Polacy w składzie: Łukasz Krawczuk, Michał Pietrzak, Rafał Omelko i Jakub Krzewina przybiegli na metę z czasem 3.00,72. Brązowi medaliści ostatnich mistrzostw Europy nie kryli rozczarowania rezultatem. Krzewina powiedział po biegu, że przygotowania nie przebiegły do końca tak, jak powinny. Sam zawodnik musiał przejść operację, a potem jeszcze przez cztery tygodnie pauzował z powodu przeciążeniowego urazu stopy.

 

Polacy wskazywali też, że poziom sztafet w ostatnim roku mocno się podniósł, a wynik, który udało im się osiągnąć w Pekinie przez wiele lat dawał awans do najlepszej ósemki świata.

 

Dużo gorzej zaprezentowała się kobieca sztafeta na tym dystansie. Polki swoją szansę straciły na trzeciej zmianie. Nie wiadomo dokładnie, jak to się stało, że Joanna Linkiewicz upuściła pałeczkę. Nie stało się to przy dokonywaniu zmiany. - Nie wiemy dokładnie jak to wyglądało. Na dobrą sprawę mogło być tak, że to Asia wpadła na Kanadyjkę, a nie odwrotnie. Zazwyczaj jak się gubi pałeczkę, to na zmianie, a nie w trakcie biegu. Dobre byłoby siódme miejsce w finale, a nie w eliminacjach. Po to tu też przyjechałyśmy - powiedziała, biegnąca na drugiej zmianie Patrycja Wyciszkiewicz

 

Również na kwalifikacjach swój bieg zakończyła kobieca sztafeta 4x100 m (Agata Forkasiewicz, Anna Kiełbasińska, Weronika Wedler i Marta Jeschke). Polki również uzyskały swój najlepszy wynik w sezonie 43,20 s, ale wystarczyło to tylko do zajęcia szóstego miejsca w swoim biegu.