A wszystko przy okazji gali Babilon Promotion, macierzystej jednostki Głowackiego. Co ciekawe Tomasz Babiloński - właściciel grupy, choć do tej pory ewidentnie zaniedbał PR wokół Głowackiego, to doskonale rozumie o co chodzi w marketingu sportowym. Przed sobotnią galą zadbał np. o to, aby karty wejściowe do pokojów najlepszego miejscowego Hotelu Amber miały taki oto napis: Babilon Promotion - The largest Polish Professional Boxing Group. Ciekawe co na to Andrzej Wasilewski i Piotr Werner? Widowisko bokserskie pod szumnym międzynarodowym szyldem „Seaside Boxing Show” stało się pretekstem nie tylko do publicznego podziękowania „Główce” za radosne chwile sprzed tygodnia, ale i zaprezentowania szerszej publiczności kilku pięściarzy przymierzających się do wrześniowego Polsat Boxing Night.

 

Gala w Międzyzdrojach: Cieślak - Rosberg. Zobacz nokaut!

 

W walce wieczoru Michał Cieślak skończył swego rywala efektownie i szybko, tak że aż żal było patrzeć na kucającego w narożniku potężnego Fina Jarno Rosberga. To dobrze rokuje dla Polaka przed starciem na PBN, z zawsze groźnym bombardierem z Barbadosu - Shawnem Coxem. Kamil Szeremeta, nasz następny reprezentant do łódzkiej Atlas Areny na 26 września, długo męczył i na koniec zmęczył Niemca Arthura Hermanna. To co pokazał, niestety może we wrześniu nie wystarczyć na Gambijczyka z brytyjskim paszportem Patricka Mendy, który nie  tak znowu dawno zbił na kwaśne jabłko Roberta Świerzbińskiego.

 

Najciekawiej wypadł Tomasz Gargula, który po wyrównanej i zaciętej bitwie z Sebastianem Skrzypczyńskim zbliża się z optymizmem do wrześniowej potyczki z Maciejem Miszkinem.  Gargula to przypadek ciekawy i sportowiec nie mniej zabiegający dzisiaj o dobry PR niż Głowacki, ale jakby z zupełnie innej strony. Głowacki to sportowy mistrz, człowiek całkowicie wygrany i dzisiaj absolutnie szczęśliwy. Gargula, po 11 latach spędzonych w odosobnieniu powraca do normalnego życia także, a może przede wszystkim, poprzez boks. Tak jak Głowacki ma swoich, choć zapewne znacznie mniej licznych, fanów, którzy w Międzyzdrojach witali i żegnali go entuzjastycznie. I choć to absolutnie krańcowo różne bieguny radości, i Głowacki i Gargula uśmiechali się w międzyzdrojskim amfiteatrze podobnie.