Pindera z Izraela: Blaski i cienie pod siatką

Siatkówka
Pindera z Izraela: Blaski i cienie pod siatką
fot.: Jakub Piasecki / Cyfrasport
Andrzej Kowal wróci z Izraela w dobrym humorze

Panie wrócą z Beer Szewy w gorszych humorach, bo w drugim meczu, po piątkowym zwycięstwie, poniosły porażkę. Panowie zrobili swoje, szczególnie w sobotę, wygrywając z Izraelem bez straty seta.

Od 0:3 do 3:0, tak wyglądał przebieg sobotnich, siatkarskich wydarzeń na pustyni Negew w Beer Szewie, gdzie polskie zespoły grały w Lidze Europejskiej. Dla drużyny Wiesława Popika był to tegoroczny debiut, panie dopiero rozpoczynają te rozgrywki, a panowie już powoli je kończą. Finałowy turniej z udziałem czterech drużyn odbędzie się w dniach 13-14 lipca w Wałbrzychu i oczywiście nie zabraknie tam siatkarzy Andrzeja Kowala.

A jak będą sobie radzić młode siatkarki prowadzone przez Wiesława Popika trudno powiedzieć, bo w Beer Szewie nie spisały się najlepiej. Izrael nie jest przecież potęgą w tej dyscyplinie, choć trenerów ma znamienitych: ojca i syna, Arie i Avital Selingerowie to wielkie nazwiska w tym fachu. Warto przypomnieć, że urodzony w Krakowie 78 letni Arie (wtedy Leon) Selinger pierwszy srebrny medal olimpijski zdobył już na igrzyskach w Los Angeles (1984) z zespołem Amerykanek. Później  zasłynął olimpijskim srebrem w Barcelonie (1992) z męską drużyną Holandii, w której rozgrywającym był jego syn Avital.

Dziś ojciec prowadzi żeńską reprezentację Izraela, a syn męską. Temu pierwszemu pomaga między innymi polski siatkarz Sebastian Pęcherz, który gra w lidze izraelskiej, a jego żona, Galit Devash, jest najlepszą zawodniczką narodowej drużyny.

Wróćmy jednak do Polek. Po piątkowej wygranej w tie breaku drugi mecz miał wyglądać zupełnie inaczej. Nasze siatkarki głęboko wierzyły, że wygrają szybko i pewnie. Było szybko, ale w drugą stronę. Bez straty seta wygrały dziewczyny z Izraela. Polki zrobiły 30 błędów własnych i przegrały spotkanie, którego przegrać nie powinny. Wiesław Popik ma tylko nadzieję, że w przyszły weekend w meczach z Grecją w Kaliszu błędów będzie mniej.

Znacznie lepszy humor miał Andrzej Kowal, choć jeszcze w piątek powodów do narzekań było sporo. Wygrana 3:2 z Izraelem, to nie jest powód do dumy. Rewanż wyglądał jednak zupełnie inaczej. Polacy wygrali 3:0 pokazując dobrą grę. Tym razem w roli atakującego oglądaliśmy nominalnego przyjmującego Bartosza Bednorza, bardzo pewnie grali obaj środkowi, Jan Nowakowski i Dawid Dryja, a leworęczny Olek Śliwka, wielka nadzieja polskiej siatkówki wielokrotnie potwierdził, że opinie na temat jego możliwości nie są przesadzone.

Warto tylko dodać, że rywale w Final Four Ligi Europejskiej będą zdecydowanie mocniejsi, więc taka gra jak z Izraelem do zwycięstw raczej nie wystarczy. Kolejne mecze, już w przyszły weekend zagrają w Kaliszu z Macedonią.

Janusz Pindera z Beer Szewy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze