Lepa: Otwórzcie drzwi Kwiatkowskiemu

Michał Kwiatkowski w ciągu kilku tygodni musiał wycofać się z tras Tour de France i Tour de Pologne, z różnych względów dwóch najważniejszych dla niego wieloetapówek w sezonie. Po bardzo udanej wiośnie mistrza świata nie ma więc już śladu. Teraz "Kwiatek" rozpoczyna walkę o odpowiednie przygotowanie się do wrześniowych mistrzostw świata w Richmond.
W poniedziałkowym wydaniu „Przeglądu Sportowego” Czesław Lang mówi o chęci zorganizowania mistrzostw świata w Polsce. Mówi o ewentualnej trasie, zainteresowaniu kibiców, bazie logistycznej – to wszystko już mamy. Ciężko byłoby jednak znaleźć 20 milionów złotych, które są potrzebne na wydanie licencji od światowej federacji (UCI). Ale wierzę, że i to uda się jakoś „załatwić”. Tym bardziej, że w tym momencie mamy coś znacznie istotniejszego – klasowych zawodników.
Walczący mistrz
To jest chyba najlepszy czas dla zorganizowania takiej imprezy nad Wisłą. W tej chwili Rafał Majka, Michał Kwiatkowski i reszta są w stanie przyciągnąć przed telewizory i na trasę ewentualnych mistrzostw miliony widzów. Jak niegdyś Ryszard Szurkowski, Stanisław Szozda, czy Lang. To jest moment, w którym kolarstwo może zdobyć popularność nie tylko amatorów, ale przede wszystkim sponsorów, na trwałe stać się sportem narodowym.
Warto więc pospieszyć się, bo już ten sezon pokazuje, że nawet nasi najlepsi kolarze mogą mieć kryzysy. Jak Kwiatkowski – nie dał rady przejechać francuskiej Wielkiej Pętli, ale co gorsza nie dojechał także do Krakowa podczas zakończonego w sobotę wyścigu Dookoła Polski. W piątek jeszcze szarpał, walczył, starał się pokazać kibicom, ale przegrał z kłopotami fizycznymi. „Kwiatek” ewidentnie nie może odnaleźć formy z wiosny tego roku, czy też sprzed 12 miesięcy. Czy zdąży uczynić to przed mistrzostwami globu w Richmond?
Niczym Rolling Stonesi
Byłoby dobrze dla podtrzymania jego niesamowitej popularności. Świeżo zakończony Tour de Pologne pokazał, że Polacy ślepo kochają mistrzów sportu. Skromność, ciężka praca, ciekawa osobowość, zainteresowanie światowych mediów sprawiają, że „Kwiato” jest popularny na świecie, a u nas po prostu uwielbiany. Niczym gwiazda rocka. Kiedy więc organizować w kraju wielką imprezę sportową jak właśnie nie teraz?
Do tego potrzebne jest jednak wsparcie ministerstwa sportu, a już siatkarskie mistrzostwa świata pokazały, że o pomoc polityków nie jest łatwo. Tymczasem właśnie z połączenia talentu wielkich zawodników i możliwości podziwiania ich w akcji z bliska rodzi się popularność dyscypliny, a co za tym idzie także sport masowy. Ten z małego podwórka, lokalnych klubów, gdzie mogą rodzić się następcy Kwiatkowskiego, Majki, Paterskiego…
Łom dla następców
Na razie nasz mistrz świata sam inwestuje pieniądze w szkółkę kolarską w Toruniu. Obleganą, z odpowiednim zapleczem, dobrymi trenerami. Do tego dochodzi rzesza pasjonatów, którzy poświęcają czas i nierzadko również własne pieniądze, aby pomóc młodzieży w innych miastach. Tylko bez szansy awansu, bez możliwości treningu przez kolejne lata ta młodzież w końcu trafi na zamknięte drzwi. Jak Kwiatkowski w miniony piątek na trasie Touru, kiedy odczuwając kłopoty fizyczne nie został wpuszczony do toalety jednej ze stacji benzynowych!
Warto więc pomyśleć, jak otworzyć na oścież kolarskie drzwi do przyszłości. A może nawet wyważyć je! Być może mistrzostwa świata nad Wisłą byłyby dobrym łomem do wykonania takiej pracy. Tymczasem na razie trzymajmy kciuki, aby Kwiatkowskiemu udał się powrót do formy na imprezę w Richmond. Dobry występ w amerykańskim czempionacie globu także jest potrzebny milionom złaknionych kolarskiego chleba fanatyków…
Komentarze