Liga Europejska: Węgierska lekcja, polskie siatkarki zdeklasowane
Polskie siatkarki przegrały 0:3 z Węgierkami w meczu Ligi Europejskiej rozegranym w Zawierciu. Rywalki były zdecydowanie lepsze w każdej partii i udzieliły podopiecznym Wiesława Popika prawdziwej lekcji siatkówki.
Jeśli polskie siatkarki nie chciały przedwcześnie zakończyć sezonu kadrowego, to musiały za wszelką cenę ugrać jak najwięcej w dwumeczu z Węgierkami i jednocześnie liczyć na potknięcie Izraela w meczu z Grecją. To drugie zostało spełnione - Greczynki pewnie wygrały 3:0, więc biało-czerwone miały wszystko w swoich rękach,.
Przed piątkową potyczką Polki miały na koncie 10 punktów i zajmowały piąte miejsce ze stratą dwóch oczek do Izraela i czterech do Węgierek. Spotkanie zaczęło się jednak fatalnie. Przeciwniczki bardzo szybko weszły na wysokie obroty i głównie za sprawą Rity Lilliom wyszły na kilkupunktowe prowadzenie. U biało-czerwonych szwankował przede wszystkim atak. A jak nie kończysz ataków, to nie możesz wygrywać nie tylko meczów, ale i pojedynczych akcji. Na drugiej przerwie technicznej Węgierki prowadziły już 16:6, a seta wygrały do 13! Wtedy już jednak nie tylko atak był problemem, ale także fatalne przyjęcie.
Drugi set także nie zaczął się optymistycznie, bo Węgierki potrafili przebić nawet najbardziej beznadziejną piłkę, jak choćby przy stanie 0:1, kiedy to zrobiły to z dwunastego metra, a następnie wygrały całą akcję. Ponownie szybko wypracował sobie przewagę i do końca seta spokojnie kontrolowały przebieg zdarzeń. Chociaż w końcówce coś w grze Polek się ruszyło. W końcu zablokowana została Lilliom, po ataku Wawrzyniak udało się wygrać długą wymianę i trener przyjezdnych musiał wziąć czas. Ostatecznie jednak rywalki wygrały 25:21.
Dobra postawa w końcówce drugiego seta nie przerodziła się jednak w nagły zryw i odwrócenie losów spotkania. Węgierki - podobnie jak w poprzednich partiach - od początku zaczęły punktować i momentalnie objęły prowadzenie 13:3! Po raz trzeci została odegrana "Pieść o Małym Rycerzu", jednak i to nie pomagało. Nie istniał atak, przyjęcie, po prostu nic. Dopiero w pewnym momencie Polki jakby narodziły się na nowo - zdobył sześć punktów z rzędu, lecz cał czas traciły kolejne pięć. I to okazało się decydujące - przeciwniczki już wiedziały, że nie mogą pozwolić sobie na rozprężenie. Do końca kontrolowały przebieg wydarzeń i wygrały 25:18, a cały mecz 3:0.
W sobotę drugie spotkanie Polska - Węgry. Transmisja od 20.00 w Polsacie Sport.
Polska - Węgry 0:3 (13:25, 21:25, 18:25)
Komentarze