Fojut dla Polsatsport.pl: Powtórka ze Śląska mile widziana w barwach Pogoni

Z Pogonią nastawiam się na osiągnięcie sukcesu! Wierzę, że w ciągu trzech lat uda się w Szczecinie zbudować ciekawy zespół, który powalczy o czołowe lokaty w lidze. Kiedy kilka lat temu zasiliłem szeregi Śląska Wrocław miałem takie samo podejście. W moim ostatnim sezonie gry we Wrocławiu zdobyliśmy mistrzostwo. Powtórka będzie mile widziana - mówi w rozmowie z Polsatsport.pl Jarosław Fojut.
Adrian Janiuk: Wielu było zaskoczonych Pana powrotem do polskiej ligi. Po dobrym sezonie w Dundee United wydawało się, że na dłużej zakotwiczy Pan na Wyspach Brytyjskich. Szkocki potentat Celtic Glasgow ponownie nie zainteresował się Panem?
Jarosław Fojut: Nie było ponownego tematu Celticu Glasgow. Przeciwko zespołowi z Celtic Park w poprzednim sezonie rywalizowałem aż siedmiokrotnie. Tak się jakoś składało, że los często nas ze sobą łączył. Cztery razy graliśmy z The Bhoys w lidze i aż trzykrotnie podejmowaliśmy mistrzów Szkocji w rozgrywkach pucharowych. W Pucharze Szkocji drużyna z Glasgow wyeliminowała nas w półfinale. Pierwsze spotkanie zremisowaliśmy 1:1, ale w rewanżu nas zmiażdżyli. Ulegliśmy aż 0:4. Mieliśmy świetną okazję zrewanżować się Celtom w finale Pucharu Ligi Szkockiej. Jednak na Hampden Park ponownie lepszy był Celtic.
We wszystkich siedmiu meczach przeciwko drużynie Celticu Glasgow grał Pan od pierwszej do ostatniej minuty. Mogli się Panu przyjrzeć z bliska.
Mimo, że spędziłem w Szkocji tylko sezon to rywalizację z Celticem poznałem doskonale. Raz przed własną publicznością wygraliśmy z nimi. Mieli mnie można powiedzieć na wyciągnięcie ręki, ale nie było żadnego sygnału ze strony Celticu. Kiedy podpisywałem przedwstępną umowę z klubem z Glasgow wówczas trenerem był Neil Lennon. Od tamtej pory sporo się tam zmieniło. Pracuje tam zupełnie inny sztab szkoleniowy.
Pana kontrakt z Dundee United był ważny jeszcze przez rok. Nie chciał Pan pozostać w ekipie z Tannadice Park na kolejny sezon?
Ze względów prawnych nie mogę za wiele mówić o kulisach rozstania z Dundee United. Mój poprzedni klub zachował się bardzo fair względem mnie. Władze „Mandarynek” nie robiły mi problemów odnośnie wcześniejszego odejścia z klubu.
Nie wolał Pan kontynuować swojej kariery za granicą?
Nie było tak, że za wszelką cenę chciałem wrócić do kraju. Z pobytu w Dundee United byłem naprawdę zadowolony. Jednak odezwała się Pogoń i kilka czynników nazwijmy to rodzinnych przeważyło o powrocie do Polski.
Oprócz Pogoni Szczecin jakiś inny klub zgłaszał chęć zatrudnienia Pana?
Chęć pozyskania mnie wyrażały tylko polskie kluby. Pogoń była od samego początku bardzo konkretna. Długo nie musiałem się wahać. Od samego początku widziałem jak działaczom „Portowców” zależy na pozyskaniu mnie. Perspektywa przyjścia do Pogoni była kusząca. Szybko się porozumieliśmy na temat długości kontraktu.
Legia Warszawa nie dopytywała o Pana? Drużyna z Łazienkowskiej w letnim okienku transferowym sprowadziła za sporą sumę Pana rówieśnika Michała Pazdana.
Mimo, że jesteśmy rówieśnikami i obaj nie mamy zbyt wielu włosów na głowie to na tym podobieństwa między nami się kończą (śmiech). Co prawda, obaj preferujemy twardy styl gry, ale nasze kariery wyglądały zupełnie inaczej. Michał Pazdan jest reprezentantem Polski. Ludzie podejmujący decyzję w Legii uznali, że takiego zawodnika potrzebują, więc nie ma tematu. Wszelkie dywagacje nie mają większego sensu.
Podpisał Pan trzyletni kontrakt z „Portowcami” to optymalny czas, aby przez ten okres osiągnąć coś znaczącego?
Przychodząc do Pogoni jestem nastawiony na osiągnięcie sukcesu z tym klubem. Głęboko wierzę, że w ciągu tych trzech lat uda się w Szczecinie zbudować ciekawy zespół, który powalczy o czołowe lokaty w lidze. Przed podpisaniem kontraktu obserwowałem końcówkę sezonu w wykonaniu Pogoni. Jestem zdania, że ten zespół ma potencjał. Kiedy kilka lat temu zasiliłem szeregi Śląska Wrocław miałem takie samo myślenie. W moim ostatnim sezonie gry we Wrocławiu zdobyliśmy mistrzostwo. Powtórka będzie mile widziana (śmiech).
Trener Czesław Michniewicz zapowiada, że będzie Pan liderem nie tylko formacji defensywnej, ale całego zespołu. Szkoleniowiec szczecińskiej drużyny uważa, że Pan oraz Rafał Murawski będziecie decydowali o sile zespołu. Podoła Pan?
Jestem świadomy oczekiwań względem mojej osoby. Jestem doświadczonym zawodnikiem i mam za zadanie nazwijmy to wprowadzić naszą formację defensywną na wyższy poziom. W meczach kontrolnych czułem się odpowiedzialny za grę defensywy „Portowców” i tak będzie również w meczach o stawkę.
Mecz sparingowy z 1. FC Kaiserslautern (0:4) zakończył się wysoką porażką. To nie napawa optymizmem przed inauguracją Ekstraklasy.
Po meczu z niemieckim zespołem byliśmy na siebie źli, ale ta porażka nie sprawiła, że jesteśmy załamani. Sprawdzian przed inauguracją nam kompletnie nie wyszedł, ale rezultat nie odzwierciedla przebiegu spotkania. Jednak wynik idzie w świat i nie jest to pozytywna rzecz przed startem ligi. Zapewniam, że nie rozpamiętujemy tej porażki. Ten mecz jest już za nami.
W sobotę Pogoń zmierzy się na wyjeździe z Lechem Poznań. W debiucie czeka Pana niezwykle trudne zadanie.
Mecz z mistrzem Polski na ich terenie to najtrudniejsze zadanie jakie moglibyśmy sobie wyobrazić. Jeśli chodzi o nas to podkreślam, że znamy swoją wartość. Uważam, że dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy i w Poznaniu nie stoimy na straconej pozycji.
Liczy Pan, że dobrą grą w Ekstraklasie zwróci Pan na siebie uwagę selekcjonera Adama Nawałki? Trener polskiej kadry często sięga po zawodników z polskiej ligi.
Marzę o powołaniu do reprezentacji Polski. W każdym meczu robię wszystko, żeby selekcjoner się mną zainteresował. Na razie mi się to nie udało, ale wciąż liczę na to, że będzie mi dane zagrać z orzełkiem na piersi.
Pogoń Szczecin poszukiwała bramkarza, który zwiększyłby konkurencję w zespole. Nie mówiło się w szatni szczecinian, że zespół może wzmocnić Pana dobry znajomy z Dundee United Radosław Cierzniak?
Z tym pytaniem trzeba zadzwonić do Radka albo do osób odpowiadających za transfery w Pogoni Szczecin (śmiech). Cieszę się, że „Raddy” wrócił do polskiej ligi. Dzięki niemu poziom naszej Ekstraklasy na pozycji bramkarza jeszcze bardziej wzrośnie. Przez okres spędzony w Dundee United poczynił kolosalny postęp. W poprzednim sezonie w arcyważnych meczach robił różnicę na boisku. Swoimi interwencjami nie raz ratował Dundee przed utratą bramki. Życzę mu, aby wskoczył do bramki Wisły Kraków. Liczę, że będzie czołowym bramkarzem w Ekstraklasie. Trzymam za niego mocno kciuki, ale nie w meczu z Pogonią Szczecin (śmiech).
Komentarze