzyska Olimpijskie w Atlancie oraz finał Pucharu Narodów Afryki w 1996 roku plus awans do Francji na mundial w 1998 roku – to jedne z moich najmilszych wspomnień. Wiem, dokąd wracam. Tunezyjska piłka jest bardzo dobrze zorganizowana, a warunki, które przedstawił prezydent Federacji przesądziły o mojej decyzji – skomentował Henryk Kasperczak.

Dla Tunezji obecność na Pucharze Narodów Afryki jest obowiązkiem, tak więc kwalifikacja to jeden z postawionych celów. W skrócie: właśnie to oraz awans na mistrzostwa świata w 2018 do Rosji będą głównymi kryteriami oceny pracy Kasperczaka. Drugorzędna rola w PNA nie wchodzi nawet w grę. Poprzeczka jest ustawiona bardzo wysoko.

To będzie jego siódma przygoda na Czarnym Lądzie. Wcześniej dwukrotnie pracował z Mali, teraz drugi raz obejmuje Tunezję, a miał angaż także Wybrzeżu Kości Słoniowej, Senegalu oraz Maroko. Z WKS-em zajął trzecie miejsce na Pucharze Narodów Afryki w 1994 roku.

Kasperczak ciągle jest rozpoznawalny. Kiedy siedzieliśmy w jednej restauracji podszedł do trenera kelner. To był bardzo przyjemny widok, gdy obaj wymienili kilka słów. Zasługi Kasperczaka ciągle są pamiętane. Bo nie tylko sukcesy budowały jego pozycję. Być może największym wyczynem było wprowadzenie zawodowstwa w Tunezji na model francuski.

Już 19. lipca wybiera się do Tunisu, gdzie odbędzie się wielka konferencja dla mediów tunezyjskich, a kilka dni później pojawi się w Sankt-Petersburgu na losowaniu grup eliminacyjnych mistrzostw świata. Będzie także nadzorował mistrzostwa Afryki, na których będą grać tubylcy, czyli gracze występujący na co dzień w ligach na kontynencie afrykańskim. W Tunezji przecież połowa reprezentacji gra w Afryce!

Wypada tylko żałować, że Kasperczak nigdy nie otrzymał odpowiedniego zaufania od polskich włodarzy. Praca z reprezentacją Polski byłaby zwieńczeniem jego wielkiej kariery. Nikt jednak nie chciał powierzyć mu tej roli i teraz raczej mu już nie powierzy. Korzysta na tym Afryka, która kocha Kasperczaka i za każdym razem ufa mu coraz bardziej.